Tomasz Radko
May 18, 2004, 10:59:45 PM
Jako się rzekło: konkurs li i jedynie dla czytelników dorosłych.
osoby nieletnie prosze o natychmiastowe skasowanie całego wątku.
Już? Cibor wyśmiał RAZa, że nie potrafi opisywac scen erotycznych.
Natchnęło mnie to do poświęcenia kolejnej edycji konkursu
"momentom". Jako że tematyka drażliwa zdecydowałem się nałożyć
kaganiec autocenzury. Większość (a może i wszystkie) wybranych
fragmentów pochodzi z książek wydanych jeszcze za PRL, czyli zostały
zaakceptowane przez ówczesną cenzurę.W przypadku pozycyj
późniejszych (jeśli takie się znajdą) zrezygnowałem z opisów zbyt
dosłownych (co wyeliminowało moje ulubione tytuły "Tajemniczy stwór
napastuje Laurę" i "Jedwabne pończoszki madame Calude". Cóż, może
innym razem).
Warunki konkursu są defaultowe. Mail musi się znaleźc w mojej
skrzynce do piątkowego południa. Jeżeli explicite nie zadaję innego
pytania należy zidentyfikować autora i tytuł. Punktacja: po punkciku
za każdy element odpowiedzi, chyba że jest zaznaczone inaczej.
No to do adremu.
------
1. Autor, tytuł, imię i nazwisko bohatera (3)
Gdy znalazł się w sypilni małżeńskiej, widok Stelli śpiącej w
czepeczku, pod który wsunięte był włosy, i wzdychającej raz po raz
przez sen w olbrzymim, wysokim, mosiężnym łożu, wzruszył go i
roztkliwił: "Dała mi siedmioro dzieci i należała tylko do mnie. - W
pokoju unosił się lekki zapach waleriany, ostatni ślad ataku
histerii. - Moja biedna Stella!" - robił sobie wyrzuty wdrapując się
na łoże.Godziny mijały, a on nie mógł zasąć: Bóg swoją potężną
dłonią rozniecał w nim trzy płomienie: pieszczot Marianniny, wierszy
francuskich i ów gniewny płomień ognisk palących się w górach.
Ale gdy zaczynało już świtać, księżna miała okazję się przeżegnać.
---
2. Autor, imię narratorki, miejsce akcji (3)
- Do dzieła - powiedział Rafael, który, jak się zdaje, nie mógł już
powstrzymac swych niezwykle pobudzonych żądz - czas już złożyć
ofiarę; niech każdy z nas przygotuje się, by doświadczyć swoich
ulubionych rozkoszy.
I niegodziwiec, położywszy mnie na sofie w postawie dogodnej dla
jego obrzydliwych rozkoszy, każe mnie przytrzymywać Antoninowi i
Clementowi... Rafael, Włoch, występny (...), zaspokaja się obelżywie
nie pozbawiając mnie dziewictwa. O szczycie zboczenia! Można by
powiedziec, że każdy z tych świntuchów za powód do chwały poczytywal
sobie, aby zapomniec o naturze, wybierając swe niegodne rozkosze.
Wysuwa się Clement, podrażniony widokiem niegodnych postępków swego
przełożonego, a jeszcze bardziej tym, czemu się oddawał im
przypatrując.Oświadcza mi, że nie będzie dla mnie bardziej
niebezpieczny niż (...), i że miejsce, gdzie odbędzie się jego hołd,
nie urazi mej cnoty na niebezpieczeństwo. Każe mi uklęknąć,
przyciskając się do mnie w tej postawie, i wybiera takie miejsce dla
swoich perfidnych namiętności, że nie pozwala mi to podczas ofiary
uskarżać się na jej nienormalność.
---
3. Autor, tytuł (2)
Było pół do piątej po połudiu, kiedy A. wyszła z łazienki. X.
zobaczył ją przechodzącą obok jego pokoju w szlafroku w drobne
fałdy, z ręcznikiem okręconym wokół głowy jak turban. Poszedł za nią
na palcach zataczając się jak pijany i wszedł do małżeńskiej
sypialni w chwili, kiedy ona rozchyliła szlafork i przerażona znowu
sie okryła.Zrobiła niemy gest w stroneprzyległego pokoju, gdzie za
uchylonymi drzwiami, jak widział X., Gaston zaczynał pisać list.
