[konkurs] Nie szata zdobi czlowieka
Aniared
Nov 27, 2005, 2:46:02 AM
Jeśli ktoś nie doczytał, TRad zrzekł się na moją rzecz prawa do
ustawienia konkursu. Wzięłam się więc szybko do pracy, zanim się
rozmyśli ;). Uszanowałam jego wniosek o unikanie Pratchetta,
Chmielewskiej i Pilcha - tak wiec proszę w te nazwiska nawet nie
strzelać! Nie ma też Muminków.
Konkurs wydaje się bardzo prosty. Jeżeli wszyscy osiągną maxa, oraz w
innych spornych przypadkach, decyduje kolejność zgłoszeń.
FUT ustawiony, oby zadziałał. Oczywiście proszę nie przysyłać odpowiedzi
na grupę, tylko do mnie na priv. Uprasza się o nieściąganie z żadnych
możliwych źródeł.
Termin nadsyłania: koniec listopada, czyli środa, 23:59.

Po jednym punkcie za autora i tytuł, czyli w sumie 32 punkty do zdobycia.

1.
Utrwalić każdy, najdrobniejszy szczegół. Ten płaszcz dwurzędowy, w
jodełkę, długi, z szerokimi, watowanymi ramionami, ze środkowym guzikiem
po prawej stronie obluzowanym, wiszącym na przecierającej się nitce. Ten
guzik odpadnie, nim Henryk dotrze do getta, ale dla Pawła nigdy nie
przetrze się do końca, nawet za pięćdziesiąt lat. Buty Henia. Czarne
trzewiki, starannie zasznurowane, nieco podniszczone. Czapka granatowa,
narciarskiego kroju, z wyświeconym daszkiem. Włóczkowy, czarny szalik,
ściągnięty węzłem pod szyją. Ręce Henia. Małe, dziewczęce, o bladych,
smukłych palcach. Uszy Henia. Jego nos, brwi, czoło. Rumiane, jakby
nieco wydęte policzki. Wargi trochę zbyt łakome, które musiałyby Henia
zgubić, tak czy inaczej.

2.
Leniwie pogwizdując tango, odsuwa się od otwartego okna, szuka swetra w
szafie i zabiera się do wkładania go przed lustrem. Nie jest to łatwe;
pewnie dlatego, że koszula przywiera do wełny puloweru, trudno mu
wsadzić rękę, powoli przepycha tę rękę, wreszcie wysuwa palec poza
mankiet z granatowej wełny, ale w świetle zachodu ten palec wygląda
jakby pognieciony i wciągnięty do środka z czarnym paznokciem w szpic.
Jednym ruchem wyszarpuje rękę z rękawa i patrzy na swą dłoń, jakby nie
należała do niego; teraz, kiedy jest poza pulowerem, widać, że to jednak
jego dłoń, ta sama, co zawsze, wiec pozwala jej opaść, myśląc, że może
lepiej będzie zacząć od wkładania drugiej ręki w drugi rękaw, sprawdzić,
czy tak nie będzie prościej. Ale chyba nie, bo jak tylko wełna powtórnie
styka się z koszulą, brak przyzwyczajenia, by zaczynać od tej ręki,
jeszcze bardzo komplikuje operację, i chociaż znowu zaczął dla rozrywki
pogwizdywać, widzi, że ręka wchodzi bardzo powoli, tak że bez jakiegoś
dodatkowego manewru nigdy w życiu nie przepchnie jej do końca. Może
lepiej wszystko razem: pochylić głowę, wpakować ją w otwór kołnierza
puloweru, a wolną rękę w drugi rękaw, po czym już równocześnie pchać i
głowę, i obie ręce.

3.
Otwieram ciężkie szklane drzwi cukierni i od razu dostrzegam panią X.
Siedzi i odhacza coś na swojej liście. Wstaje, ukazując lawendową
spódnicę do kolan, która doskonale pasuje do zarzuconego na ramiona
rozpinanego sweterka. Nie ma już na sobie białej sukienki i wygląda na
starszą niż w parku. Mimo dziewczęcego końskiego ogona, domyślam się, że
jest trochę po czterdziestce./.../
Zabieram torebkę, spoglądam w dół i po raz pierwszy dostrzegam, że ma na
nogach szpilki z jedwabiu w kolorze lawendowym.
- Ale piękne! To Prada? - pytam, poznając srebrne zapięcie.

