AJK
Jan 16, 2006, 8:40:14 PM
"Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!"
czyli
konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.
Dyrekcja konkursowego Casino Rułajal ma zaszczyt przedstawić spis praw
i obowiązków graczy, czyli tak zwane rulesy i ruletki:
1. To są karty, to bile, to kości, to łuza, to kij, to kulka, to
czarne, to czerwone, a to jest pan Mietek na etacie, który tu
będzie stojał i jak ktoś zacznie fikać, to pan Mietek wejdzie
i się skończy rozgryweczka. Jednym słowem, naszym gościom
oferujemy atmosferę dyskrecji, spokoju i wzajemnego zaufania.
2. FUT ustawiony, ale na wszelki wypadek uważajcie, żeby przypadkiem
nie wysłać odpowiedzi na grupę.
3. Termin nadsyłania odpowiedzi: do godziny 23:59 w poniedziałek
23 stycznia 2006. We wtorek na grupie pojawią się odpowiedzi,
a każdy z graczy otrzyma swoją indywidualną punktację. Reszta
wtorku i kawałek środy zostają przeznaczone na ewentualne
reklamacje. Ogłoszenie wyników i wymiana żetonów (kasa znajduje
się w sali zielonej naszego kasyna) - mam nadzieję, że we środę
(25.01.) w godzinach wczesnopopołudniowych.
4. Odpowiedzi będę kwitował, korekty i uzupełnienia także. Gdyby w
ciągu 24 godzin pokwitowanie nie dotarło, proszę o sygnał na
grupie. To na wypadek, gdyby filtry coś zeżarły (jak niektóre
kartki świąteczne).
5. Wspomagamy się wyłącznie własną pamięcią. Zabrania się: guglać,
szukać na półkach, w palcie i w surducie, w lewym bucie, w
praw... tego... w książkach, na płytach itd. Za asa w rękawie lub
pod blatem - strzelamy bez uprzedzenia. Znaczki na kartach,
"robione" kości i inne takie - karane będą przy pomocy
bilardowego kija. I pana Mietka na drugim jego końcu.
Aha, Henry Gondor proszony jest o oddanie chusteczki do depozytu.
6. Konkurs jest *łatwy*
Mesdames et messieurs, faites vos jeux!
#---------------------------------------------------------------#
1. Pytanie na rozruch. Autor i tytuł po 2 punkty. Dodatkowe dwa
punkty za wersy poprzedzające ten fragment utworu :-).
"Księgami bawimy się w mądrość -
zabawa to dla upartych.
Z ksiąg budujemy nauki i domy...
a przecież księgi to karty"
#---------------------------------------------------------------#
2. Autor i tytuł - po dwa punkty
"- To ja przeczekuję dziewiątkę...
Mój pociąg do hazardu przez całe życie był nie do przezwyciężenia.
- Który raz? - spytałam z zainteresowaniem.
- Teraz będzie ósmy.
- To uważaj, bo niedługo może wyjść.
(...)
- O, rany, będzie trzynastka!
Wbiłam dziki wzrok w numery na obwodzie koła.
- Nie, przeskoczyło. Chwała Bogu! Teraz też będzie. Obstaw
dziewiątkę, ja ci radzę.
- Teraz?
- Teraz. To na pewno nie ty?
- Słowo honoru, że nie ja. No...?! Jest!
- Postaw jeszcze raz, ona wyjdzie parę razy. To słuchaj, skoro nie
ty...
- To moje? - spytał Xxxxxx, wskazując żetony.
- Twoje, zbieraj. Słuchaj, skoro nie ty...
- Dziewięć, osiem koron - powiedział krupier.
- O, rany! - ucieszył się Xxxxxx i zgarnął następną kupę żelastwa -
No to znowu przeczekam. Teraz powinna być ta trzynastka.
- Nie będzie, ale postawię. Nie mam zdrowia do tego przeczekiwania,
nerwowa jestem. Słuchaj, skoro nie ty..."
#---------------------------------------------------------------#
3. Autor i tytuł po dwa punkty
"- Zagrajmy w pranę! - krzyczy Gałczyński.
- Nie daj Boże! - woła mój czarno ubrany sąsiad - zapaskudzimy im
cały dywan!
- Co to za gra, ta prana? - pytam obrońcę naszego dywanu.
- Wrzuca się do puli po pięć groszy - objaśnia mi - a potem, przez
losowanie, wybiera się wąchającego, czyli tak zwanego: wąchacza.
Następnie wszyscy zdejmują buty, a wąchacz obwąchuje im nogi, żeby
wydać wyrok nie podlegający dyskusji. Wygrywa ten, kto ma
najbardziej zapocone i cuchnące skarpety."
#---------------------------------------------------------------#
4. Autor i tytuł po dwa punkty
"Spędziłem szereg wieczorów z Giannim, Paolą i córkami na grze w
skarabeusza; twierdzą, że to moja ulubiona gra. Znajduję z łatwością
słowa, zwłaszcza te najmniej zrozumiałe, jak 'akrostych' lub zeugma'.
Wpisując 'A' i 'U' jako początkowe litery dwóch słów pionowych,
wyszedłem z pierwszego czerwonego kwadratu pierwszej linii poziomej i
dotarłem do drugiej, uzyskując 'emfiteuza'. Dwadzieścia jeden punktów
pomnożone przez dziewięć plus pięćdziesiąt nagrody za zużytkowanie
wszystkich siedmiu moich liter, dwieście trzydzieści dziewięć punktów
za jednym zamachem."
#---------------------------------------------------------------#
5. Autor i tytuł po dwa punkty. Kolejne dwa za wymienienie
uczestników rozgrywki.
"Iluż niezrównanych wirtuozów blefu i misternej licytacji
przespacerowało się po ziemi w ciągu tego czasu! Byli to wszystko
hazardziści, gdyż, jak słusznie zauważył Bismarck - agresywna
polityka międzynarodowa jest 'krwawą grą sił i hazardu'. Znudzeni
chamską rąbaniną mieczami i toporami, zasiadali w przerwach do
stolika Mamy Historii, by w bardziej cywilizowany sposób wpływać na
rozwój cywilizacji i przygotowywać nowe rozstrzygnięcia wojenne, bez
których poker polityczny obejść się nie może. Złośliwcy twierdzący,
że była to burdel-mama w szulerni dziejów, zapominają, iż każdemu z
tych wielkich graczy chodziło o ogólnoludzki pokój, o świat bez wojen
i pożóg, o tę niezmąconą błogą ciszę między czterema ścianami
gabinetu, w którym byłoby tylko jedno biurko i jeden fotel dla
jednego. Niektórzy byli nawet bliscy celu. Ze wszystkich
historycznych pokerów jednym z najbardziej interesujących wydaje mi
się ten, w którym wzięło udział dwóch wielkich (...)."
#---------------------------------------------------------------#
6. Autor i tytuł - po dwa punkty
"(...) Po chwili spytała: 'Czy umie pan puszczać kaczki?' Podniosłem
płaski kamyk i rzuciłem go na wodę. Kamyk odskoczył od powierzchni
trzy razy. Zadowolony byłem z siebie, że tak mi się udało i że mogłem
pokazać, co umiem. Wówczas ona wyszukała odpowiedni kamyk,
przechyliła się trochę na bok, machnęła parę razy ręką, jakby
próbując i wreszcie rzuciła. Liczą głośno. Trzy, cztery, pięć, sześć,
siedem. 'O, aż siedem!' - powiedziałem z zachwytem. Znów wzięła
kamyk, rzuciła. 'Jedenaście; coś fenomenalnego!' Do małżeństwa nie
doszło, ale zapewniam panów, iż w tym rozstaniu żadnej roli nie
odgrywała moja męska duma i to, że dziewczę puszczało kaczki lepiej
ode mnie."