- Idź precz - powiedziała bezgłośnie.
X. uśmiechnął się, chwycił ją w atlii oburącz jak doniczkę z
begoniami i rzucił na łóżko. Brutalnym szarpnięciem zerwał płaszcz
kąpielowy, zanim zdążyła mu przeszkodzić, i spojrzał w przepaść
nagości, gdzie nie było ani jednego odcienia skóry, ani jednej smugi
puszku ani pieprzyka, którego by nie wyśnił w ciemnościach innych
pokojów. A. broniła się szczerze, z chytrością doświadczonej samicy,
i podczas gdy na próżno usiłował schwycić wymykające mu się z rąk
zwinne, pachnące ciało, próbowała odbić mu nerki kolanami i ryła mu
twarz paznokciami, ale ani z jego, ani z jej ust nie wydarło się
bodaj jedo westchnienie, którego nie możnaby wziąć za głęboki oddech
kogoś, kto patrzy na zwykły zmierzch kwietniowy przez otwarte okno.
Była to dzika walka na śmierć i życie, ale wydawała siępozbawiona
wszelkiej gwałtowności, bo składały się na nią konwulsyjne ataki i
widmowe odwroty, ruchy powolne, ostrożne, uroczyste, tak że między
jednym a drugim dośc było czasu na to, aby na nowo zakwitły petunie,
a Gaston w sąsiednim pokoju zapomnial o swoich snach żeglarza
powietrznego, tak jakby byli dwojgiem wrogich kochanków usiłujących
sie pojednać na dnie przezroczystego stawu. W ogniu zaciekłej i
uroczystej próby sił A.zrozumiała, że skrupulatność jej milczenia
jest tak irracjonalna, że grozi wzbudzeniem podejrzeń męża o wiele
bardziej niżodgłosy wojny, których starali sie uniknąć. Wtedy
zaczęła się śmiać z zaciśniętymi ustami, nie rezygnując z walki, ale
broniąc się z pewną sztucznością, i wywijać sięcoraz mniej
błyskawicznie az do chwili, gdy oboje zdali sobie sprawę, że sa
jednocześnie przeciwnikami i wspólnikami, i potyczka przeobraziła
się w konwencjonalne igraszki, a wrogei agresje - w pieszczoty.
Nagle, niemal w zabawie, jakby to był jeszcze jeden figiel,
A.zaprzestała obrony na ułamek sekundy, a gdy zareagowała,
przerazona tym, do czego sama dopuściła, było już za późno.
Straszliwy wstrząs unieruchomił ją w punkcie ciężkości i
przygwoździł do miejsca, a woleobrony zdruzgotałanieodparta żądza
odkrycia, czym są te pomarańczowe świsty i niewidzialne stery
czekające na nią po drugiej stronie śmierci. Lediwe zdążyła
wyciągnąć rękę, po omacku sięgnąćpo ręcznik i zakneblować sobie nim
usta, żeby nie wyrwało się z nich miauczenie kotki, rozdzierające
jej wnętrzności.
---
4.Kto i do kogo wpadł? (2)
- To ci powiem, co mi sie wczoraj przygodzilo... Wpadlem do niej jak
oszalaly. Com mówil, nie pamietam... ale to wiem, ze dziewka
krzyknela: W ogien pierwej sie rzuce!" Wiesz, jako tam komin
ogromny. I wraz skoczyla ! Ja za nia. Porwalem ja wpól. Juz sie
szatki na niej zatlily. Musialem gasic i trzymac zarazem. Wtem dur
mnie schwycil, szczeki mi sie sciely... Rzeklbys, ze mnie kto za
zyly w szyi szarpnal... Za czym wydalo mi sie, ze owe iskry, wedle
nas latajace, zmienily sie w pszczoly i brzecza jako pszczoly... Ot,
jak mnie tu widzisz, prawda!
---
5. Autor, imiona obu postaci (3)
Śmiech obojgu nie dawał mówić. X jak mógł osuszał swe "wąsy".
Pomagała mu odchylając jedwabnego szala, którym głowa jej była
nakryta. Zanurzył usta we włosy, na węzeł związane jednym ruchem,
utopił je w wonnych, suchych kędziorach. A kiedy znowu zniżał się do
ramion, nie doznał już oporu.