4.
Kobieta w żółtej kurtce, ona wchodzi.
Mężczyzna w ciemnych okularach, on wychodzi.
Chłopaki w dżinsach, oni rozmawiają.
Trzynasta siedemnaście i cztery sekundy.
Ten niższy ma szczęście i wsiada na skuter,
a ten wyższy to wchodzi.

5.
Pilon ukucnął. Nic z tego. Musi usychać tutaj na plaży, mimo że gardło
namiętnie domaga się wina.
Zauważył wełniane spodnie, które Portugalczyk miał na sobie i obmacał je
dokładnie. "Ładny materiał - pomyślał. Dlaczego brudas Portugalczyk ma
nosić takie dobre materiały, skoro wszyscy jego przyjaciele chodzą w
bawełnianych gaciach?". Uświadomił sobie jednocześnie, jak nie pasują te
spodnie do figury Wielkiego Joe, jakie są ciasne w pasie, mimo że Wielki
Joe nie dopina ich na dwa najwyższe guziki, jak mankiety fajtają się o
wiele cali za wysoko. "Człowiek o rozsądnej budowie byłby bardzo
zadowolony z takich spodni"./.../
- Proszę spojrzeć - tłumaczył Pilon. - Widzi pani jedynie plamy i brud,
ale proszę spojrzeć na ten wspaniały materiał od podszewki. Proszę tyko
pomyśleć, seniora! Wystarczy wywabić plamy, wyprać spodnie i wyprasować.
Wraca Torelli. Nic nie mówi! Jest smutny, bardzo smutny. I wtedy
pokazuje mu pani, seniora, te wspaniałe spodnie. Jego oczy się śmieją
Torelli jest szczęśliwy. Bierze panią na kolana. Czy za tyle radości nie
dostanę galona czerwonego wina?
- Wytarte na siedzeniu - odparła.

6.
Oszalała dla niego. Nocami wychodzili na odbywające się w przedmiejskich
budach tańce, on z pańska, w surducie i w jednym z okrągłych kapeluszy,
kupowanych przez nią podług własnego gusty, Bernarda zaś z początku w
różnych przebraniach, później pod własną już postacią. Obsypała go
złotem, łańcuchami, pierścieniami, bransoletami, nawet zęby kazała mu
wyinkrustować diamentami. Myślała, że umrze z rozpaczy, gdy doszło do
niej, że sypia z wszystkimi, które mu się nawiną, w końcu jednak
zadowoliła się resztkami.

7.
Usiadła na podłodze i przekręciła klucz w zamku. Dziewczynki stłoczyły
się wokół niej, gdy wyjmowała jedną warstwę po drugiej i pokazywała
koleżankom. Nigdy jeszcze w szkole nie panowało takie podniecenie. Były
tam koronkowe kołnierze, jedwabne pończochy i chusteczki do nosa,
pudełko na klejnoty zawierające naszyjnik i diadem, które wyglądały,
jakby je zrobiono z prawdziwych brylantów, długie futro fokowe z mufką,
suknie balowe, spacerowe i wizytowe, kapelusze, szlafroczki i wachlarze.
Nawet Lawinia i Jessie zapomniały, że są już zbyt dorosłe, żeby bawić
się lalkami. Wydawały okrzyki podziwu i chwytały różne rzeczy do rąk,
żeby obejrzeć je z bliska.

8.
Wyszedłem ubrany w dwurzędowy gang, ciemnoniebieski w paseczki, z tak
spiczastymi klapami, że mogli mnie zdrutować za sam wygląd. Byłem
jeszcze dzieciakiem. I czułem się taki dumny. Kiedy wróciłem do domu,
matka tylko raz na mnie spojrzała i wrzasnęła: "Wyglądasz jak zwykły
bandzior!" I wówczas poczułem się jeszcze lepiej.