#---------------------------------------------------------------#
7. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowy punkt za odpowiedź na
pytanie, jak nazywała się gra.
"Rozgrywka przebiegała głośno i gwałtownie, a obok każdego gracza
leżał gruby kij. Okładano się kijami dość rzadko, ale wymachiwano
często.
- Jakeś grał, wołku ty zbożowy? Pało zakuta? Czemuś w listki, miast
w serca wyszedł? Co to ja, dla krotochwil w serca wistowałem? Ach,
wziąłbym pałę i walnął cię w ten głupi łeb!
- Miałem cztery listki z niżnikiem, myślałem wyoptymować!
- Cztery listki, a jużci! Chybaś własnego ptoka doliczył, karty na
podołku dzierżący! Ty myśl trochę, Xxxx, bo tu nie uniwersytet! Tu
się w karty gra! No, ale i świnia burmistrza ograła, gdy dobre karty
miała. Rozdawaj, Xxxxx.
- Placek w dzwonki!
- Mała kupa w kule!
- Grał król w kule, przesrał koszule. Dubel w listki!"
#---------------------------------------------------------------#
8. Autor i tytuł - po dwa punkty
"Po niedługiej chwili partia wista rozpadła się, a pan Collins zajął
miejsce między Elżbietą a panią Phillips, która - jak to zwykle w
takich wypadkach bywa - poczęła dopytywać się, kto wygrał. Sukcesy
pana Collinsa nie były zbyt wielkie - przegrał najwięcej z
towarzystwa, kiedy jednak pani Phillips poczęła wyrażać swoje
ubolewanie, upewnił ją z solenną powagą, iż to rzecz bez znaczenia,
że w jego pojęciu pieniądz to marność nad marnościami i że prosi, by
się tym nie przejmowała.
- Wiem doskonale, pani - tłumaczył - iż kiedy ktoś zasiada go gry,
musi wziąć na siebie ryzyko przegranej, ja jestem szczęśliwie w
takiej sytuacji, że pięć szylingów nie sprawia mi żadnej różnicy."
#---------------------------------------------------------------#
9. Autor i tytuł - po dwa punkty
"Gdy Bayardo San Roman przyszedł na festyn, udał się prosto do
stoiska loterii fantowej prowadzonego przez bladą i wbitą w futerał
żałoby sprzedawczynię losów i zapytał ją, ile kosztuje patefon
inkrustowany macicą perłową, który miał być największą atrakcją
festynu. Odpowiedziała mu, że nie jest na sprzedaż, tylko do
wylosowania.
- To i lepiej - odpowiedział. - W ten sposób będzie łatwiejszy do
nabycia, a poza tym tańszy. Wyznała mi, że udało mu się wówczas
wywrzeć na niej wrażenie, ale z przyczyn nie mających nic wspólnego z
miłością, wprost przeciwnie. 'Gardziłam wyniosłymi mężczyznami, a
nigdy nie spotkałam nikogo aż tak zarozumiałego - wyznała mi
wspominając tamten dzień. - Poza tym pomyślałam, że to Polak'. Jej
zdumienie było jeszcze większe, gdy ogłosiła pośród pożądliwego
oczekiwania tłumu numer losu wygrywającego patefon i okazało się, iż
rzeczywiście wygrał go Bayardo San Roman. Nie mieściło jej się w
głowie, że wykupił wszystkie losy loterii tylko po to, by zrobić na
niej wrażenie."
#---------------------------------------------------------------#
10. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, co było
natchnieniem dla autora utworu.
"Jeśli siadasz przy tym stole - zważ, że światło nienajlepsze
a partnerzy w każdym razie przypadkowi.
Popraw pludry nim usiądziesz i pod boki się podeprzyj,
bo pewności siebie brak nowicjuszowi.
Kart nie sprawdzaj - znakowane. Ale nie daj znać, że wiesz to,
bo obrażą się i wstaną od stolika.
Przegrasz tak czy owak, chyba że oszukasz, ale zresztą
nie po kartach się poznaje przeciwnika. (...)"
#---------------------------------------------------------------#
11. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, na co
Hermann stawiał w dwóch poprzednich grach.
"Hermann stał przy stole szykując się sam jeden poniterować przeciwko
blademu lecz wciąż jeszcze uśmiechniętemu Czekalińskiemu. Obaj
rozpieczętowali po talii kart. Czekaliński przetasował. Hermann
przełożył i postawił swoją kartę, przykrywając ją plikiem banknotów.
Wyglądało to jak pojedynek. Wokoło panowało głębokie milczenie.
Czekaliński zaczął ciągnąć bank; ręce mu drżały. Na prawo padła dama,
na lewo as.
- As wygrał! - rzekł Hermann i odkrył swoją kartę.
- Pańska dama przebita - odparł uprzejmie Czekaliński.
Herman drgnął; istotnie zamiast asa leżała przed nim dama..."
#---------------------------------------------------------------#
12. Tłuściutkie pytanie. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowo -
po dwa punkty za podanie graczy (po imieniu, nie po funkcji).
W sumie 10 punktów do zdobycia.
"X - O coś się grać musi.
Z - To pożyczcie mi parę szóstek do gry.
X - Wyście zgłupieli, człowieku!
Y - Mmmmała daje!
Z - Nic z tego. Nie będzie grania! Ja pieniędzy ni mam, a wy mi
pożyczyć nie chcecie. Zbierajcie manatki i jazda dalej. Idę
spać.
Y - X, posłuchej, ppożyczmy mu ppapare szóstek.
X - No tak, a ten drań z pierwszej kategorii naszczeka na nas i
będziemy wisieć.
Y - Tto jja mu ze swego po-po-pożyczę. Prze-przeciem ttak długo
w mama-riaszka nie grał. Ma-macie tu, panie Z i nie
zatrzymujcie gry."
#---------------------------------------------------------------#
13. Autor i tytuł - po dwa punkty
"Przyszedł król do drugiej szafy i czyta:
'Sny, drzemki i zabawy'. A dalej: 'W wisielca i wisiołkę',
'W solone-pieprzone', 'W Klopstocka i krytyków',
'W dziewczynkę-bydelniczkę', 'W mordę', 'W kołderkę z lufcikiem',
'W kontemplaczki', 'W mordę jeszcze raz', 'W pięty zmęczone i męty
spiętrzone', 'W katechnikę czyli w ścięcia i wycinanki',
'W dunderowca', 'W cyborginię', 'W komuchlaj, 'W cybajaderę',
'W cyberbera i cybernantkę', 'W wyścigi huryśne'."
#---------------------------------------------------------------#
14. Autor i tytuł - po trzy punkty
"Anglicy byli czyści, pełni wigoru, schludni i silni. Śpiewali diablo
dobrze. Ostatecznie ćwiczyli co wieczór od lat. Również od lat
podnosili ciężary i podciągali się na drążku. Brzuchy mieli jak tarki
do prania. Ich łydki i bicepsy były jak kule armatnie. Wszyscy grali
po mistrzowsku w warcaby, szachy, w brydża, pokera i domino, w bilard
i w ping-ponga, po mistrzowsku rozwiązywali też anagramy i krzyżówki.
Pod względem zaopatrzenia w żywność należeli do najbogatszych ludzi w
Europie. W rezultacie arytmetycznego błędu na początku wojny, kiedy
do jeńców docierały jeszcze paczki, Czerwony Krzyż wysyłał im co
miesiąc pięćset paczek zamiast pięćdziesięciu. Anglicy gromadzili je
tak przemyślnie, że teraz, pod koniec wojny, mieli trzy tony cukru,
tonę kawy, tysiąc sto funtów herbaty, dwie tony mąki, tonę konserw
mięsnych, tysiąc dwieście funtów masła w puszkach, tysiąc sześćset
funtów sera, osiemset funtów mleka w proszku i dwie tony
pomarańczowej marmolady.