Uszy jego słyszały, jak rwie się i kipi to wzburzone serce. Ręce
pieściły nie dziewicze, płonące ciało, lecz jakby żywe szczęście,
ucieleśniony zachwyt. Tracił rozum, odsłaniając ustami przecudowne,
niewinne łono, pełne radości i upojenia. Wydzierał jeden jeszcze
pocałunek, tylko ten jeden, z ochotą marząc, żeby go za to spotkała
śmierć. I oto drogie ręce otoczyły jego szyję, ukochane, żarliwe
usta wpiły się w jego usta z cichym, bolesnym szeptem... Cała postać
zgięła się, złamała i przytuliła do piersi. Przygarnął ją ze czcią,
przyjął do siebie ufną, cichą, posłuszną. Wtedy doznał na chwilę
szczęścia jakby cudzego, rozkoszy niedościgłej, zgoła czystej,
zaziemskiej, nieprzemierzonej jak niebo. Pragnął zwierzyć jej, co
czuł, nazwać słowem czarę rozkoszy zbliżoną do ust, zawrzeć w nazwie
ów niespodziany głos rodzący się w sercu, który go przenikał aż do
szpiku kości. Duch jego pracował wtedy, jakby świat ramieniem
spychać mu przyszło z posady. Tę samotną i potajemną chwilę rozkoszy
z nagła roztrąciło coś jak uderzenie... Był to głos piszczałki
wartownika nocnego.
Y drgnęła, raz jeszcze na mgnienie oka przywarła do niego w
pocałunku ciał i uściśnieniu dusz... Znikła w ciemności. Szelest jej
kroków zagłuszyły poświsty wichru. X słyszał przez chwilę, jak
rozmawiała na ganku ze stróżem nocnym i wabiła do siebie psy. Nie
wszystkie jednak do niej przyszły. Kilka z nich ze szczekaniem
skoczyło ku X, który umykał co siły w nogach. Ledwie, ledwie zdążył
przypaść do konia, odwiązać supeł cuglów i stanąć w strzemionach,
gdy go opadły. Baśka rzuciła się naprzód jak strzała. Sadząc
jelenimi susy wypadła w pole i uszła psom. Długo niosła go w
podrzutnym skoku wskroś wichru i śniegów po niewiadomej przestrzeni.
Nie ściągał wodzów, nie mógł kierować jej chodami.
---
6. Autor, tytuł (2)
Koncern ma swojąpolitykę w sprawie dupczenia. Dupczenie jest w
porządku.
Wszyscy jakośto widzą (choć słowa o tym nie ma w żadnym z
regulaminów dla personelu). Rozmowy o dupczeniu są nawet lepiej
widziane niż sama czynność, aczkolwiek i czynnośc jest dobrze
widziana, chociaż móqwienie o dupczeniu własnej żony jest źle
widziane. (Na przykład: Słuchaj, ale mnie żona wyruchała tej nocy,
jak wściekła! Taka gadka nie uchodzi qw rozmowach z panami, z
którymi ma się stosunki handlowe i którzy mogliby znać daną żonę).
Ale dupczenie z cudzą żoną jest jak najbardziej dobrzewidziane i
można się nim przechwalac pod warunkiem, że mąż takiej damy nie
pracuje u nas i nie jest naszym dorym i lubianym znajomym. Koncern
popiera takie rzeczy, jeśli robi sie je z pewną fantazją, humorem,
wulgarnie, fachowo i bez czułostkowości z młodymi, ładnymi
dziwczętami albo trochę starszymi niewiastami, najlepiej z
cudzoziemkami lub kobietami pociągającymi z innych powodów; nie
należy przy tym podnosić za wiele hałasu,wypada robić przynajmniej
wrażenie dyskretnego,unikac skandali, szumu i wszelkich poważnych
komplikacji, pachnących romansem.