9.
A za stołem Oleńka siedzi, wystrojona, zarumieniona, oczka spuściła. Tak
samo Benediktowi w zwidach się przedstawiała, tak właśnie siedzi: bluza
na niej biała, szyjka koralami owinięta, główka gładziutko przyczesana,
na czole wstążka! A jak Benedikt do izby wszedł, to Oleńka jeszcze
bardziej pokraśniała, a oczu nie podniosła, tylko sama do siebie się
uśmiecha.

10.
Henryk Kroll ma na sobie garnitur wizytowy, sztuczkowe spodnie, kurtkę
marengo, a do tego staromodny sztywny kołnierzyk z zagiętymi rogami i
stonowany krawat z przewagą czerni. Przed dwoma laty wahał się przez
chwilę, gdy zamawiał ten garnitur: zastanawiał się, czy żakiet nie byłby
stosowniejszy, zdecydował jednak na jego niekorzyść, ze względu na swój
zbyt niski wzrost. Była to szczęśliwa rezygnacja; Napoleon też
wyglądałby śmiesznie w "jaskółczym ogonie". Tak więc w obecnym stroju
Henryk Kroll wygląda jak zastępca szefa protokołu dyplomatycznego Pana
Boga - i tak właśnie powinno być. Spinacze rowerowe dodają całości
pewnego swojskiego, ale wyrafinowanego charakteru: odnosi się wrażenie,
że od ludzi, którzy je noszą, można kupować taniej w epoce samochodu.
Henryk odkłada kapelusz i wyciera czoło chusteczką. Na dworze jest dość
chłodno i wcale nie jest spocony; robi to tylko po to, żeby pokazać, jak
ciężko pracuje w porównaniu z takimi pluskwami biurowymi jak my.
- Sprzedałem krzyż - mówi z udaną skromnością, pod którą milcząco ryczy
potężny triumf.

11.
- A owszem, to ja... zechce pan wejść... przepraszam za nieporządek...
nie wiedziałem, to jest - spałem... - bełkotał mocno zmieszany T.,
zaciągając na sobie skąpy przyodziewek: uświadomił sobie bowiem, że za
cały ma tylko nocną koszulę i to taką, co tęskniła już za balią.

12.
Sam Napoleon ukazał się w czarnym paltocie, myśliwskich bryczesach i
skórzanych sztylpach, a jego ulubiona (...) paradowała we wzorzystej
jedwabnej sukni, którą pani Jones wkładała w niedzielę.


13.
...każda osada ma taką Jarosławnę, która w odpust wkłada czerwoną
kieckę, kręci zadkiem, jak klacz na jarmarku i tarza się po sianie z
wędrownymi parobkami, a każdy wybryk uchodzi jej na sucho. Co tam, na
sucho! Jeszcze wszyscy w przysiółku dumni są, że mają taką Jarosławnę,
że gładka, zalotna i wystrojona. Ot, taki zwyczaj że choćby golusieńka
przed ołtarzem stanęła, jeszcze jej pleban pobłogosławi, a ojciec po
główce pogłaszcze.

14.
W tym momencie stłoczone ciasno grupki gawędzących uczestników
konferencji rozstąpiły się, jakby za sprawą czarodziejskiej mocy,
tworząc przejście od drzwi aż do Perssego. W drzwiach, na progu, stała
wyczekująco najpiękniejsza, jaką w życiu widział, dziewczyna. Wysoka,
pełna wdzięku, o kształtnej kobiecej figurze i smagłej cerze. Czarne
włosy spadały w lśniących puklach na ramiona, miała na sobie czarną,
prostą, wełnianą sukienkę, zmarszczoną poniżej biustu.

15.
Osoba Na Razie Zwana Babcią, stara, ale czerstwa i ruchliwa, czasem
tylko cierpi na starcze zapaści. W sukni z ternem wlokącym się po ziemi,
bardzo jaskrawej, w olbrzymie kwiaty. Dżokejka, na nogach trampki.
Krótkowzroczna.