Trzymali to wszystko w pomieszczeniu bez okien. Dla ochrony przed
szczurami wybili je całe blachą z puszek po konserwach."
#---------------------------------------------------------------#
15. Autor i tytuł po dwa punkty
"Odeszli do gabinetu doktora, gdzie po chwili rozległ się hałas
szachów wysypywanych na stół i wrzaskliwy głos majora, który
utrzymywał, że to on powinien grać białymi.
- Losujmy, kochany majorze, losujmy - nalegał proboszcz.
- Los tylko głupim pomaga... żadnych losowań!... Wczoraj ksiądz
grałeś białymi!... - krzyczał major z takim gniewem, jak gdyby
proboszcz godził na jego honor albo portmonetkę."
#---------------------------------------------------------------#
16. Autor i tytuł po trzy punkty
"- A wiesz synku, jak się w to gra?
Chłopczyk pokręcił głową.
- Siadaj więc, zanim zaczniemy grać, nauczę cię. Będziemy mieli
równe szanse.
Gdy wyjaśniał zasady gry, uczył trzymać i rzucać kości, uśmiechał
się nadal. Przestał, gdy po jednej grze na serio, grze o jedyną
monetę chłopca, ten zabrał z płaszcza obie monety - swoją i jego.
Długo milczał, patrząc na dzieciaka spod oka. Wreszcie powiedział:
- Synu, to była twoja jedyna moneta. Wiele warta. Czy naprawdę nie
bałeś się jej postawić?
- Nie.
- Dlaczego?
- Wiedziałem, że wygram - odparł spokojnie chłopiec.
- Jak to wiedziałeś? Nie mogłeś wiedzieć! - rzucił ze złością
mężczyzna.
Małemu łzy stanęły w oczach.
- Wiedziałem... - upierał się.
Mężczyzna potrząsnął niecierpliwie głową.
- Nie mogłeś! - powtórzył - To jest, cholera, zupełnie niemożliwe...
Chłopiec spuścił głowę. Milczenie przedłużało się. Po chwili mężczyzna
sięgnął do sakiewki, wyjął z niej garść miedziaków i wysypał na
płaszcz przed chłopcem. Ten spojrzał pytająco. Mężczyzna odwrócił
wzrok.
- Kurwa, co ja robię... - wymamrotał do siebie - Przecież to
niemożliwie, taki szczyl..."
#---------------------------------------------------------------#
17. Autor i tytuł po dwa punkty
"Dla Andy'ego było to ćwiczenie w ramach stypendium z metahistorii.
Dla Randy'ego brzmiało to jak początek niesamowitej gry. Złapiesz
szczura piżmowego, dostaniesz 136 Punktów Energii. Nie złapiesz -
temperatura rdzenia znowu spadnie ci o jeden stopień.
(...)
W realistycznej grze role-playing należało notować ilość jedzenie
zdobywaną przez poszczególne postacie - oraz trudność jego zdobycia.
Postacie wędrujące po pustyni Gobi w roku 5000 p.n.e. musiały
bardziej martwić się żywnością niż, dajemy na to, poruszające się po
środkowym Illinois w roku 1950.
Randy nie był pierwszym projektantem gier gier, który to zauważył.
Było kilka niebywale głupich gier,pomijających ten problem; Randy i
jego koledzy pogardzali nimi. Te, w których brał udział i te, które
sam zaprojektował, zmuszały do poświęcenia na zdobywanie żywności
realistycznej ilości czasu. Lecz niełatwo było ustalić, co jest
'realistyczne'. Randy, jak większość projektantów, przezwyciężył ten
problem, klecąc kilka prymitywnych równań, które po prostu wyssał z
palca. Lecz w książkach, artykułach i pracach wypożyczanych przez
Andy'ego Loeba znalazł właśnie dane potrzebne do opracowania
skomplikowanego, naukowego, opartego na faktach systemu reguł."
#---------------------------------------------------------------#
18. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe trzy punkty za podanie
imienia najstraszliwszego z bogów stworzonego przez Moosu.
"Moosu też nie próżnował. Z kory brzozowej zrobił talię kart i
nauczył Neewaka grać w 'siódemkę'. W grę wciągnął również ojca
Tukelikety. Wkrótce poślubił dziewczynę, a na drugi dzień wprowadził
się do chaty szamana, najpiękniejszej w całej wiosce. Neewak zszedł
na psy, przerżnął bowiem w 'siódemkę' wszystko, co miał, razem z
bębenkami ze skóry morsa i przyborami czarownika - wszystko. W końcu
przyszło mu na to, że rąbał drwa, nosił wodę i był gotów na każde
skinienie Moosu. Ten zaś - tak, Moosu, sam ogłosił się szamanem,
czyli arcykapłanem a z pokiełbaszonego przez się Pisma świętego
stworzył nowych bogów i przed osobliwymi ołtarzami odprawiał gusła."
#---------------------------------------------------------------#
19. Autor i tytuł - po dwa punkty
"- Posłuchaj, synu: Onego czasu wziął Chrystus uczni swoich i szedł
z nimi do miasta Jeruzalem. A gdy wyszli z miasta Betlejem, a było
gorąco, usiedli na górze wysokiej, w cieniu upragnionym i w kości
grać poczęli. I wziął kości Piotr, i rzucił je, i wyrzucił
dziesiątkę, i ucieszyło się serce Piotra, a zasmuciło serce Jana.
A wziął kości Jan, a rzucił je i wyrzucił dwunastkę; i ucieszyło się
serce Jana, a zasmuciło serce Piotra. A wziął kości Pan, a potrząsnął
nimi i rzucił; i wyrzucił trzynastkę; i zasmuciło się serce Jana.
Rzekł tedy: 'Panie, nie czyń cudów, azaliż jest to uczciwa gra na
gotówkę...' Czy zrobimy sobie ostatniego, uczciwego pokerka?"
#---------------------------------------------------------------#
20. Autor i tytuł - po trzy punkty
"- Dziesięć funtów na 'Zephyra'. Na zwycięstwo - zwrócił się Mallory
do kasjera, wręczając mu pięciofuntowy banknot i pięć funtowych
monet.
Kasjer spokojnie wystukał zakład, a Mallory przestudiował zakłady
wyświetlone na kinoekranikach za lśniącym pseudomarmurem pulpitu z
papier-maché. Faworytami byli Francuzi ze swoim 'Vulcanem' z
Compagnie Générale de Traction, kierowca niejaki M. Raynal. Zauważył,
że Włosi mają pozycję niewiele lepszą od 'Zephyra'. Czyżby rozeszła
się pogłoska o tłokach?
Kasjer podał Mallory'emu niebieską kopię karty, którą właśnie
wydziurkował.
- To wszystko, proszę pana. Dziękuję bardzo.
Patrzył już na następnego klienta.
- Czy przyjmiecie czek wypisany na City Bank? - spytał Mallory.
- Oczywiście, sir - odparł kasjer. Uniósł brew, jakby dopiero teraz
zauważył kaszkiet i płaszcz Mallory'ego - Pod warunkiem, że jest na
nim pański numer obywatelski."
#---------------------------------------------------------------#
21. Autor i tytuł - po dwa punkty
"- Pan Knüfer i pan Wlossock wygrali po sześć tysięcy marek,
ponieważ pan Knüfer postawił na czarne, a pan Wlossok na parzyste. -
zagrzmiał głos von Stiettencrotta, który pojawił się przy stole
Sophie, podobnie jak większość gości tajnego kasyna. - Dalej mają
prawo grać tylko ci dwaj panowie, a przewaga choćby jednej marki
daje prawo do podjęcia dodatkowej wygranej, jaką są względy madame
Lebetseyder.