---
7. Autor, tytuł, narodowość obu kochanek narratora (4). Bonusowe pół
punktu za policzenie, ilokrotnie złożone jest to zdanie ;)
Nie rozumiem i kocham te powtarzające się manewry, skąd mam
wiedzieć, dlaczego nie pozwalasz zdjąć sobie majtek, wyginając się w
łóżkuniby delfin aż do chwili, gdy moje palce jednym ruchem odsuną
różowego pieska chihuahua od tych nóg zimnych i zaciśniętych,które
wycałuję dokładnie palec po palcu, które wyliżę dokładnie,łaskocząc
cię,żebyś się wzbraniała i wierciła śmiejąc, i wymyślała mi od
fetyszystów i odganiała mnie, zanim nie poddasz się ciału, które od
góry do dołu szuka twego, usta przemykające po twojej skórze,
niezręczny członek, który zahacza o twe kolana i brzuch, który cię
moczy, preludium nowe przy każdej próbie, na każdym postoju tej
drogi, twój zapach pod paznokciami, przeciąga się szukanie tego, co
już znalezione, niezrozumiałe odkrywanie tego, co już znane, twoje
palce w pachwinach, obejmujące mój seks, przewracanie się jednego na
drugie w zaspokajaniu pragnienia skórypełnej ust, mnożonej przez
ręce i zęby, pierwotna hydra, słodki hermafrodyta głowonóg,
odwrócenie środków i celów, usta seksem, anus ustami, twój język
szukającym fallusem, moje wargi pochwą, w którą się zagłębiasz,
muzyka ciszy na czerwono, sonata splatająca dwa głosy, węże
kaduceusza wznoszące się ku ostatecznemu rozwiązaniu, ostatni akord,
którego nie usłyszę, bo mi go odmawiasz, tym razem, tak jak tyle
innych razy, będzie jak z tymi majtkami, które koniecznie chcesz
zdejmować sama, odwrócę cię na bok, całując w szyję, ześlizgując się
po plecach, wyczerpana będziesz leżała bez ruchu i wystarczy, bym
nagle wyobrazil sobie to, czego pragnę, aby znowu poczuć, jak moja
siła powraca i żąda, a ty godzisz się na wszystko, słaba i
zagubiona, z twarzą w poduszce, godzisz się, że cię będę całował,
wymruczysz swą kotkę napiętą i poddaną, odgnadę twe zamknięte oczy,
twe ręce nad głową, twój profil pływaczki rozkołysanej na brzegu
trampoliny do wspaniałego skoku, zejde wzdłuż twych pleców,
pozwolisz otworzyć się i przeszukać, odczujesz niekończący się
inwentarz języka wchodzącego w samą głąb, wargi przyssane do
obrączki z ognia i mchu, która się kurczy, która ustępuje wyrwana z
codziennej, intymnej przydatności, wezwana do ceremonii, która
wzniesie ją ponad rutynę rąk, od czasu do czasu zniżających się, aby
ją wytrzec lub umyć, ponad to prawie nieistnienie, w którym tylko
choroba wraca ją uwaznym palcom, robiąc z niej usta łykające
stożkowate leki, miejsce do mierzenia temperatury, a ty pozwalasz
sięlizaci pieścić, i dotykać aż do chwili, kiedy nagle sprężysz się
w odmowie, cała się wygniesz drżąca, nie, wiesz, że to nie,
odwrócisz się, skarżąc, bo rękami chwyciłem cie za biodra, aby
zatrzymać cię i otworzyć, odepchniesz mnie jednym ruchem, usta
zaciśnięte, upór, by nie ustąpić, znowu słyszęten metaliczny głos,
którym powracają odwieczne zakazy, raz jeszcze będzie brama z rogu i
kości słoniowej, anioły Sodomy z włosami na wietrze wslizgujące
siępod ochronne prześcieradła, ty znowu na wznak, ofiarowując mi
kanoniczny bruzch, okreslając się przez tak i przez nie, Aryman i
Ahuramazda, absurdalne tabu, zakazy mamusi, katechizmu i Świętego
Kościoła złączone w jedno wielkie nie, o, gazelo, robiona na miarę,
na wzór i podobieństwo twego Boga i Ojczyzny, żalosny kluczu do tylu
spraw, panienko z dobrego domu, modeliku bez skazy, amen, amen,
chyba żeby.
---
8. Autor, tytuł (2)
- Niech mi pani siądzie na kolanach - zaproponowal Kacper.
Miał juz rozpięte spodnie.