16.
Była wiosna, ale padał śnieg, kiedyśmy siedzieli w Tuileriach, śnieżyca
przy błękitnym niebie; nie widzieliśmy się już prawie od tygodnia i ona
zdawała się cieszyć z naszego spotkania. Z powodu papierosów, była bez
forsy.
- W to także nie wierzyłam - powiedziała - że pan nigdy nie chodzi do Luwru.
- W każdym razie rzadko.
- Rzadko! - zaśmiała się. - Przedwczoraj już pana widziałam na dole, tam
gdzie sztuka starożytna, i wczoraj też.
Naprawdę była jeszcze dzieckiem, chociaż zaciekłą palaczką, uważała to
naprawdę za przypadek, żeśmy się jeszcze raz w tym Paryżu spotkali.
Znowu miała na sobie czarne farmerki i espadryle, do tego płaszczyk z
kapturem. Była naturalnie bez kapelusza, tylko ten rudawy koński ogon,
śnieg padał, że tak powiem, z jasnego nieba.

Życzę powodzenia!
--
Ania
Ladorusie: http://www.aniared.blog.onet.pl
	

[konkurs] Nie szata zdobi czlowieka
aniared
Dec 1, 2005, 4:21:52 PM
Aniared napisał(a):

>
> 1.
> Utrwalić każdy, najdrobniejszy szczegół. Ten płaszcz dwurzędowy, w
> jodełkę, długi, z szerokimi, watowanymi ramionami, ze środkowym guzikiem
> po prawej stronie obluzowanym, wiszącym na przecierającej się nitce. Ten
> guzik odpadnie, nim Henryk dotrze do getta, ale dla Pawła nigdy nie
> przetrze się do końca, nawet za pięćdziesiąt lat. Buty Henia. Czarne
> trzewiki, starannie zasznurowane, nieco podniszczone. Czapka granatowa,
> narciarskiego kroju, z wyświeconym daszkiem. Włóczkowy, czarny szalik,
> ściągnięty węzłem pod szyją. Ręce Henia. Małe, dziewczęce, o bladych,
> smukłych palcach. Uszy Henia. Jego nos, brwi, czoło. Rumiane, jakby
> nieco wydęte policzki. Wargi trochę zbyt łakome, które musiałyby Henia
> zgubić, tak czy inaczej.
>
Andrzej Szczypiorski "Początek" tudzież "Piękna pani Seidenman" -
akceptowałam obydwie odpowiedzi.
> 2.
> Leniwie pogwizdując tango, odsuwa się od otwartego okna, szuka swetra w
> szafie i zabiera się do wkładania go przed lustrem. Nie jest to łatwe;
> pewnie dlatego, że koszula przywiera do wełny puloweru, trudno mu
> wsadzić rękę, powoli przepycha tę rękę, wreszcie wysuwa palec poza
> mankiet z granatowej wełny, ale w świetle zachodu ten palec wygląda
> jakby pognieciony i wciągnięty do środka z czarnym paznokciem w szpic.
> Jednym ruchem wyszarpuje rękę z rękawa i patrzy na swą dłoń, jakby nie
> należała do niego; teraz, kiedy jest poza pulowerem, widać, że to jednak
> jego dłoń, ta sama, co zawsze, wiec pozwala jej opaść, myśląc, że może
> lepiej będzie zacząć od wkładania drugiej ręki w drugi rękaw, sprawdzić,
> czy tak nie będzie prościej. Ale chyba nie, bo jak tylko wełna powtórnie
> styka się z koszulą, brak przyzwyczajenia, by zaczynać od tej ręki,
> jeszcze bardzo komplikuje operację, i chociaż znowu zaczął dla rozrywki
> pogwizdywać, widzi, że ręka wchodzi bardzo powoli, tak że bez jakiegoś
> dodatkowego manewru nigdy w życiu nie przepchnie jej do końca. Może
> lepiej wszystko razem: pochylić głowę, wpakować ją w otwór kołnierza
> puloweru, a wolną rękę w drugi rękaw, po czym już równocześnie pchać i
> głowę, i obie ręce.
>

Julio Cortazar "Proszę nikogo nie winić". Pozostało bez odpowiedzi. Cóż,
potwierdza się opinia, że Cortazar już wyszedł z mody. Szkoda.