Knüfer myśląc o stwardniałych sutkach Sophie na purpurowym jedwabiu,
postawił wszystko na czerwone. Wlossok postawił także sześć tysięcy
marek - tym razem na parzyste. Knüfer znów zamknął oczy i po chwili
usłyszał brawa. Sophie uśmiechała się promiennie. Do Wlossoka."
#---------------------------------------------------------------#
22. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, w co
grano.
"Gdzieś w głębi umysłu pana Franka zadźwięczał maleńki dzwonek
alarmowy, ale on sam pędził już na oślep do zwycięstwa.
- Zgoda!
Rozłożył karty na stole.
Tłum widzów westchnął.
Pan Frank zaczął zgarniać pieniądze. Palce babci zacisnęły mu się na
przegubie.
- Jeszcze nie pokazałam swoich kart - przypomniała z godnością.
- Nie warto - burknął pan Frank. - W żaden sposób nie może pani
przebić...
(...)
- Ale... Przecież... To możliwe tylko wtedy, kiedy ma pani czysty
dziewięciokartowy sekwens - wybełkotał, patrząc jej głęboko w oczy.
Babcia wyprostowała się.
- A wie pan - rzuciła chłodno - faktycznie miałam wrażenie, że
nazbierałam całkiem sporo tych czarnych szpiczastych. To wystarczy?
Rozłożyła karty. Liczna publiczność syknęła cicho zgodnym chórem."
#---------------------------------------------------------------#
23. Autor i tytuł - po dwa punkty
"- A co jest w bilardzie najtrudniejsze? - zapytała Kasia.
- Najtrudniejszy jest karambol.
- Niech pan pokaże, jak to się robi.
Xxxxxx rozstawił bile i powiedział:
- Niech pani uważa, teraz tak uderzę swoją bilę, że ta dotknie obu
pozostałych.
- Ale przecie to niemożliwe, one nie stoją na jednej linii.
- Właśnie - uśmiechnął się, zadowolony z efektu - cała sztuka
karambolu polega na tym, że moja bila, uderzając o bandę w różnych
miejscach, będzie nabierała różnych kierunków. Karambol tak wygląda.
Lekko uderzył swoją bilę i karambol udał się wspaniale, ku
podziwowi pań.
- Ależ to geometria! - zdziwiła się pani Nina."
#---------------------------------------------------------------#
24. Autor i tytuł - po dwa punkty
"Bank się zmniejszył o połowę. Po kilku dalszych ciągach znów urósł.
Doszła kolej do Saszki. On powiedział krótko:
- Bank.
- Jak? - zapytał Alfred blednąc.
- Mówię: bank!
- Wszy?stko?
- Tak.
Saszka położył portfel na stole. Alfred obliczył pieniądze w banku i
rzekł:
- Tu 1.040 rubli i 370 dolarów!
- Idę na wszystko! - rzekł Saszka.
Alfred blady, dał Saszce kartę. Wziął sobie. Potem dał Saszce drugą
i trzecią kartę. Saszka rzucił je na stół. Miał 24.
- Przegrałem! - rzekł Saszka i sięgnął po portfel, chcąc wypłacić
przegrane pieniądze.
W tym momencie stała się niezwykła rzecz. Szczur wyrwał Alfredowi z
rąk karty i krzyknął:
- Chłopaki! Styrki cynkowane!"
#---------------------------------------------------------------#
25. Autor - trzy punkty. Tylko autor, bo nie jestem okrutny :-)
"- Nie mam żadnej gorączki. - powiedział Majer
- To dlaczego masz wypieki?
- Bo wygrałem mercedesa.
- Jak to wygrałeś?
- Na loterii.
Zapadło milczenie.
- Nowego? - zapytał Nowosądecki głucho?
- Nowiutkiego. Na loterii wygrywa się tylko nowe.
- No to my już chyba pójdziemy - powiedział Nowosądecki.
Wyszliśmy. Przed domem stał srebrzysty mercedes. Stanęliśmy przy
krawężniku.
- Masz gwoździa? - zapytałem.
Nowosądecki przeszukał kieszenie.
- Tylko scyzoryk.
Pracowaliśmy z pół godziny, bo opony były twarde, a scyzoryk mały.
Ale żeśmy przekłuli i poszli.
Że mu jest lepiej, to jeszcze można znieść. Ale po co ma być mu za
dobrze."
#---------------------------------------------------------------#
26. Straszna nisza, więc autor i tytuł po trzy punkty.
"- Nauczymy pana. Gra jest prosta jak pacierz.
Ciągnął na siłę. Chcą mnie obrobić. Im nie chodzi o moje pieniądze.
Chcą mnie widzieć zgranego. Jak całuję stół. Zmartwionego chłopka
roztropka w oficerskim mundurze. Niby mili, a świnie.
- Eeee, to trudna gra ten... jak mu tam...
- Poker. Myli się pan. To amerykańska gra. Genialna w swojej
prostocie.
- Spokojnie, kierowniku. Zaraz wszystkie gry wypiszemy porucznikowi
na kartce. Otóż najniższa gra to jest para.
- Jaka? Król i dama?
- Logiczne, ale nieprecyzyjne. Para to dwa króle, dwie damy, dwa
asy... Piszamy na kartce: para...
Kpią sobie. Chamy. Ale jeszcze nie rano. Trzeba udawać głupka. Niech
piszą na kartce. Już ja im tyłek obrobię. Zobaczymy, kto kogo
nauczy. Swoich pieniędzy mam dwa tysiące. Wypadnie półtora na mnie z
'pajoku'. Można zagrać. Już mi całą litanię wypisali. Zrobi was ta
kartka na szaro."
#---------------------------------------------------------------#
27. Autor i tytuł - po dwa punkty
"Tablica naprzód malowana będzie,
Tę pól sześćdziesiąt i cztery zasiędzie,
Pola się czarne z białymi mieszają,
Te się owymi wzajem przesadzają.
W tym placu wojska położą się obie,
A po dwu rządu wezmą przeciw sobie.
Czterykroć czterzej z każdej strony siędą,
A tym sposobem szykować się będą:
Rochowie z brzegów, więc Rycerze po nich,
A potym Popi przysięda się do nich.
Król z Panna bierze w pójsrzodku dwie poli;
On różną barwę, a ta swoję woli..."
#---------------------------------------------------------------#
28. Autor i tytuł - po dwa punkty
"Frączek rozcapierzył palce, przymknął oczy, kombinując coś w
myślach. Reżyser znów z nim poszeptał. Teresie zaczęła nieznośnie
drgać powieka na lewym oku. Dziunia nerwowo strzepnęła palcami.
I dalej opowiadają sobie, w co lubiły się bawić będąc małymi
dziewczynkami. W chowanego, w klasy.
- A w ciupy, grałaś w ciupy?
- No. Hacelami. Najwięcej było haceli na moście Kierbedzia. Dawniej
policjant to tak nie uważał, można było zbierać na jezdni. Co to ja
chciałam jeszcze powiedzieć?...
- Dziunia! - krzyknął Frączek. Dziunia kiwnęła głową i podskoczyła
nerwowo.
'Święty Ekspedycie, to tak?'
- Teresa!
Szła jak ślepa.
- Przyjdziecie jutro o ósmej rano. Zrobimy trio."
#---------------------------------------------------------------#
29. Autor i tytuł - po dwa punkty
"Zabawa w budowanie mostu była już gorsza, pani Raczyńska
zastanawiała się, czy to nie jest grzechem, że dziewczęta siadywały
na kolanach chłopców. - Buduję most - rzekł Mietek - potrzeba mi
małej cegiełki, a tą cegiełką będzie Amelcia. - Mietek klęczał na
środku pokoju na jednym kolanie. Amelcia ze śmiechem przysiadła na
drugim. No, ale to był przecież Mietek Mossakowski, znali się z
Amelcią od maleńkości, jak brak i siostra. Siadano więc sobie na
kolanach, obejmowano się, żeby most most był mocniejszy, nim
wreszcie runął i wszyscy znaleźli się na podłodze, wśród wrzasku
przestraszonych najmłodszych.