Królowa usłuchała. Kacper chwycił ją w talii, lekko uniósł i
posadził wyżej. Królowa wierciła się i toczyła białkami
wybałuszonych oczu. Gdy po kilku bezowocnych próbach udało mu się
wreszcie trafić w odpowiednie miejsce, zadrżała gwałtownie.
Rzęziła.
- Popieśc mi piersi, długo, mój skarbie, moje berełko!
A potem:
- Jak ci na imię?
- Kacper.
- A mnie... Wysokość. Och!
Królowa przechyliła się w tył i zaczęła się ślinić. Omal nie spadła
na podłogę, ale szczęśliwie zdołał ją pochwycić.
Później, zapinając ubranie, królowa spytała głosem pełnym nadziei:
- Co teraz z nami będzie?
- Nic. Wracam do domu. Niedługo znowu przyjdę. Kocham panią.
Królowa z goryczą potrząsnęła głową.
- Wszyscyście tacy sami. Jak tylko dostaniecie to, czegoście
chcieli, nic was nie zatrzyma.
westchnęła.
- Tak, każdy ma ochotę ciupciać krolową, ale nikt nie chce jej poślubić.
---
9. Autor, tytuł, kto był poprzednim mężem Pelagii (3)
Spojrzał na Pelagię. Ciemna barwa jej ciała jeszcze więcej zyskiwała
w świetle promieni słonecznych. Wzrok jego ponownie ze szczerą
radością, choc i całkowicie wyzbyty z żądzy, błądzić zaczął po całej
jej postaci. Z ogromnym zdumieniem spostrzegł że za szybko, za
wysoko - jak na poranny sen - falowały ciemne piersi, prawie
nietknięte działaniem czasu: pięciu lat małżeństwa i
macierzyństwa... Coraz bardziej zdziwiony wzrok A. ześliznął się
wreszcie na twarz: na usta... na policzki... na oczy szeroko
rozwarte... Nie spała! W spojrzeniu jej wyczytał rzeczy tak dziwne i
niepojęte, że natychmiast nachylił się nad nią, prawie dotykając
twarzą szeroko rozchylonych nad zaciśniętymi zębami warg... I nagle
wgryzły się weń te wargi... Ciemne, gibkie ramiona w oka mgnieniu
oplotły całego potężnym wężowym uściskiem... tak dobrze znana twarz
odmieniła się nie do poznania, przeobrażona żądzą tak oszalałą, że
czterdziestopięcioletni A. nie mógł siępowstrzymać, by nie cofnąć
sie instynktownym ruchem niedorostka i nie zapytac drżącym szeptem:
- Co ci jest?...
Ogromne cozy patrzyły weń z dzikim rozkochaniem się, jakby nie
pojmując, cp mówił.
- Nie wiedziałam... nie wiedziałam, że miłość to takie szczęście...
- usłyszał wreszcie po długiej, długiej chwili.
Drgnął całym ciałem.
- Przecieżeś wdowa! - zawołał w najwyższym zdumieniu.
---
10. Skąd pochodził narrator? (2)
A ona całowała mnie pocałunkiem ust swoich i jej miłość była jak
lepsza nad wino, i jej zapach upajał mnie rozkoszą, i piękna była
jej szyja jak klejnoty, i jagody jej lic pośród złotych łańcuszków,
otoś ty piękna, przyjaciółko moja, otoś ty jest piękna, oczy twoje
jak gołębicy (mówiłem) i ukaz mi oblicze twoje, niechaj głos twój
zabrzmi w uszach moich, lbowiem głos twój wdzięczny, a oblicze twoje
piękne, zraniłaś serce moje, siostro moja, jednym okiem twoim i
jednym ogniwem łańcuszka szyi twojej, plastrem miodu kapiącym wargi
twoje, miód i mleko pod językiem twoim, a wonność ust twoich jak
jabłek, podobne piersi twoje do gron winnych, twoje piersi jak grona
winnicy, gardło twoje jak najlepsze wino, które obmywa moją miłość i
spływa po wargach i zębach... Zdrój ogrodów, nard i szfaran, trzcina
wonna i cynamon, mirra i aloes, jadłem plastr z miodem moim, piłem
wino moje z mlekiem moim; kimże była, kimże więc była ta, która
powstała niby zorza, piękna jak ksieżyc, jasniejąca jak słońce,
straszna jak wojska uszykowane porządnie.
