aniared
Apr 4, 2006, 7:10:41 PM
Ot, taki temat wiosenny mi się objawił... A i o desery zahaczam, żeby
nie rozczarować tych, którym Monika narobiła apetytu.
Zasada pierwsza i jedyna: nie ściągamy, bo i po co.
FUT ustawiłam, ale proszę sprawdzić przed wysłaniem, czy aby na pewno
mail idzie pod odpowiedni adres.
Termin nadsyłania odpowiedzi: proponuję północ 17.04, ale jeśli
sądzicie, że to za długo, to możemy go skrócić np. do 11.04. Liczy się
ilość zdobytych punktów, a w przypadku remisu - termin nadsyłania
odpowiedzi.
W każdym pytaniu za autora i tytuł przyznaję po 1 pkt. W przypadku
zbiorów (opowiadań, wierszy) przyznaję 1/2 pkt. za tytuł tomiku lub 1
pkt. za tytuł utworu (to się nie sumuje).
Łącznie do zdobycia: 28 punktów. Przewiduję ostrą walkę o podium, gdyż
konkurs jest naprawdę wyjątkowo łatwy.
Zaczynamy:
1.
Bo latem to co innego:
każdy owad może tentego
i w ogóle
2.
Wszedłszy do pokoju, babka jęknęła z przerażenia. Kilkanaście
bezczelnych much krążyło pod sufitem. To samo było w gabinecie dziadka,
w kuchni. Plaga opanowała dom. Po podwieczorku miała miejsce narada
rodzinna. Wacława proponowała rozpylić w powietrzu środek owadobójczy.
Ala półżartem doradzała wyjazd z domu na letnisko. Babka, wyjątkowo
uczulona na muchy, oznajmiła kategorycznie, że nie wytrzyma dłużej,
pójdzie do sąsiadów i nawymśla im, gdyż to oni zapewne wyrzucili do
ogrodu zepsutą kiełbasę albo coś takiego. Henryk milczał i ważył zdanie.
Wtedy Kuba zaproponował, że on wyłapie wszystkie, jeśli za każdą otrzyma
tyle, co za pierwszą.
3.
Nikogo więcej nie było w domu. Była zupełnie sama...
Usłyszała kroki - ciche, posuwiste kroki zbliżające się do niej z tyłu.
Niepewny chód utopionej dziewczyny...
Poczuła w nozdrzach zapach nadrzecznej wilgoci...
Na szybie pszczoła brzęczała... brzęczała.
I nagle poczuła ukłucie żądła.
Pszczoła ukłuła ją w kark.
4.
Obie ściany wąwozu były na całej swej długości obwieszone jakby
czarnymi, połyskliwymi kotarami. M. słabo się zrobiło, gdy im się
przyjrzał dokładniej - były to bowiem, ni mniej, ni więcej, tylko
miliony pszczół śpiących w gęstej ciżbie jedna obok drugiej. [...]
Leżały tu martwe pszczoły i trutnie, różne odpadki i szczątki,
zwietrzałe plastry, pokruszone skrzydła przybłędów chrząszczy i motyli,
ugrzęzłych w mazi kuszącego miodu - wszystko zaś przysłonięte warstwami
drobnego, czarnego pyłu.
Sama ostra woń tego śmietnika zdolna była napełnić przerażeniem każdą
istotę bezskrzydłą, wiedzącą choćby ze słyszenia, czym było Małe Plemię.
5.
Otworzyłem oczy i bardzo wiele stało się równocześnie. Po pierwsze, na
mojej piersi znajdował się ohydny robak, członowany, kroczący na ośmiu
zginających się nogach i pokryty brązowym pancerzem, z uniesionym,
płaskim łbem, zakończonym hakowatymi szczękami. Był wielkości mojej
dłoni. Spojrzałem prosto w lśniące leciutko złotem czworo oczu,
wyglądających jak klejnoty.
6.
Kolejna z prymusek mogła wzbudzać wyłącznie obrzydzenie. Bo proszę sobie
wyobrazić suchą ośmiornicę nasadzoną na tułów gigantycznej glisty.
Nazwisko Kobieta-Robal tylko w części może oddać jej oryginalną urodę.
7.
Wolną ręką Mario ścisnął lekko cukierek. Nie patrzył na niego, patrzył
na Delię, na jej twarz jak z gipsu, na tę odpychającą twarz pierrota w
półcieniu. Palce jego powoli przełamywały cukierek, światło księżyca
oświetliło wyraźnie białawą masę karalucha, jego pozbawione pancerza
ciało otoczone pomieszanymi z miętą i marcepanem kawałkami skrzydeł, nóg
i utłuczonej skorupy.