Pocztyliona byłaby na pewno pani Raczyńska potępiła, ale w czasie
tej zabawy robiła kanapki w kuchni. (...) Chłopiec Amelci pierwszy
został pocztylionem, Bronia odbierała pocztę. Chłopiec poszedł do
ciemnego pokoju i zapukał. Bronia zapytała : - Kto tam? -
Pocztylion. - Z czym? - Z listem. - Do kogo? - Wszyscy oczekiwali
odpowiedzi z zaciekawieniem, choć spodziewali się od razu, że to
będzie list do Anielci."
#---------------------------------------------------------------#
30. Autor - dwa punkty. Ale dodatkowe trzy - za podanie, kto był
autorem "Czwartego do brydża" (i tu następuje koncert oczień
wrednego chichotu w tonacji c-dur).
"Ja osobiście na 'Czwartym do brydża' chętnie byłbym 'pierwszym
wychodzącym'."
======================================
Karty rozdano, figury rozstawiono, kulka puszczona w ruch...
"Każdy szczęściu dopomoże - każdy dzisiaj wygrać może!"
W imieniu dyrekcji Casino Rułajal
i Placu Zabaw im. Mikołajka
AJKrupier
AJK
Jan 24, 2006, 10:10:24 AM
> Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!
> czyli
> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.
Dyrekcja Casino Rułajal
oraz
kierownictwo Placu Zabaw im. Mikołajka
mają zaszczyt zawiadomić, że
RIEN NE VA PLUS!
Nasze kasyno odwiedziło 18 osób.
W kolejności następującej
Maciek Antecki - 16 stycznia - 14:12
Tomasz Radko - - 14:34
Jan Rudziński - - 14:53
Ewa Pocierznicka - - 17:54
Szymon Sokół - - 20:05
Tomasz Konatkowski - - 20:22
Srebrna - - 20:34
Carrie - - 23:26
Yola - 17 stycznia - 06:22
Woy - - 19:29
Monika Wandzel - - 22:01
i 19 stycznia - 19:42
Paweł Wolniewicz - 18 stycznia - 11:55
Ania - 20 stycznia - 21:56
Marcin J. Skwark - 22 stycznia - 23:05
Kinga - 23 stycznia - 00:36
Ania Ladorucka - - 15:59
Leszek Maszczyk - - 21:09
Michał Jankowski - - 21:34
Jeśli ktoś wysłał odpowiedzi, a owe z jakichś przyczyn nie dotarły do
mnie - niech krzyczy, niech się upomina, niech apeluje, niech wysyła
wysłane jeszcze raz jako załącznik - się rozważy, się rozpatrzy, się
udzieli wymijającej odpowiedzi.
Jeśli ktoś ma zastrzeżenia do punktacji (którą właśnie powinien
otrzymać) - niech pisze. Humare errarum... Się poprawi w razie gdyby.
A teraz nadeszła chwila, aby szanownym graczom przedstawić karty, pola
ruletki i kombinacje liczb, które umożliwiały zgarnięcie głównej
wygranej. Z braku pomocy naukowych narządy rodne kobiety pokaże pani
woźna, a w prezentacji prawidłowych odpowiedzi pomoże nam pan
Mietek...
- Nic żem nie zrobił!
... który sobie stoja i czeka, aż się skończy rozgryweczka. Ponieważ
rozgryweczka się skończyła - poprosimy pana Mietka...
- Nic żem nie zrobił!!
...poprosimy pana Mietka, żeby przestał się wygłupiać. Panie Mietku,
s'il vous plait.
- Nic żem...
- Panie Mietku, niechże pan da spokój, bardzo proszę. Nie jesteśmy już
na sali.
- Ach, skoro tak, to sądzę, iż mogę - w miarę moich skromnych
możliwości - służyć panu dyrektorowi pomocą w zbożnym dziele
prezentacji prawidłowych odpowiedzi, a naszym graczom - w poruszaniu
się po labiryncie zagadek, procesów myślowych i meandrów literackich.
- Meandrów... No właśnie. Tak jest.
Zatem....
> 1. Pytanie na rozruch. Autor i tytuł po 2 punkty. Dodatkowe dwa
> punkty za wersy poprzedzające ten fragment utworu :-).
Wbrew pozorom pytanie okazało się łatwe. Sporo osób odgadło zarówno
autora, jak i wersy poprzedzające cytat. Andrzej Poniedzielski i...
panie Mietku... trzyyyyyczteeeery:
"Oj, nieładnie, człowieku, nieładnie.
Oj, nieładnie, człowieku, brzydko.
Ty się całe życie tylko bawisz.
czasem sobie zmieniasz bawitko."
Dziękuję bardzo. Andrzej Poniedzielski i "Bawitko". Uznawałem pisownię
przez "t" i przez "d", albowiem mamy informacje, iż źródła zbliżone do
dobrze poinformowanych twierdzą, że sam autor pisywał tytuł raz tak, a
raz owak.
> 2.
> "- To ja przeczekuję dziewiątkę...
O, dziwo - trochę kłopotu to pytanie sprawiło. O ile autorkę większość
z Was rozpoznała bez pudła - Joanna Chmielewska, to już tytułem było
różnie. Strzelano w "Hazard", strzelano w "Krokodyla z kraju
Karoliny", a były także osoby, które z okrzykiem "Ooooo, nienawidzę,
nienawidzę!!!!" chciały strzelać do samej Chmielewskiej. Ale byli też
tacy, którzy z prychnięciem "Banaaalne" podawali prawidłowo "Wszystko
czerwone".
Wyiksowałem Pawła, bo wydawało mi się, że rzeczywiście będzie banalne.
> 3. Autor
> "- Zagrajmy w pranę! - krzyczy Gałczyński.
Tak, to ten Gałczyński. Konstanty Ildefons. A tę niezbyt smaczną grę
opisał Tadzio-Tadzio czyli Tadeusz Wittlin w "Ostatniej cyganerii".
Poza tym strzelano w Makuszyńskiego, Uniłowskiego, Gombrowicza i
Iwaszkiewicza. I w "banaaalne".
> 4.
> "Spędziłem szereg wieczorów z Giannim, Paolą i córkami na grze
> w skarabeusza; twierdzą, że to moja ulubiona gra.
Książka dość nowa, więc mogły być z nią problemy. Panie Mietku, pan
by odgadł?
- Mógłbym spróbować. Cóż... imiona wskazują, że mamy do czynienia z
Włochem. Użycie słów "zeugma" czy "emfiteuza" - że mamy do czynienia
z Włochem wykształconym, oczytanym... Nie znam dobrze współczesnej
literatury wloskiej, więc zaryzykowałbym postawienie najprostsze na
parzyste... Umberto Eco.
- Znakomicie, panie Mietku! A książka? Podjąłby się pan?
- Popatrzmy... gra w skarabeusza... Sądząc z opisu - w scrabble... To
chyba niezbyt stary wynalazek? Zakładając, że to Eco - odpada "Imię
róży", "Wyspa dnia poprzedniego" i "Baudolino". Zresztą narrator
wspomina o córkach, a żaden z bohaterów tych książek dzieci chyba nie
posiadał. Bohater "Wahadła Foucaulta" i owszem, ale tylko jedno -
syna. No i zdanie: "twierdzą, że to moja ulubiona gra". Niby czemu
ktokolwiek miałby tak twierdzić? Przecież narrator chyba wie
najlepiej, jaka jest jego ulubiona gra? No, chyba że to zdanie jest
ironiczne, jak np. mogłoby brzmieć w ustach pantoflarza, bądź kogoś
przymuszonego do gry... Albo... albo narrator nie wie, jaką grę lubi.