> 3.
> Otwieram ciężkie szklane drzwi cukierni i od razu dostrzegam panią X.
> Siedzi i odhacza coś na swojej liście. Wstaje, ukazując lawendową
> spódnicę do kolan, która doskonale pasuje do zarzuconego na ramiona
> rozpinanego sweterka. Nie ma już na sobie białej sukienki i wygląda na
> starszą niż w parku. Mimo dziewczęcego końskiego ogona, domyślam się, że
> jest trochę po czterdziestce./.../
> Zabieram torebkę, spoglądam w dół i po raz pierwszy dostrzegam, że ma na
> nogach szpilki z jedwabiu w kolorze lawendowym.
> - Ale piękne! To Prada? - pytam, poznając srebrne zapięcie.

Nicola Crauss, Emma McLaughlin "Niania w Nowym Jorku"


>
> 4.
> Kobieta w żółtej kurtce, ona wchodzi.
> Mężczyzna w ciemnych okularach, on wychodzi.
> Chłopaki w dżinsach, oni rozmawiają.
> Trzynasta siedemnaście i cztery sekundy.
> Ten niższy ma szczęście i wsiada na skuter,
> a ten wyższy to wchodzi.

Wisława Szymborska "Terrorysta, on patrzy"


>
> 5.
> Pilon ukucnął. Nic z tego. Musi usychać tutaj na plaży, mimo że gardło
> namiętnie domaga się wina.
> Zauważył wełniane spodnie, które Portugalczyk miał na sobie i obmacał je
> dokładnie. "Ładny materiał - pomyślał. Dlaczego brudas Portugalczyk ma
> nosić takie dobre materiały, skoro wszyscy jego przyjaciele chodzą w
> bawełnianych gaciach?". Uświadomił sobie jednocześnie, jak nie pasują te
> spodnie do figury Wielkiego Joe, jakie są ciasne w pasie, mimo że Wielki
> Joe nie dopina ich na dwa najwyższe guziki, jak mankiety fajtają się o
> wiele cali za wysoko. "Człowiek o rozsądnej budowie byłby bardzo
> zadowolony z takich spodni"./.../
> - Proszę spojrzeć - tłumaczył Pilon. - Widzi pani jedynie plamy i brud,
> ale proszę spojrzeć na ten wspaniały materiał od podszewki. Proszę tyko
> pomyśleć, seniora! Wystarczy wywabić plamy, wyprać spodnie i wyprasować.
> Wraca Torelli. Nic nie mówi! Jest smutny, bardzo smutny. I wtedy
> pokazuje mu pani, seniora, te wspaniałe spodnie. Jego oczy się śmieją
> Torelli jest szczęśliwy. Bierze panią na kolana. Czy za tyle radości nie
> dostanę galona czerwonego wina?
> - Wytarte na siedzeniu - odparła.
>

John Steinbeck "Tortilla Flat"


> 6.
> Oszalała dla niego. Nocami wychodzili na odbywające się w przedmiejskich
> budach tańce, on z pańska, w surducie i w jednym z okrągłych kapeluszy,
> kupowanych przez nią podług własnego gusty, Bernarda zaś z początku w
> różnych przebraniach, później pod własną już postacią. Obsypała go
> złotem, łańcuchami, pierścieniami, bransoletami, nawet zęby kazała mu
> wyinkrustować diamentami. Myślała, że umrze z rozpaczy, gdy doszło do
> niej, że sypia z wszystkimi, które mu się nawiną, w końcu jednak
> zadowoliła się resztkami.
>

Gabriel Garcia Marquez "O miłości i innych demonach"
Również pozostało bez odpowiedzi. Najbliżej była osoba twierdząca, że
nie jest to "100 lat samotności" :). Zgadza się, ale to za mało, by
przyznać choćby 1/2 punktu...

> 7.
> Usiadła na podłodze i przekręciła klucz w zamku. Dziewczynki stłoczyły
> się wokół niej, gdy wyjmowała jedną warstwę po drugiej i pokazywała
> koleżankom. Nigdy jeszcze w szkole nie panowało takie podniecenie. Były
> tam koronkowe kołnierze, jedwabne pończochy i chusteczki do nosa,
> pudełko na klejnoty zawierające naszyjnik i diadem, które wyglądały,
> jakby je zrobiono z prawdziwych brylantów, długie futro fokowe z mufką,
> suknie balowe, spacerowe i wizytowe, kapelusze, szlafroczki i wachlarze.
> Nawet Lawinia i Jessie zapomniały, że są już zbyt dorosłe, żeby bawić
> się lalkami. Wydawały okrzyki podziwu i chwytały różne rzeczy do rąk,
> żeby obejrzeć je z bliska.