---
11.Autor, tytuł (2)
Ba-ba-lu, mówże, gadaj, opowiedz, jak ci z nią było? Musze wiedzieć,
i to ze wszestkimi szczegółami! Jakie ma cycki? Co robi z udami,
Ba-ba-lu, czy ściska ci tyłek, jak to opisują w zakazanych
ksiązkach, czy może oplata je ciasno na kutasie, ażczłowiek ma
ochote zawyć, tak jak w moich marzeniach? A jakie ma tam włosy?
Opowiedz mi wszystko o jej włosach łonowych i o zapachu, chociaż
słyszałem to juz tyle razy. Naprawde klęczała czy robisz mnie w
konia? Naprawdę klęczała na _kolanach_? Jakie ma zęby i co nimi
robi? Co robi dokładnie - ssie czy dmucha, a może jedno i drugie
naraz? Na miłość boską, Ba-ba-lu, strzeliłes jej rposto do buzi? O,
mój Boże! I co, połknęła od razu, wypluła czy się wściekła, powiedz!
Co zrobiła z twoją spermą? Uprzedziłeś ją, że zaraz kończysz, czy
poprostu skończyłeśiniech sama się amrtwi? Kto jej go włożył, sama
sobiewłożyła czytyś jej wsadził, czy może sam się tam wśliznął? I
gdzie leżały wasze ubrania? Na kanapie? Na podłodze?Ale _dokładnie_!
Chcę znaćszczegóły! Szczegóły! Najdrobniejsze szczegóły! Kto jej
zdjął biustonosz,ktojej zdjął majtki - _majtki_ - tyśzdjął? Czy ona
sama? Ba-ba-lu,miała coś na sobie, jak ci robiła minetę? A poduszka
pod pupą, włożyłeś jej poduszkę pod pupę, jak radząw podręczniku
małżeńskim moich rodziców? Co się stało, kiedy w nią wszedłeś? Ona
też miała orgazm? Mandel, wyjaśnij mi jedną rzecz - czy _one_ mają
orgazm? Coś im tryska? Czy tylko dużo jęczą, czy jak? Jak wyglądal
jej orgazm? Co to było? Zanim do reszty oszaleję, musze się
dowiedzieć, jak to z nimi jest!
---
12. Tytuł, imię bohaterki, kim była dla bohatera (2)
Spełnił więc rozkaz, a ona położyła się mu na plecach. Poczułwtedy
coś miękiiego,gładszego niż jedwab i delikatniejszego niż olej
sezamowy,i pomyślał sobie:"Ten król jest lepszy od wszystkich
kobiet". Z. leżała chwilę na jego plecach, po czym zsunęła się na
podłogę. Ali zaś powiedział sobie w duszy: "Chwała Allachowi, że się
nie podniecił." Lecz ona rzekła: "Ali, mójczłonekpręży się tylko
wtedy, gdy pocierać go dłonią. Pocieraj go więc, aby powstał, a
jeśli tego nie zrobisz, zabiję cię!" To rzekłszy położyła się na
plecach, chwyciła go za rękę i położyła ją sobie między uda, a on
poczuł pod rą coś miększego niż jedwab, białego i nabrzmiałego, coś,
co przypominało gorącem żar łaźni lub serce kochanka ogarniętego
namiętnością. Pomyślał sobie: "Cóż to za dziwy, król posiada to, co
mają kobiety!", i ogarnęła go taka żądza, że członek mu sie
wyprężył. Kiedy Z. to zauważyła,zaśmiała sięi zachichotałamówiąc:
"Do tego już doszło, a ty jeszcze mnie nie poznałeś?" Zapytał: "A
kimże ty jesteś, królu?"
Tomasz Radko
May 21, 2004, 8:34:55 PM
"Ach, co za świństwa, co za świństwa, no, no, no."
Ostatecznie znalazło się na prk jedenaście odwaznych,
bezpruderyjnych osób, które zdecydowały się ujawnić całemu światu
swoją biegłość w rozpoznawaniu scen erotycznych w literaturze.
Walka była zacięta. Między pierwszym a trzecim miejscem (w
klasyfikacji nieoficjalnej) jest zaledwie jeden ponkcik różnicy. Ale
zanim przejdziemy do wyników, pora na rewanż, za te wszystkie
obelgi, którymi zostałem obrzucony w preambułach waszych odpowiedzi.