8.
Niektóre ze stwo... z tych rzecz w poszyciu wyglądały właśnie tak, jak
wyjęte ze stronic tamtej książki. Były ptaki z dziobami długimi jak całe
ich ciało. Były pająki wielkości dłoni. Tu i tam powietrze migotało jak
woda. Opierało się delikatnie, kiedy M. próbował przez nie przejść, a
potem go przepuszczało, ale ptaki i owady jakoś nie miały ochoty lecieć
jego śladem.
I wszędzie widział chrząszcze.
8.
Królowa w jedwabnym kokonie nie znała słów, by mu odpoweidzieć, kiedy
jednak zamknął oczy i zaczął sobie przypominać, zamiast wspomnień
napłynęły obrazy. Układanie kokonu w chłodnym, ciemnym miejscu, ale z
wodą, by nie wysechł. Nie, to nie była zwykła woda, ale woda zmieszana z
sokiem pewnego drzewa i utrzymywana w odpowiedniej temperaturze, by
wewnątrz kokonu mogły zachodzić odpowiednie reakcje. Potem czas. Dni i
tygodnie, potrzebne do przemiany poczwarki. A potem, kiedy kokon stał
się szarobrązowy, X. zobaczył siebie jak rozcina go i pomaga małej,
delikatnej królowej wyjść na świat. Widział, jak bierze ją za przednie
odnóże i odprowadza od wody porodowej do gniazda, miękkiego, wysłanego
piaskiem i suchymi liśćmi. Wtedy będę żyła, nadbiegła myśl. Wtedy się
przebudzę. Wtedy wydam dziesięć tysięcy swych dzieci.
9.
Kobieta handlująca bluzkami trzymała w ręku pakunek, z którego wyciagała
coś, co wyglądało jak robak mopani.
- Robaki mopani? - spytała X.
Kobieta odwróciła się.
- Tak.
Podsunęła torbę pod nos X., która poczęstowała się jednym z trzech
suszonych robaków i włożyła sobie do ust. Był to przysmak, któremu po
prostu nie umiała się oprzeć.
10.
W świetle latarki ukazał się spory pająk, biegnący żwawo wzdłuż linki
cumowniczej. Przestraszył Wallingforda, ale nie panią Clausen.
- To tylko pająk - powiedziała. - Lubię pająki. Są bardzo przedsiębiorcze.
Ach tak, więc Doris ceni przedsiębiorczość i pająki, pomyślał. Był zły
na siebie, bo przywiózł "Stuarta Malutkiego", a nie "Pajęczynę
Charlotty". Może nie wspomni nawet, że ma tę głupią książkę, tym
bardziej, że chciał ją najpierw przeczytać pani Clausen, a potem dopiero
małemu.
11.
PS. Odpowiedź "banaaaaalne" nie będzie punktowana. Nie mogło przecież
zabraknąć tego fragmentu!
U bliskiej brzeziny
Było wielkie mrowisko. Owad gospodarny
Snuł się wkoło po trawie, ruchawy i czarny;
Nie wiedzieć, czy z potrzeby, czy z upodobania
Lubił szczególnie zwiedzać [...];
12.
Widziałam ostatnią pszczołę. Wygrzewała się w skrawku słońca zachwycona
tak, jakby to było toczące się nieruchomym nieboskłonem życie. Delikatne
gazowe skrzydełka podźwignęła w górę i położyła na nich ociężałą głowę.
A oczy miała zamknięte. Stopy - ruchliwe zazwyczaj - obejmował bezwład i
bezruch, a jednak dysząca intensywność pręgowanego futerka mówiła, że
pszczoła żyje. Odpoczywała po dniu - a może po pracowitym lecie -
grzejąc się w umierającym słońcu jesieni. Usiadłam obok niej i cicho,
nie chcąc jej spłoszyć, spytałam:
co robiłaś w życiu?
miód - mruknęła
nie poruszając skrzydłem
13.
Od tej pory bawił krótko w fabrykach, wolał przypatrywać się okolicom
miasta Anu. Daleko na wschodzie widać było pustynię, wśród której w roku
zeszłym odbywały się manewry pomiędzy korpusem jego i Nitagera. Jak na
dłoni widział gościniec, którym maszerowały jego pułki, miejsce, gdzie z
powodu znalezienia skarabeuszów machiny wojenne musiały skręcić na
pustynię, a może nawet i to drzewo, na którym powiesił się chłop kopiący
kanał.
14.