Frances H. Burnett "Mała Księżniczka" - co okazało się najłatwiejszym
pytaniem.


>
> 8.
> Wyszedłem ubrany w dwurzędowy gang, ciemnoniebieski w paseczki, z tak
> spiczastymi klapami, że mogli mnie zdrutować za sam wygląd. Byłem
> jeszcze dzieciakiem. I czułem się taki dumny. Kiedy wróciłem do domu,
> matka tylko raz na mnie spojrzała i wrzasnęła: "Wyglądasz jak zwykły
> bandzior!" I wówczas poczułem się jeszcze lepiej.
>

Nicolas Pileggi "Chłopcy z ferajny". Wydawało mi się, że to bardzo
charakterystyczny fragment... Jedna odpowiedź prawidłowa, kilka strzałów
w "Z głowy" i "Dawno temu w Ameryce"

> 9.
> A za stołem Oleńka siedzi, wystrojona, zarumieniona, oczka spuściła. Tak
> samo Benediktowi w zwidach się przedstawiała, tak właśnie siedzi: bluza
> na niej biała, szyjka koralami owinięta, główka gładziutko przyczesana,
> na czole wstążka! A jak Benedikt do izby wszedł, to Oleńka jeszcze
> bardziej pokraśniała, a oczu nie podniosła, tylko sama do siebie się
> uśmiecha.
>

Tatiana Tołstoj "Kyś"
Nie, nie Sapkowski :).

> 10.
> Henryk Kroll ma na sobie garnitur wizytowy, sztuczkowe spodnie, kurtkę
> marengo, a do tego staromodny sztywny kołnierzyk z zagiętymi rogami i
> stonowany krawat z przewagą czerni. Przed dwoma laty wahał się przez
> chwilę, gdy zamawiał ten garnitur: zastanawiał się, czy żakiet nie byłby
> stosowniejszy, zdecydował jednak na jego niekorzyść, ze względu na swój
> zbyt niski wzrost. Była to szczęśliwa rezygnacja; Napoleon też
> wyglądałby śmiesznie w "jaskółczym ogonie". Tak więc w obecnym stroju
> Henryk Kroll wygląda jak zastępca szefa protokołu dyplomatycznego Pana
> Boga - i tak właśnie powinno być. Spinacze rowerowe dodają całości
> pewnego swojskiego, ale wyrafinowanego charakteru: odnosi się wrażenie,
> że od ludzi, którzy je noszą, można kupować taniej w epoce samochodu.
> Henryk odkłada kapelusz i wyciera czoło chusteczką. Na dworze jest dość
> chłodno i wcale nie jest spocony; robi to tylko po to, żeby pokazać, jak
> ciężko pracuje w porównaniu z takimi pluskwami biurowymi jak my.
> - Sprzedałem krzyż - mówi z udaną skromnością, pod którą milcząco ryczy
> potężny triumf.

Erich M. Remarque "Czarny obelisk"

>
> 11.
> - A owszem, to ja... zechce pan wejść... przepraszam za nieporządek...
> nie wiedziałem, to jest - spałem... - bełkotał mocno zmieszany T.,
> zaciągając na sobie skąpy przyodziewek: uświadomił sobie bowiem, że za
> cały ma tylko nocną koszulę i to taką, co tęskniła już za balią.

Krótki fragment, ale możliwy do rozpoznania:
Stanisław Lem "Cyberiada"
I co, zdziwieni? ;)

>
> 12.
> Sam Napoleon ukazał się w czarnym paltocie, myśliwskich bryczesach i
> skórzanych sztylpach, a jego ulubiona (...) paradowała we wzorzystej
> jedwabnej sukni, którą pani Jones wkładała w niedzielę.

Gdy w miejsce kropek wpiszemy słowo "maciora", wszystko staje się jasne :).
George Orwell "Folwark Zwierzęcy".

