[konkurs] Proszę wysokiego Sądu
Monika Wandzel
Jan 22, 2007, 2:47:02 AM
Proszę wstać - Wysoki Sąd idzie.
A Państwo jako kto? - Aaaaa, świadkowie, proszę tymczasem opuścić salę,
woźny sądowy będzie wołał po kolei.
Odbierzemy przysięgę. I pouczam, iż za składanie fałszywych zeznań grozi
odpowiedzialność karna.... i tak dalej.
Jak się już Szanowna Publiczność zorientowała - konkurs tym razem sądowo -
prawno - procesowy.

Jako że Państwo bez profesjonalnych pełnomocników - pozwolę sobie
przypomnieć wyjątki z regulaminu:
Artykuł 678 paragraf 6 ustęp 3 litera d): Odpowiedzi proszę wysyłać do
Wysokiego Jurora mailem na adres z nagłówka. FUT nie ustawiony - bo Juror
(choć Wysoki) nie umie.
Artykuł 66 paragraf 9 prim ustęp 34a tiret trzecie: W temacie należy
pozostawić temat.
Paragraf 78 (w brzmieniu znowelizowanym): Odpowiedzi należy nadać do dnia 28
stycznia 2007 roku, tym razem wyjątkowo nadanie w państwowej jednostce
p.p.u.p. Poczcie Polskiej nie będzie uznawane za skuteczne.
Artykuł 22 paragraf 1 ustęp 1: Świadkowie nie mogą korzystać z żadnych
pomocy i zeznawać wyłącznie, co im w sprawie wiadomo, nie posiłkując się
opiniami biegłych i innych świadków, czy też stron.
Artykuł 415: Pytania oczywiście będą łatwe, związane wyłacznie z toczącym
się postępowaniem oraz bynajmniej nie tendencyjne. Pełnomocników i strony
uprzedza sie, iż instytucja "sprzeciwu" istnieje wyłącznie w amerykańskich
filmach - a nie na tradycyjnej kontynentalnej sali sądowej.

Jak to mawiali u Pawlaków - "Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po
naszej stronie"

Woźny, proszę wołać pierwszego swiadka...

1. Autor i tytuł - po 1 punkcie
"- Dlaczego świadek zignorował to, co powiedziałem? Proszę Wysoki Trybunał o
udzielenie świadkowi upomnienia i nakazanie mu, aby odpowiedział na moje
słowa.
- Wysoki Trybunale, miałem odpowiadać na pytania, ale oskarżenie nie zadało
mi żadnego pytania. Oskarżenie wypowiedziało tyko własny komentarz
interpretujący powstałą na statku sytuację. Czy mam ze swej strony ten
komentarz skomentować?
- Oskarżenie zeche sformułować pytanie adresowane do świadka, a świadek
winien wykazać maksimum dobrej woli przy zeznawaniu.
- Czy świadek nie uważa, że dowóda powinien był w powstałej sytuacji powziąć
konkretną decyzję i zakomunikować ją pilotowi w postaci rozkazu?
- Instrukcja, panie prokuratorze, nie przewiduje...
- Świadek ma zwracać się tylko do Trybunału.
- Słucham. Instrukcja, Wysoki Trybunale, nie przewiduje szczegółowo
wszystkich okoliczności, jakie mogą powstać na pokładzie. To jest zresztą
niemożliwe. Gdyby to było możliwe, wystarczyłoby, aby każdy członek załogi
na pamięć się jej nauczył i wtedy dowodzenie nie byłoby w ogóle potrzebne.
- Panie przewodniczący, oskarżenie protestuje przeciwko tego rodzaju
ironicznym uwagom świadka!
- Świadek zechce odpowiadać zwięźle i prosto na pytanie oskarżyciela.
- Słucham. A więc nie uważam, żeby dowódca musiał wydawać w owej sytuacji
specjalne rozkazy. Był obecny; widział i rozumiał, co się dzieje; jeśli
milczał, oznaczało to, że, wedle dwudziestego drugiego paragarfu instrukcji
pokładowej, zezwala pilotowi na działanie zgodne z jego rozeznaniem
własnym."

2. Autor i tytuł - po 1 punkcie.
"Przesłuchanie Mathiasa Litte miało rozpocząć się o świcie następnego dnia i
tym razem nie zaspałem. Ale kiedy pojawiłem się w izbie, zauważyłem, że kat
już krząta się przy palenisku. Dostrzegł mnie i zwrócił ku mnie twarz, czy
raczej złotą, roześmianą maskę, jaką na twarzy nosił.
- Ach, toż to inkwizytor, co odrzucił me powitalne ramiona. Lecz zaraz się o
Wesołego Kata talentach przekona. I nie bęzie już gardził biednym Gasparem,
kto z jego narzędzi zapozna się czarem.
Cofnąłem się za próg, bo nie zamierzałem rozmawiać z tą kretaturą ani
wypytywać jej o brata Sforzę oraz oskarżonego. Jednal zaraz uzłyszałem ze
schodów głos proboszcza Lambacha, który cierpliwie tłumaczył, że być może
szczera modlitwa z trupożercą wywrze lepszy skutek niż zadawanie mu
cierpienia. Wyraźnie słyszałem zaniepokojenie w jego głosie, gdyż zapewne
pierwszy raz miał uczestniczyć w przesłuchaniu połączonym z torturami."