Jak zobaczycie fragmenty _naprawdę_ pochodziły jeżeli nawet nie z
arcydziel, to z książek dobrych, albo w najgorszym razie swojego
czasu bardzo modnych. Nie było więc tak często w odpowiedzi
Ciborowskiego wspominanych Skiroławek Nienackiego. Problemy z
odpowiedziami na pytania 3, 6 i 7 dowodnie pokazują, jak szybko
zmieniają się czytelnicze gusta.
1.
Giuseppe Tomasi di Lampedusa, "Lampart"
Książę - don Fabrizio Corbera, książę Salina czyli Burt Lancaster ;)
Szczerze pisząc chciałem zacząć od erotyki w stylu retro. Polecam
tez, kilka stron wcześniej, opis wizyty księcia u kochanki. Tak
kiedys pisano sceny erotyczne. Hej, to se ne vrati. Pięc odpowiedzi,
cztery poprawne.
2.
Zobaczcie, proszę, w jaki sposób należy udawac niewinna leliję,
która "takich świństw nie czyta", a przy okazji zaliczyc maxa:
"Nie czytałam, ale czyżby de Sade? Czyżby w takim razie Justyna? I
czyżby jakiś klasztor?".
Dokładnościowo. Donacjusz Alfons Franciszek markiz de Sade, "Niedole
cnoty". Nie pytałem o tytul, żeby nie zagłębiać się w różnice między
poszczególnymi redakcjami historii Justyny. Trafiło sześcioro na
siedmioro próbujących, niektórzy tylko w autora. Tylko jedna osoba
odgadła miejsce akcji.
Jeden strzał w Boccaccia i Dekameron, ale to zupełnie inny nastrój.
3.
"Henry Miller."
Nie.
"Nedznicy?"
Nie.
"Gabriel Garcia Marquez, "Sto lat samotności"."
Tak.
Pięć prób, tylko dwie celne. A książka z górnej półki. \Żadna tam,
prosze pana, pornografia.
4. "Bogusław Radziwiłł do Oleńki. Do panny Aleksandry Billewiczówny,
znaczy."
Osiem na dziewięć. Najbardziej dosłowna scena erotyczna w całej
twórczości Siekiewicza ;)
5.
"To chyba też rodzima twórczość, ale czyja? Brzmi jak pastisz, ale
nie jest to pewnie M. Samozwaniec i "Na ustach grzechu"? Nie, ona
inaczej pisała. A jeśli to pisane serio, to może coś M. Rodziewiczówny?"
Sic transit gloria mundi. Pastisz. Samozwaniec. Rodziewiczówna. Ech...
"Popioly, Zeromski, Rafal, Baska - glowy nie dam, ale to ten styl"
I słusznie, bo Żeromski był co prawda mniejszością seksualną, ale
zoofilii w swoich powieściach nie propagował.
"Chwała Baśce, co jak strzała coś tam.
Żeromski. Helena i Rafał."
Yup, fragment "Popiołów". Akurat z Żeromskiego możnaby wybrać co
innego, ale Popioły były pod ręką, no i powinny być bardziej znane
niz np. Dzieje grzechu. Pięć z sześciu dobrze.
6.
"Charles Bukowski."
"John Grisham."
"Manuela Gretkowska??"
"Ph. K. Dick?"
Kilka osób z uporem maniaka próbowało doszukiwac się Millera,
Bukowskiego i Gretkowskiej ;) A ja, złośliwie, nie uwzględniłem ich
twórczości.
Trudne było. Jedyne pytanie, do odpowiedzi którego nikt nawet się
nie zbliżył.
Joseph Heller, "Coś się stało". Tylko trzy próby, wszystkie źle.
7.
"To nie "Ulisses", bo tam nie ma monologu narratora. Skąd zresztą w
Dublinie przed wojną różowy piesek chihuahua (fuj!)
Charles Bukowski? Henry Miller? Thomas Pynchon? Salman Rushdie? Mogę
wymienić jeszcze parę nazwisk, ale co z tego...
Ale Bóg i Ojczyzna? I to końcowe "amen, amen, chyba żeby"?
Skąd ja to znam?!"