>
>
> 13.
> ...każda osada ma taką Jarosławnę, która w odpust wkłada czerwoną
> kieckę, kręci zadkiem, jak klacz na jarmarku i tarza się po sianie z
> wędrownymi parobkami, a każdy wybryk uchodzi jej na sucho. Co tam, na
> sucho! Jeszcze wszyscy w przysiółku dumni są, że mają taką Jarosławnę,
> że gładka, zalotna i wystrojona. Ot, taki zwyczaj że choćby golusieńka
> przed ołtarzem stanęła, jeszcze jej pleban pobłogosławi, a ojciec po
> główce pogłaszcze.
>

Anna Brzezińska "A kochał ją że strach"
Za "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny", bez sprecyzowania tytułu
opowiadania, dawałam pół punktu.

> 14.
> W tym momencie stłoczone ciasno grupki gawędzących uczestników
> konferencji rozstąpiły się, jakby za sprawą czarodziejskiej mocy,
> tworząc przejście od drzwi aż do Perssego. W drzwiach, na progu, stała
> wyczekująco najpiękniejsza, jaką w życiu widział, dziewczyna. Wysoka,
> pełna wdzięku, o kształtnej kobiecej figurze i smagłej cerze. Czarne
> włosy spadały w lśniących puklach na ramiona, miała na sobie czarną,
> prostą, wełnianą sukienkę, zmarszczoną poniżej biustu.

David Lodge "Mały Światek"


>
> 15.
> Osoba Na Razie Zwana Babcią, stara, ale czerstwa i ruchliwa, czasem
> tylko cierpi na starcze zapaści. W sukni z ternem wlokącym się po ziemi,
> bardzo jaskrawej, w olbrzymie kwiaty. Dżokejka, na nogach trampki.
> Krótkowzroczna.

Stanisław Mrożek "Tango"


>
> 16.
> Była wiosna, ale padał śnieg, kiedyśmy siedzieli w Tuileriach, śnieżyca
> przy błękitnym niebie; nie widzieliśmy się już prawie od tygodnia i ona
> zdawała się cieszyć z naszego spotkania. Z powodu papierosów, była bez
> forsy.
> - W to także nie wierzyłam - powiedziała - że pan nigdy nie chodzi do
> Luwru.
> - W każdym razie rzadko.
> - Rzadko! - zaśmiała się. - Przedwczoraj już pana widziałam na dole, tam
> gdzie sztuka starożytna, i wczoraj też.
> Naprawdę była jeszcze dzieckiem, chociaż zaciekłą palaczką, uważała to
> naprawdę za przypadek, żeśmy się jeszcze raz w tym Paryżu spotkali.
> Znowu miała na sobie czarne farmerki i espadryle, do tego płaszczyk z
> kapturem. Była naturalnie bez kapelusza, tylko ten rudawy koński ogon,
> śnieg padał, że tak powiem, z jasnego nieba.

Max Frisch "Homo Faber". Tylko jedno trafienie.

Zaraz roześlę punktację, a wyniki podam chyba dziś jeszcze.


--
Ania

"Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead"

http://www.aniared.blog.onet.pl
	

[konkurs] Nie szata zdobi czlowieka
aniared
Dec 1, 2005, 9:59:38 PM
Aniared napisał(a):
Poniżej przedstawiam wyniki. Brawa dla wszystkich odważnych, a
szczególnie dla Moniki, która teraz nam przygotuje jakiś miły konkurs :).

1. Monika Wandzel 24
2. Michał Jankowski 14
3. Woy 10,5
4. Kinga 9,5
5. Aganieshka 8
6. Monika Mazurek 8
7. Małgorzata Krzyżaniak 8
8. Marysia Żukowska 6
9. Panterka 6
10. Szymon Sokół 4
11. Grzegorz Bednarczyk 3,5

Jak widać, konkurs nie jest tak feministyczny, jak by to się mogło
wydawać. Mężczyźni, chociaż liczbowo w mniejszości, zajęli dwa z trzech
miejsc na podium. Zachowam dyskrecję i nie wydam, kto z Panów czytywał
książki dla małych dziewczynek :).


--
Ania

"Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead"

http://www.aniared.blog.onet.pl