Otóż wtedy, moi drodzy, odezwał się świerszcz. Zaświerkotał swoje
przepotężne świrt, świrt, świrt, wtórując imbrykowi, zaświerkotał głosem
tak zdumiewająco nieproporcjonalnym w stosunku do swojego świerszczego
wzrostu, jeśli go porównać z wielkością imbryka? Przecież świerszcza nie
było widać!), że gdyby w tej samej chwili rozpuknął się jak strzelba
zbytnio naładowana prochem, gdyby na miejscu oddał życie rozświerkotując
swoje maleńkie ciałko na pięćdziesiąt kawałków, wydałoby się to nam
rzeczą naturalną i nieuniknioną, o którą świerszcz najusilniej się starał.
Życzę miłej zabawy :)
--
Ania
http://aniared.blog.onet.pl
aniared
Apr 4, 2006, 7:24:52 PM
aniared napisał(a):
Errata:
Dopatrzyłam się właśnie dwóch punktów 8 - przepraszam. Proszę w
odpowiedziach podawać 8a i 8b, ok?
Łączna liczba punktów wzrasta do 30.
--
Ania
http://aniared.blog.onet.pl
aniared
Apr 18, 2006, 4:44:13 PM
aniared napisał(a):
1.
Bo latem to co innego:
każdy owad może tentego
i w ogóle
Konstanty Ildefons Gałczyński "Satyra na bożą krówkę"
2.
Wszedłszy do pokoju, babka jęknęła z przerażenia. Kilkanaście
bezczelnych much krążyło pod sufitem. To samo było w gabinecie dziadka,
w kuchni. Plaga opanowała dom. Po podwieczorku miała miejsce narada
rodzinna. Wacława proponowała rozpylić w powietrzu środek owadobójczy.
Ala półżartem doradzała wyjazd z domu na letnisko. Babka, wyjątkowo
uczulona na muchy, oznajmiła kategorycznie, że nie wytrzyma dłużej,
pójdzie do sąsiadów i nawymyśla im, gdyż to oni zapewne wyrzucili do
ogrodu zepsutą kiełbasę albo coś takiego. Henryk milczał i ważył zdanie.
Wtedy Kuba zaproponował, że on wyłapie wszystkie, jeśli za każdą otrzyma
tyle, co za pierwszą.
Natalia Rolleczek "Kuba znad Morza Emskiego". Jedna z ulubionych książek
mojego dzieciństwa. Rozpoznał tylko Szymon Sokół, a i on nie pamiętał
autora.
3.
Nikogo więcej nie było w domu. Była zupełnie sama...
Usłyszała kroki - ciche, posuwiste kroki zbliżające się do niej z tyłu.
Niepewny chód utopionej dziewczyny...
Poczuła w nozdrzach zapach nadrzecznej wilgoci...
Na szybie pszczoła brzęczała... brzęczała.
I nagle poczuła ukłucie żądła.
Pszczoła ukłuła ją w kark.
Oczywiście to nie Kubuś Puchatek. I nie Robin Cook.
Agatha Christie "Dziesięciu Murzynków", znana również pod poprawnym
politycznie tytułem "I nie było już nikogo"
4.
Obie ściany wąwozu były na całej swej długości obwieszone jakby
czarnymi, połyskliwymi kotarami. M. słabo się zrobiło, gdy im się
przyjrzał dokładniej - były to bowiem, ni mniej, ni więcej, tylko
miliony pszczół śpiących w gęstej ciżbie jedna obok drugiej. [...]
Leżały tu martwe pszczoły i trutnie, różne odpadki i szczątki,
zwietrzałe plastry, pokruszone skrzydła przybłędów chrząszczy i motyli,
ugrzęzłych w mazi kuszącego miodu - wszystko zaś przysłonięte warstwami
drobnego, czarnego pyłu.
Sama ostra woń tego śmietnika zdolna była napełnić przerażeniem każdą
istotę bezskrzydłą, wiedzącą choćby ze słyszenia, czym było Małe Plemię.
Małe Plemię powinno nasunąć jednoznaczne skojarzenia, niekoniecznie
z "Życiem Pszczół" Maeterlincka.
Rudyard Kipling, "Druga Księga Dżungli". Za odpowiedź "Księga Dżungli"
przyznawałam pół punktu.
5.
Otworzyłem oczy i bardzo wiele stało się równocześnie. Po pierwsze, na
mojej piersi znajdował się ohydny robak, członowany, kroczący na ośmiu
zginających się nogach i pokryty brązowym pancerzem, z uniesionym,
płaskim łbem, zakończonym hakowatymi szczękami. Był wielkości mojej
dłoni. Spojrzałem prosto w lśniące leciutko złotem czworo oczu,
wyglądających jak klejnoty.