3. Autor i tytuł - po 1 punkcie
"Wydawało się, że Filip Piękny, pełniąc straszliwą czynność sprawowania
sądu, oderwał się od świata doczesnego i zdawał się raczej porozumiewać ze
światem bardziej rozległym niż świat widziany. (...)Król dał znać
strażnikowi pieczęci, który podjął czytanie wyroku.
"...ponieważ pomienione zeznania dowiodły cudzołóstwa wyżej wymienionych
damom Małgorzacie, małżonce Dostojnego Pana Króla Nawarry, i Blance,
małżonce dostojnego Pana Karola, zostaną one uwięzione w twierdzy Chasteau -
Gaillard na resztę dni, których spodoba się Bogu im użyczyć".
- Na całe życie - szepnęła Mahaut - skazane na całe życie?"


4. Autor i tytuł - po 1 punkcie
"- Wysoki Sądzie - zaczął Hopkins zdesperowanym tonem - co to ma współnego z
niniejszą sprawą? Przybyłem tu w dobrej wierze, żeby wnieść oskarżenie
przeciw Fraulein N. o pogwałcenie fikcji literackiej klasy drugiej, a
zamiast tego zostaję wciągnięty w jaieś bzdurne rozmowy o malarzach
pokojowych. Nie sądzę, żeby ten sąd reprezentował sprawiedliwość...
- Pan nie rozumie - oznjamił sędzia wstając i podnosząc krótkie ramiona w
oratorskim geście - mechanizmu działania tego sądu. Zadaniem oskarżyciela
jest nie tylko przedstawienie sprawy ławie w sposób jasny i zwięzły, lecz
także pełne zaangażowanie się w postępowanie, jakie musi podjąć sąd, aby
osiągnąć swój cel.
Sędzia usiadł przy wtórze aplauzu tłumu.
- A teraz - ciągnął spokojnym głosem - albo powiesz mi pan, jaki kolor
wpisała Fraulein N. w tym notesie, albo będę zmuszony zaarasztować pana za
marnotrawienie czasu sądu."

5. Autor i tytuł - po 1 punkcie
"Pan Patkiewicz zapewne w celu dodania większej wagi słowom mówcy zaczął
poruszać uchem i skórą na głowie; co w sali wywołało nowy atak wesołości.
- Pierwszy raz widzę coś podobnego! - rzekł nasz adwokat.
- Taką sprawę? - spytał X.
- Nie, ale żeby człowiek uchem ruszał. To artysta!...
Sędzia tymczasem napisał i przeczytał wyrok, mocą którego panowie: Maleski i
Patkiewicz, zostali skazani na zapłacenie dwunastu rubli i pięćdziesięciu
kopiejek komornego tudzież na opuszczenie lokalu przed 8 lutym.
Tu zdarzył się fakt nadzwyczajny. Pan Patkiewicz usłyszawszy wyrok doznał
tak silnego wstrząśnienia moralnego, że twarz zrobiła mu, się zieloną i -
zemdlał. Szczęściem, spadając trafił w objęcia pana Maleskiego; inaczej
strasznie rozbiłby się nieborak.
Naturalnie w sali odezwały się głosy współczucia, kucharka pani Y zapłakała.
Żydki zaczęły pokazywać palcami na baronowę i chrząkać. Zakłopotany sędzia
przerwał posiedzenie i kiwnąwszy głową X (skąd oni się znają?)" poszedł do
swego pokoju, a dwaj stójkowi prawie wynieśli na rękach nieszczęśliwego
młodzieńca, który tym razem był naprawdę podobny do trupa.
Dopiero w przedpokoju, gdy złożono go na ławce, a jeden z obecnych zawołał,
ażeby oblać go wodą; chory nagle zerwał się i rzekł groźnie:
- No, no!... tylko bez głupich żartów..."