"Strzał w ciemno czyli w Manuelę Gretkowską."
"M. Kundera i "Nieznośna lekkość bytu""
Kundera pewnie dlatego, że bohater też dwie babki obracał. Ale
zupełnie inna muzyka tekstu, styl, styl inny! Moje najszczersze
gratulacje dla Ani L., która tej akurat ksiązki nie czytała (albo
zapomniała), ale autora odgadła bezbłędnie:
"Julio Cortazar "62. Model do składania""
Cortazar, i owszem, ale "Książka dla Manuela". Autor swojego czasu
bardzo modny, obecnie zapominany, i chyba słusznie. Acz cytowana
powieść bardzo ładnie pokazuje na źródła ideowe obecnych
alterglobalistów. Tym niemniej styl niepodrabialny i bardzo łatwy,
IMO, do rozpoznania. Czyli nikt juz Cortazara nie czyta.
Uzupełniając odpowiedź, kobiety narratora to Francine z Francji i,
werble proszę, Ludmiła z Polski. Pięć prób, jedna celna.
8.
"A to wiem, bo już raz w konkursie było. Powtarzasz się 8-)"
Widocznie mam jakąs niezdrową fiksację na punkcie ciupciania krolowej ;)
Roland Topor, "Ciupciać królową".
Ze zbioru "Cztery róże dla Lucienne". Jeżeli ktoś czytał, to nie ma
prawa zapomnieć. Jeżeli nie czytał, to nie ma prawa zgadnąć. O
dziwo, sześć poprawnych odpwoeidzi na siedem prób.
9.
"Władysław Reymont, "Chłopi"."
A była tam jakaś Pelagia???
"Parnicki, "Aecjusz ostatni Rzymianin". Ale, do licha, nie pamiętam,
jak się nazywał poprzedni mąż Pelagii."
Bonifacjusz. Najrzadziej trafiane pytanie, tylko dwie próby, ale aż
jedna skuteczna.
10.
"O, to też łatwe. Ostatnie słowa są nie do zapomnienia..."
Czyżby?
"To wygląda na ,,Pieśń nad pieśniami'' króla Salomona. Czyj to
przekład, bo ładny i bez tych wszystkich ,,azaliż'' i ,,zaprawdę''."
Blisko, blisko, bo autor parafrazował Pieśń nad pieśniami.
"Z Melku."
Czyli Hubert Eco i "Imię róży". Pięc na dziewięć.
11.
Philip Roth ,,Kompleks Portnoya''.
Yup. Cztery na cztery.
12.
"Ksiega tysiaca i jednej nocy", konkretnego tytulu opowiadania Ci
nie podam ;) Bohaterka miala jakies koszmarne imie (Zillmeah? nie,
to chyba u Sapka bylo. Zammured?) szlag by Cie ;))) choc przyznaje,
w "Basniach" jest wiecej pokreconych imion, mogles wybrac gorsze
;))) Bohaterka byla dla Alego niewolnica, zdaje sie, ale w
opisywanym momencie byla przebrana za mezczyzne i grala krola
pewnego sympatycznego miasta, dzieki jakze cudownym umiejetnosciom
czytania z piasku ;)))"
A na imię jej było Zumurrud. Akurat tę opowieśc wybrałem częściowo
dlatego, że zajmuje poczesne miejsce w ekranizacji Baśni
Passoliniego. Zwiększało to szanse na poprawną odpowiedź. Osiem na
osiem, acz imienia Zumurrud nie pamiętał nikt.
Myślałem, że Cortazar i Marquez będą łatwiejsi do odgadnięcia, i że
ktoś wymyśli Hellera. Zgodnie z oczekiwaniami najłatwiejsze były
pytania z Sienkiewicza i 1001 nocy. Bardzo ładnie odgadywano markiza
de Sade.
Pora na klasyfikację nieoficjalną.
Patrycja J. 15
Tomasz K. 14
Michał J. 14
AJK 11
Konrad C. 9
Zenon G. 8,5
Szymon S. 6
Ania L. 6
Asia W. 5
Bazyl 4
Monika S. 3
Jeżeli wpłyną jakies skuteczne reklamacje mistrzynią momentów i
redaktorką kolejnej edycji konkursu zostaje Patrycja J.
pzdr
TRad