Ale nisza... Odgadł woy, jako jedyny. A wydawało mi się, że to dość
charakterystyczny cytat.
Jarosław Grzędowicz, "Pan Lodowego Grodu"
6.
Kolejna z prymusek mogła wzbudzać wyłącznie obrzydzenie. Bo proszę sobie
wyobrazić suchą ośmiornicę nasadzoną na tułów gigantycznej glisty.
Nazwisko Kobieta-Robal tylko w części może oddać jej oryginalną urodę.
Tego nie odgadł nikt.
Marcin Wolski "Agent Dołu".
Naprawdę już nikt tego nie pamięta?
7.
Wolną ręką Mario ścisnął lekko cukierek. Nie patrzył na niego, patrzył
na Delię, na jej twarz jak z gipsu, na tę odpychającą twarz pierrota w
półcieniu. Palce jego powoli przełamywały cukierek, światło księżyca
oświetliło wyraźnie białawą masę karalucha, jego pozbawione pancerza
ciało otoczone pomieszanymi z miętą i marcepanem kawałkami skrzydeł, nóg
i utłuczonej skorupy.
Julio Cortazar "Circe"
Punkcik zdobył tylko woy, za autora.
8a.
Niektóre ze stwo... z tych rzeczy w poszyciu wyglądały właśnie tak, jak
wyjęte ze stronic tamtej książki. Były ptaki z dziobami długimi jak całe
ich ciało. Były pająki wielkości dłoni. Tu i tam powietrze migotało jak
woda. Opierało się delikatnie, kiedy M. próbował przez nie przejść, a
potem go przepuszczało, ale ptaki i owady jakoś nie miały ochoty lecieć
jego śladem.
I wszędzie widział chrząszcze.
Cóż, grupa potwierdziła prawie jednogłośnie, że Pratchett to pisarz
niszowy. Tym razem znów punkty tylko dla woy'a, który po długich
dywagacjach, pełen wątpliwości, słusznie uznał, że to:
Terry Pratchett "Ostatni kontynent"
Pod M. kryje się Myślak Stibbons, który właśnie zmierza do siedziby boga
ewolucji. Czyżby to było takie trudne?
8b.
Królowa w jedwabnym kokonie nie znała słów, by mu odpoweidzieć, kiedy
jednak zamknął oczy i zaczął sobie przypominać, zamiast wspomnień
napłynęły obrazy. Układanie kokonu w chłodnym, ciemnym miejscu, ale z
wodą, by nie wysechł. Nie, to nie była zwykła woda, ale woda zmieszana z
sokiem pewnego drzewa i utrzymywana w odpowiedniej temperaturze, by
wewnątrz kokonu mogły zachodzić odpowiednie reakcje. Potem czas. Dni i
tygodnie, potrzebne do przemiany poczwarki. A potem, kiedy kokon stał
się szarobrązowy, X. zobaczył siebie jak rozcina go i pomaga małej,
delikatnej królowej wyjść na świat. Widział, jak bierze ją za przednie
odnóże i odprowadza od wody porodowej do gniazda, miękkiego, wysłanego
piaskiem i suchymi liśćmi. Wtedy będę żyła, nadbiegła myśl. Wtedy się
przebudzę. Wtedy wydam dziesięć tysięcy swych dzieci.
Orson Scott Card "Gra Endera" i dość sporo poprawnych odpowiedzi.
9.
Kobieta handlująca bluzkami trzymała w ręku pakunek, z którego wyciągała
coś, co wyglądało jak robak mopani.
- Robaki mopani? - spytała X.
Kobieta odwróciła się.
- Tak.
Podsunęła torbę pod nos X., która poczęstowała się jednym z trzech
suszonych robaków i włożyła sobie do ust. Był to przysmak, któremu po
prostu nie umiała się oprzeć.
Nie jest to "Pożegnanie z Afryką" Karen Blixen, ale:
Alexander McCall "Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1"
10.
W świetle latarki ukazał się spory pająk, biegnący żwawo wzdłuż linki
cumowniczej. Przestraszył Wallingforda, ale nie panią Clausen.
- To tylko pająk - powiedziała. - Lubię pająki. Są bardzo przedsiębiorcze.
Ach tak, więc Doris ceni przedsiębiorczość i pająki, pomyślał. Był zły
na siebie, bo przywiózł "Stuarta Malutkiego", a nie "Pajęczynę
Charlotty". Może nie wspomni nawet, że ma tę głupią książkę, tym
bardziej, że chciał ją najpierw przeczytać pani Clausen, a potem dopiero
małemu.