Tylko czemu miałby nie wiedzieć? Amnezja jakaś czy ki diabeł? Zaraz...
Amnezja... Czy nie jest to przypadkiem "Tajemniczy płomień królowej
Loany"?
- Panie Mietku, bravisssmo! Tak, to właśnie ta książka.
> 5. Autor i tytuł po dwa punkty. Kolejne dwa za wymienienie
> uczestników rozgrywki.
- Panie Mietku, czy i tym razem mógłby pan poprowadzić nas ścieżkami
dedukcji?
- Ależ oczywiście, panie dyrektorze. Cytowany fragment opowiada nam o
"historycznym pokerze". Pokerze rozgrywanym przez dwóch wielkich
graczy. Określenie "poker historyczny" - wnosimy o tym z całości
cytatu - nie dotyczy oczywiście, jakiegoś sławnego rozdania w
klasycznej grze (typu "full śmierci"), ale wydarzeń politycznych. Być
może nawet związanych z wojną, która, jak wiemy, jest przedłużeniem
polityki. Styl cytatu... choćby owa "burdel-mama w szulerni
dziejów"... Ktoż to lubuje się w tak antykobiecych porównaniach? Jeśli
dodamy dwa do dwóch - otrzymamy "Cesarskiego pokera" Waldemara Łysiaka
czyli opis zmagań Napoleona I i Aleksandra I.
- Znakomicie, panie Mietku. O tę książkę i o tych graczy pytałem.
> 6.
> "(...) Do małżeństwa nie doszło, ale zapewniam panów, iż w tym
> rozstaniu żadnej roli nie odgrywała moja męska duma i to, że
> dziewczę puszczało kaczki lepiej ode mnie."
...powiedział profesor Tutka i sięgnął po filiżankę.
Jerzy Szaniawski i opowiadanie "Męska duma". Ale wystarczyło podać
autora i ogólny namiar na cykl.
> 7.
> - Jakeś grał, wołku ty zbożowy? Pało zakuta? Czemuś w listki,
> miast w serca wyszedł? Co to ja, dla krotochwil w serca
> wistowałem? Ach, wziąłbym pałę i walnął cię w ten głupi łeb!
Jedno z łatwiejszych pytań - Andrzej Sapkowski, krasnoludy grają w
gwinta. Cykl wiedźmiński. Tyle wystarczyło, choć byli i tacy, którzy
podawali dokładny numer i tytuł tomu (tom III, "Chrzest ognia"), a
nawet tacy, którzy podawali personalia graczy :-)
> 8.
> "Po niedługiej chwili partia wista rozpadła się, a pan Collins
> zajął miejsce między Elżbietą a panią Phillips,
"Styl znaczny, a i personalia nie do końca nieistotne", jak napisał
jeden z graczy. I miał rację. A w dodatku na ekranach kin pojawiła
się właśnie kolejna adaptacja tego dzieła, z Keirą Knightley w roli
Elżbiety i fatalnie wyglądającym panem Darcy. Nie można było zamienić
rolami pana Darcy (phiii...) i pana Collinsa (Tom Hollander)? Ech...
Choć i tak Colina Firtha (tu panie zaczynają dyszeć bridgetowsko na
wspomnienie mokrej koszuli) nikt nie przebije.
Jane Austen - "Duma i uprzedzenie"
> 9.
> "Gdy Bayardo San Roman przyszedł na festyn,
"Trzeba było wyixować nazwisko, zbyt charakterystyczne" napisał jeden
z graczy.
No ale wtedy to pytanie sprawiłoby innym graczom jeszcze większy
kłopot. Niewiele było prawidłowych odpowiedzi. Gabriel Garcia Marquez
i "Kronika zapowiedzianej śmierci". Panie Mietku, pan czytał?
- Ot, ćwiartke-m zdążył...
> 10.
> "Jeśli siadasz przy tym stole - zważ, że światło nienajlepsze
> a partnerzy w każdym razie przypadkowi.
> Popraw pludry nim usiądziesz i pod boki się podeprzyj,
> bo pewności siebie brak nowicjuszowi.
> Kart nie sprawdzaj - znakowane. Ale nie daj znać, że wiesz to,
> bo obrażą się i wstaną od stolika.
> Przegrasz tak czy owak, chyba że oszukasz, ale zresztą
> nie po kartach się poznaje przeciwnika.
Jacek Kaczmarski - "Szulerzy". Natchnieniem dla autora był obraz
Caravaggia
http://www.kaczmarski.friko.pl/carav_szulerzy.html
A tu reszta tekstu (bo warto):
Gramy patrząc sobie w oczy, ręce muszą chodzić same
i pod stołem decydować o rozgrywce.
Nie drgnij, kiedy król, którego w ręku masz twą weźmie damę -
szuler ten, kto pierwszy nazwie się szczęśliwcem.
Nie ciesz się, gdy go odkryjesz - zwykle bywa trzech lub czterech.
Siadłeś po to tu, by zagrać uczciwego.
Swoje zapasowe asy trzymaj długo blisko nerek,
póki nie zostanie ci już nic innego.
Wtedy dołącz je do talii tak, by nikt nie spostrzegł sprawcy,
a gdy już się wyda, że jest kart za dużo,
wstań od stołu z oburzeniem, walnij pięścią - 'Ha! Szubrawcy!
a więc temu to rozrywki wasze służą??
Unieważniam wszystkie partie! Pieczętuję stół i pulę!
Albo wzywam straż... i skandal, i rozróba!'
Łotry znikną - ty usiądziesz, przetasujesz talię czule
i zaprosisz kogo chcesz, by go oskubać."
> 11. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, na co
> Hermann stawiał w dwóch poprzednich grach.
Niektórzy szli prosto do celu, inni szli przez zboże, bo we wsi Moskal
stoi, a inni krążyli czajkowskimi opłotkami. Ale cel był jeden -
Aleksander Puszkin i "Dama pikowa". A na co stawiał Hermann?
- Trojka... siedmiorka... tuz...
- O ranyboskieświętewszelkiduchapanabogachwali!... Panie Mietku, a
niechże pana kule biją, tak mnie przestraszyć! No, wyszło to panu.
Stara hrabina Anna Fiedotowna jak żywa.
- Ależ to nie ja, panie dyrektorze.
- Yyyy... Aaaaaaa!
> 12.
> Y - Tto jja mu ze swego po-po-pożyczę. Prze-przeciem ttak
> długo w mama-riaszka nie grał. Ma-macie tu, panie Z i nie
> zatrzymujcie gry."
8 prawidłowych odpowiedzi i TRad strzelający sobie w stopę :-)
A przecież to takie... jak to mówił jeden z graczy? "Banaaaalne".
"Igraszki z diabłem" Jana Drdy. Scena we młynie: Marcin Kabat gra
przeciw dwóm diabłom: Omnimorowi i Karborundowi czyli Marian Kociniak
kontra Jan Prochyra i Janusz "Nnnnie-nie-dobrze, mumumumuszem tromfa"
Gajos (co sprytniejsi gracze strzelali nazwiskami aktorów właśnie
:-))
No dobra - imion diabłów nikt nie pamięta, a i ja bez ściągi bym
sobie nie poradził, ale Marcina Kabata toście mogliście...
> 13.
> "Przyszedł król do drugiej szafy i czyta:
> 'Sny, drzemki i zabawy'. A dalej: 'W wisielca i wisiołkę',
Mogło się to komuś skojarzyć ze spisem gier karcianych w "Gargatui i
Pantagruelu" i nawet myślałem, aby właśnie ten spis umieścić... Ale
przecież konkurs miał być łatwy - zdecydowałem się więc na Stanisława
Lema i "Cyberiadę". Tyle starczyło, choć jeśli ktoś chciał, mógł
szpanować, że to "Opowieść o trzech maszynach gadających króla
Genialona". Sądząc po ilości odpowiedzi - bardzo łatwe pytanie.