John Irving "Czwarta ręka"
11.
PS. Odpowiedź "banaaaaalne" nie będzie punktowana. Nie mogło przecież
zabraknąć tego fragmentu!
U bliskiej brzeziny
Było wielkie mrowisko. Owad gospodarny
Snuł się wkoło po trawie, ruchawy i czarny;
Nie wiedzieć, czy z potrzeby, czy z upodobania
Lubił szczególnie zwiedzać [...];
Czy naprawdę muszę podawać odpowiedź?
100% poprawnych odpowiedzi. Nie zaszkodziło nawet wykropkowanie
"świątyni dumania".
Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz"
12.
Widziałam ostatnią pszczołę. Wygrzewała się w skrawku słońca zachwycona
tak, jakby to było toczące się nieruchomym nieboskłonem życie. Delikatne
gazowe skrzydełka podźwignęła w górę i położyła na nich ociężałą głowę.
A oczy miała zamknięte. Stopy - ruchliwe zazwyczaj - obejmował bezwład i
bezruch, a jednak dysząca intensywność pręgowanego futerka mówiła, że
pszczoła żyje. Odpoczywała po dniu - a może po pracowitym lecie -
grzejąc się w umierającym słońcu jesieni. Usiadłam obok niej i cicho,
nie chcąc jej spłoszyć, spytałam:
co robiłaś w życiu?
miód - mruknęła
nie poruszając skrzydłem
Halina Poświatowska "Ostatnia pszczoła".
13.
Od tej pory bawił krótko w fabrykach, wolał przypatrywać się okolicom
miasta Anu. Daleko na wschodzie widać było pustynię, wśród której w roku
zeszłym odbywały się manewry pomiędzy korpusem jego i Nitagera. Jak na
dłoni widział gościniec, którym maszerowały jego pułki, miejsce, gdzie z
powodu znalezienia skarabeuszów machiny wojenne musiały skręcić na
pustynię, a może nawet i to drzewo, na którym powiesił się chłop kopiący
kanał.
Pytanie okazało się prawie tak proste, jak numer 12.
Bolesław Prus i "Faraon"
14.
Otóż wtedy, moi drodzy, odezwał się świerszcz. Zaświerkotał swoje
przepotężne świrt, świrt, świrt, wtórując imbrykowi, zaświerkotał głosem
tak zdumiewająco nieproporcjonalnym w stosunku do swojego świerszczego
wzrostu, jeśli go porównać z wielkością imbryka? Przecież świerszcza nie
było widać!), że gdyby w tej samej chwili rozpuknął się jak strzelba
zbytnio naładowana prochem, gdyby na miejscu oddał życie rozświerkotując
swoje maleńkie ciałko na pięćdziesiąt kawałków, wydałoby się to nam
rzeczą naturalną i nieuniknioną, o którą świerszcz najusilniej się starał.
Charles Dickens "Świerszcz za kominem"
Przepraszam, że nie było cytatów z:
Harry'ego Pottera
Diuny
"Życia pszczół" Maeterlincka
"Tadeuszka" Stanisława Jachowicza
"Przemiany" Kafki
...i innych Waszych ulubionych utworów, traktujących o robalach.
Za chwileczkę roześlę punktację, do jutra czekam na reklamacje, po czym
nastąpi ogłoszenie wyników.
Dziękuję za świetną zabawę.
--
Ania
aniared
Apr 19, 2006, 6:17:13 PM
aniared napisał(a):
Z przyjemnością informuję, że wszyscy uczestnicy konkursu zmieścili się
w pierwszej dziesiątce ;)
Pierwsze miejsce i zaszczyt przygotowania kolejnego konkursu zdobyła:
*Agnieszka Wróbel* 19 punktów
Gratuluję udanego debiutu!
Kolejne miejsca na podium zajęli:
2. woy 16 pkt.
3. Michał Jankowski 13 pkt.
Wygrani, którzy nie zmieścili się na podium to:
4. Paweł Wolniewicz 10 pkt.
5. Czajka 10 pkt.
6. Małgorzata Wolniewicz 9 pkt.
7. Szymon Sokół 8,5 pkt.
8. Ewa Pocierznicka 8 pkt.
9. Ewa Marczyńska 6 pkt.
Bardzo dziękuję wszystkim za zabawę i niech mi wybaczą ci, których
obrzydziły robale w czekoladzie.
--
Ania
http://aniared.blog.onet.pl