> 14.
> "Anglicy byli czyści, pełni wigoru, schludni i silni. Śpiewali
> diablo dobrze. Ostatecznie ćwiczyli co wieczór od lat.
Heller, Clavell... Nie, to Kurt Vonnegut - "Rzeźnia nr 5". Czworo
graczy poznało.
> 15.
> "Odeszli do gabinetu doktora, gdzie po chwili rozległ się hałas
> szachów wysypywanych na stół i wrzaskliwy głos majora,
- Panie dyrektorze, ależ to już było! I to całkiem niedawno.
- Ma pan rację, panie Mietku. No, ale niech pan sam powie: miało być
łatwe, a chciałem, żeby było podchwytliwe. Cóż lepszego mogłem
znaleźć?
- Od "Emancypantek" Prusa? Hmmm... Musiałbym pomyśleć.
- Dobra, to pan myśli, a ja odpowiadam na kolejne pytania z cyklu
niepodpisanych przez anonima.
> 16.
> "- A wiesz synku, jak się w to gra?
> Chłopczyk pokręcił głową.
> - Siadaj więc, zanim zaczniemy grać, nauczę cię. Będziemy mieli
> równe szanse.
W tym wypadku równe szanse mieli ci, którzy czytali. Początek kariery
szulera Jasona, opisany przez nieodżałowanego Tomasza Pacyńskiego w
"Sherwood". Tylko jedna dobra odpowiedź, a poza tym strzały w
Brzezińską, Białołecką i Gaimana.
> 17.
> "Dla Andy'ego było to ćwiczenie w ramach stypendium z metahistorii.
> Dla Randy'ego brzmiało to jak początek niesamowitej gry.
Nazwisko Andy'ego Loeba pojawiło się w tekście. Nazwisko Randy'ego
nie, ale i tak parę osób skojarzyło, że chodzi o Randy'ego
Waterhouse'a. Może powinienem ten fragment jakoś zaszyfrować, może
wtedy byłoby łatwiej? :-)
"Cryptonomicon" Neala Stephensona.
> 18.
> "Moosu też nie próżnował. Z kory brzozowej zrobił talię kart i
> nauczył Neewaka grać w 'siódemkę'.
W jednym z poprzednich konkursów użyłem "Bellew Zawieruchy" - tym
razem więc musiałem go z żalem pominąć. Z żalem, bo przecież opowieść
o tym, jak Chris Bellew rozbijał bank przy stole ruletki aż się
prosiła o umieszczenie w konkursie. Ale z Londona nie zrezygnowałem.
Cytowany fragment pochodził z przeuroczego opowiadania "Napój
Hiperborejów", a straszliwym bogiem stworzonym przez Moosu był
Biz-a-ness lub (w przekładzie Kazimierza Piotrowskiego) Bzzz-Nzzz.
> 19.
> "A wziął kości Pan, a potrząsnął nimi i rzucił; i wyrzucił
> trzynastkę; i zasmuciło się serce Jana. Rzekł tedy: 'Panie,
> nie czyń cudów, azaliż jest to uczciwa gra na gotówkę...'
> Czy zrobimy sobie ostatniego, uczciwego pokerka?"
Ależ tu była kanonada... Pratchett, Saramago, Haszek, "Colas
Breugnon"... Kojarzył się ten fragment, nie? Znany, nie?
- Nooooo!
- O, właśnie, panie Mietku - pan powie państwu.
- Długo myślałem i w końcu trafiłem, dzięki ostatniemu zdaniu. Pomógł
mi "ostatni uczciwy pokerek". Ten, w którym gracze przegrywali dzień
za dniem, dzień po dniu... I musieli jeździć na starych wozach, bo
nowe nie przyszły. Marek Hłasko i "Następny do raju".
- Tak jest. A mówi Dziewiątka. W wersji filmowej - Leon Niemczyk.
Odgadł zaś tylko Woy. Innym zaćmiła pamięć luka pokoleniowa.
> 20. Autor i tytuł
> "- Dziesięć funtów na 'Zephyra'. Na zwycięstwo - zwrócił się
> Mallory do kasjera, wręczając mu pięciofuntowy banknot
Trudne było. Bruce Sterling i William Gibson - "Maszyna różnicowa"
czyli opowieść, rozgrywająca się w alternatywnej rzeczywistości
Anglii dziewiętnastowiecznej, w której postęp techniczny nastąpił
nieco wcześniej. Fabuła taka sobie, ale sam pomysł i przedstawienie
owej rzeczywistości - warte grzechu i lektury.
> 21.
> "- Pan Knüfer i pan Wlossock wygrali po sześć tysięcy marek,
> ponieważ pan Knüfer postawił na czarne, a pan Wlossok na parzyste.
Tajemnica, zbrodnia i kobieta, która nurza się. I tarza się.
Rozpustnie. Fama fatalna. Bardzo fatalna. Marek Krajewski i druga
część przygód funkcjonariusza wrocławskiej policji Eberharda Mocka,
"Koniec świata w Breslau".
> 22.
> "Gdzieś w głębi umysłu pana Franka zadźwięczał maleńki dzwonek
> alarmowy,
I słusznie. Każdy rozsądny człowiek, mając grać w "Okalecz Pana
Cebulę" z babcią Weatherwax, spisałby testament, a potem przywiązałby
sobie ręce do poręczy fotela, połknął klucz od pokoju i sam - choćby
nosem - wypisałby czek, na jaką sumę szanowna pani sobie życzy,
proszę bardzo, polecam się na przyszłość, ukłony dla rodziny. Ale pan
Frank nie był rozsądny. Nawet wtedy, gdy babcia dołożyła do puli
miotłę...
Terry Pratchett, "Wyprawa czarownic".
Tym z graczy, którzy biją się teraz w czoło, powiem okrutnie, że
Michał Jankowski wiedział, iż to Pratchett. No.
> 23.
> "- A co jest w bilardzie najtrudniejsze? - zapytała Kasia.
> - Najtrudniejszy jest karambol.
"Banaaaalne"? A i owszem, owszem. Zdecydowana większość poznała
"Karierę Nikodema Dyzmy" Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.
> 24.
> "Bank się zmniejszył o połowę. Po kilku dalszych ciągach znów urósł.
> Doszła kolej do Saszki. On powiedział krótko:
> - Bank.
Saszka Weblin miał gest. Miał też siostrę. Farta też miał... do czasu.
Za to Alińczuki miały ogólnie przegwizdane. I słusznie. Sergiusz
Piasecki i "Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy".
> 25. Autor - trzy punkty. Tylko autor, bo nie jestem okrutny :-)
> "Pracowaliśmy z pół godziny, bo opony były twarde, a scyzoryk
> mały. Ale żeśmy przekłuli i poszli.
> Że mu jest lepiej, to jeszcze można znieść. Ale po co ma być
> mu za dobrze."
- Panie Mietku? Dałby pan radę?
- Oponom? Jasne! Nawet scyzorykiem.
- Pytaniu czy by pan dał...
- Aaa, pytaniu... Nie wiem... Potemkowski?
- Cóż, nie pan jeden tak sądził. Ale były i inne odpowiedzi - te
prawidłowe. To fragment opowiadania Sławomira Mrożka "Przesada".
> 26. Straszna nisza, więc autor i tytuł po trzy punkty.
> "- Nauczymy pana. Gra jest prosta jak pacierz.
Nisza niszą, ale książkę "się czyta". Jeśli się odrzuci poglądy
polityczne, a będzie czytać tylko jako opowieść. Zresztą zrobiono z
niej także film. Baaardzo średni. Głównego bohatera grał Jan
Janowski. To co, gotowi na prawidłową odpowiedź?
"Nie zdałeś matury, poruczniku" Jerzego Ofierskiego. Jak się okazuje,
sołtys Kierdziołek potrafił pisać całkiem sprawnie także teksty
niekierdziołkowe.
Nikt nie trafił.
> 27.
> "Tablica naprzód malowana będzie,
> Tę pól sześćdziesiąt i cztery zasiędzie,
Celnych strzałów mnóstwo. Jan Kochanowski i "Szachy".
> 28.
> "Frączek rozcapierzył palce, przymknął oczy, kombinując coś
Panie Mietku, czy można pana prosić o kolejny pokaz dedukcji?
- Służę najuprzejmiej, panie dyrektorze. Po kolei: "reżyser", a więc
rzecz dzieje się w teatrze lub w podobnej instytucji, "trio", więc to
chyba nie teatr, tylko coś w rodzaju występów lżejszego autoramentu,
coś ze śpiewem? tańcem? ... Kabaret może... "Most Kierbedzia" - a
więc rzecz dzieje się przed wojną. O, kabaret by do tych czasów
pasował. Albo jakaś ówczesna rewijka.
- Ciepło, panie Mietku, ciepło...
- Gorąco nawet, bo przecież mamy imię bohaterki. Zakładam, że Teresa
jest bohaterką książki?
- Załóżmy...
- A wie pan, widziałem kiedyś taki film...
- Lenartowicza czy Cękalskiego?
- Ach, prawda, przecież widziałem oba. Ale na podstawie tej samej
książki. Nie wiem, czy pan się ze mną zgodzi, panie dyrektorze, ale
młodziutka Izabella Schuetz, hehehe...
- Panie Mietku! Panie nas czytają... Pan poda tytuł książki, zamiast
obleśnie się uśmiechać.
- "Strachy" Marii Ukniewskiej.
- I o to chodziło. A poza tym, panie Mietku... Tak między nami...
zgodzę się z panem, hehehe...
- Prawda? Hehehe...
- Noooo... hehehe...
> 29.
> "Zabawa w budowanie mostu była już gorsza, pani Raczyńska
Tutaj pan Mietek (oraz wielu graczy konkursowych) także nie miał
kłopotów. Bronia, Amelcia, Mietek Mossakowski, pani Raczyńska...
Mogłem dołożyć jeszcze Frankę i Kwirynę, ale miało być łatwe, a nie
bardzo łatwe. Pola Gojawiczyńska "Dziewczęta z Nowolipek".
> 30.
> "Ja osobiście na 'Czwartym do brydża' chętnie byłbym 'pierwszym
> wychodzącym'."
- Panie Mietku...
- Oczywiście, panie dyrektorze, już wyjaśniam: "Czwarty do brydża" to
ewidentnie tytuł. Czegoś. Więc ten tekst to chyba fragment recenzji.
Z lektury wyjść nie można, ale już z teatru... Jeśli autor pytań nie
popadł w straszliwą niszę - a zakładam, że nie, bo przecież konkurs
ma być łatwy - w grę mogą wchodzić recenzje Boya albo Słonimskiego. A
z takich żartów i złośliwości słynął Antoni Słonimski. Och, jego
recenzja z "Kartki papieru" Sardou albo "Porucznika Przecinka"
Maara...
- Znakomicie, panie Mietku. Dodam tylko, że autorem "Czwartego do
brydża" był Adam Grzymała-Siedlecki. Kilka trafnych odpowiedzi, ale
tylko jedna pełna, za co graczowi należy się dodatkowa palemka do
drinka :-)
I to już wszystko. Pytania, odpowiedzi, autorzy, dzieła, drwinki,
dedukcja, pan Mietek i ja.
"Do efektów świetlnych i reklamy użyto żarówek 'Tungsram'.
Dekoracje również."
Punktacja rozesłana. Sprawdźcie, czy gdzieś się nie pomyliłem. Wtorek
przeznaczamy na ewentualne reklamacje (rozpatrywać je będzie pan
Mietek, który - już na służbie - będzie sobie znowu stojał), a we
środę pełne wyniki pojawią się na grupie.
--
AJKrupier
AJK
Jan 25, 2006, 8:05:04 PM
> Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!
> czyli
> konkurs o grach i zabawach ludu nie tylko polskiego,
> ze szczególnym uwzględnieniem gier hazardowych.
Dyrekcja Casino Rułajal
oraz
kierownictwo Placu Zabaw im. Mikołajka
mają zaszczyt ogłosić wyniki konkursu.
Ale zanim poznamy wyniki, zanim poznamy zwycięzcę - chciałbym
podziękować wszystkim uczestnikom, a zwłaszcza debiutantom. Byliście
wzorowymi graczami, nie wylewaliście drinków na sukno, nie darliście
kart, nie zginęła żadna kulka od ruletki, pan Mietek pod żadnym
krzesłem nie znalazł przyklejonej gumy do żucia... no, po prostu sama
przyjemność gościć takich graczy. Tym większa, że nasze kasyno
zrobiło na Was niezły interes i będziemy mogli kupić nowe wyposażenie
do gabinetu dyrektora. Stać nas nawet na zatrudnienie pana Waldka,
żeby sobie stojał i na krzesło dla pana Mietka, który już stojać nie
będzie musiał, bo awansował.
A teraz wyniki... Konkurencja była ostra, tłok w czołówce spory, a
wszystko zdecydowało się w ostatnim rozdaniu. Wyobraźcie sobie...
stół, nad nim lampa... dym cygar... piękne kobiety przy boku zabójczo
przystojnych mężczyzn... przystojni mężczyźni asystujący zabójczo
pięknym kobietom... szelest rozdawanych kart... "Przebijam", "Jestem",
"Wchodzę"... Na stole coraz więcej żetonów... Pamięć i nerwy napięte
do granic wytrzymałości... Pan Mietek, stojący w rogu sali, uważnie
obserwuje graczy, gotów w każdej chwili wkroczyć i zaprowadzić ład...
Dyrektor kasyna ociera pot z czoła...
...
...
I wreszcie słychać "Sprawdzam!"
Zwycięzcą tej edycji konkursu i zarazem organizatorem
następnego jest...
/Panie Mietku, fanfary miały być przecież! Fanfary!/
<Tadaaaaaaam tadadadadaaaaaaaaaaaam!>
1. Marcin J. Skwark - 77 żetonów
========================================
Ale wygrali także wszyscy pozostali gracze - każdy ma swoją garść
żetonów i każdy zasłużył na drinka z palemką.
2. Monika Wandzel - 76 żetonów
3. Woy - 74 żetony
4. Tomasz Radko - 71 żetonów
5. Michał Jankowski - 59 żetonów
6. Szymon Sokół - 43 żetony
7. Tomasz Konatkowski - 39 żetonów
8. Maciek Antecki - 34 żetony
9. Yola - 33 żetony
10. Kinga - 26 żetonów
11. Ania Ladorucka - 25 żetonów
Srebrna - 25 żetonów
Leszek Maszczyk - 25 żetonów
14. Ewa Pocierznicka - 22 żetony
Jan Rudziński - 22 żetony
16. Ania - 17 żetonów
17. Carrie - 14 żetonów
18. Paweł Wolniewicz - 13 żetonów
Dziękuję wszystkim za zabawę. Debiutantom dziękuję podwójnie, bo także
za odwagę. Marcinowi gratuluję, miał szczęście - zamiast prawa
organizacji kolejnego konkursu mógł przecież wygrać noc z tajemniczą
madame Sophie i kto wie, jak by się to skończyło... :-)
A pana, panie Mietku poproszę na moment...
--
AJKrupier (Rany boskie, panie Mietku, na czym pan te fanfary wygrywał?
Na butelce po szampanie? Jak "pustej"? A co się stało z zawartością?
I niech się pan nie chwieje, kiedy do pana mówię! Panie Mietku...)