6. Autor i tytuł - po 1 punkcie.
"- Cichojta, ścierwy, bo ano sąd idzie!...
Jakoż i sąd wszedł; najpierw gruby, wysoki dziedzic z Raciborowic, a za nim
dwóch ławników i sekretarz, który usiadł przy bocznym stoliku pod oknem i
rozkładał papiery a patrzył na sędziów, jak stanęli przy wielkim stole,
okrytym czerwonym suknem, i nałożyli złote łańcuchy na grube karki....
Cicho się zrobiło, że słychać było tych, co na ulicy pod oknami gwarzyli.
Dziedzic rozłożył papiery, chrząknął, spojrzał na sekretarza i grubym,
donośnym głosem oznajmił, że sądy się rozpoczynają.
Potem sekretarz przeczytał sprawy na dzień dzisiejszy, coś szepnął
pierwszemu ławnikowi, ten oddał to sędziemu, który kiwnął głową potakująco.
Sądy się rozpoczęły.
Pierwsza szła sprawa ze skargi strażnika na jakiegoś łyczka o nieporządki w
podwórzu.
Skazany zaocznie.
Potem o pobicie chłopaka za wypasanie końmi koniczyny.
Pogodzili się - matka dostała pięć rubli, a chłopak nowe portki i lejbik.
Sprawa o woranie się.
Odłożona z braku dowodów.
Sprawa o kradzież leśną w borze sędziego; stawał rządca - oskarżeni chłopi z
Rokicin.
Skazani na kary pieniężne lub odsiedzenie w areszcie po dwa tygodnie.
Nie przyjęli wyroku, pójdą do apelacji.
I tak głośno zaczęli wykrzykiwać na niesprawiedliwość bo las był wspólny,
serwitutowy, aż sędzia skinął na Jacka, i ten zagrzmiał:
- Cichojta, cichojta, bo tu sąd, nie karczma.
I tak szła sprawa za sprawą, kieby skiba za skibą, równo i dość spokojnie,
czasem tylko podnosiły się skargi abo chlipanie, abo i przekleństwo, ale te
Jacek wnet przyciszał.
Z izby ubyło nieco ludzi, ale w ich miejsce przybyło tyle nowych, że stali
zbici kieby w snop, że nikto poruszyć się nie mógł i zrobił się taki gorąc,
iż ani odetchnąć aż sędzia polecił otworzyć okna.
Teraz szła sprawa Bartka Kozła z Lipiec o kradzież świni u Marcjanny
Antonówny Pacześ. Świadkowie: taż Marcjanna, syn jej Szymon, Barbara Piesek
itd.
- Świadkowie czy są? . zapytał ławnik.
- Jesteśmy! - zawołali chórem."

7. Autor i tytuł - po 1 punkcie.
" - Rzecz jest delikatna, panie sędzio, i wysłowić ją nie łatwo. Niech pan
każe raczej przeczytać pozew. O, proszę go wziąć z tej strony, tak będzie
godziwiej.
- Proszę czytać - powiedział sędzia zwracając się do sekretarza.
Sekretarz wziął papier i utwarłszy nos tym sposobem, jakim ucierają nosy
wszyscy sekretarze sądów powiatowych, czyli za pomocą dwóch palców,
rozpoczął czytanie:
- "Iwana, syna Iwana, Pererepenko, szlachcica i obywatela powatu
mirogorodzkiego, podanie w sprawie, według punków następujących:
1. Osławionego na całym świecie bezecnymi, do obrzydliwości doprowadzonymi i
wszelką miarę przekraczającymi występkami kryminalnymi, szlachcic Iwan, syn
Nikifora, Dowgoczchun, roku bieżącego 1810 dnia 7 lipca, zadał mi śmiertelną
obrazę, zarónow osobiście cześć moją znieważającą, jak równomiernie randze
mojej i nazwisku uwłaczającą. Rzeczony szlachcic, z samego wyglądu swojego
już obmierzły, charakteru jest przy tym swarliwego, tudzież wypełniony
wszelakiego rodzaju bluźnierstwy i wyzwiskami!."

8. Autor i tytuł - po 1 punkcie.
" - Klient mój, Pan SF, jest dżentelmenem, posesjonatem, któremu na pewno na
myśl by nawet nie przyszło podawać w wątpliwość jakiekolwiek skierowane
przeciw niemu słuszne roszczenia. Spotkał się wszakże ze strony architekta z
takim traktowaniem sprawy domu, na którego budowę klirnt mój wyłożył już,
jak Jego Lordowskiej Mości wiadomo, około dwunastu tysięcy funtów, sumę
znacznie przewyższającą pierwotnie przewidziany koszt, że dla samej zasady -
moment ten pragnąłbym jak najsilniej podkreślić - dla samejzasady, w
interesie innych, uczuł się zniewolony do wszczęcia sprawy sądowej. Punkt,
jaki architekt przytacza w swojej obrocnie, nie zasługuje, pozwolę sobie
zaznaczyć wobec Waszej Lordowskiej Mości, na poważniejszą uwagę. - Tu radca
królewski Waterbuck odczytał odpowiednie ustępy korespondencji.
Klient jego, "człowiek o uznanym stanowisku", gotów jest świadczyć i
przysiąc, że ani nigdy nie powstała w jego głowie myśl, by zezwolić na
wydawanie jakichkolwiek bądź sum poza najdalej zakreśloną i najściślej
ustaloną granicą dwunastu tysięcy pięćdziesięciu funtów. Nie chcąc dłużej
marnowac cennego czasu Wyskoego Sądu, proponowałby bezzwłoczne wezwanie pana
F."

9. Autor i tytuł - po 1 punkcie.
"XY. został telefonicznie powiadomiony, że najbliższej niedzieli ma odbyć
się małe przesłuchanie w jego sprawie. Zwrócono mu uwagę, że odtąd podobne
przesłuchania będą się odbywały regularnie i jakkolwiek może nie każdego
tygodnia, to jednak dość często. Leży to z jednej strony w ogólnym
interesie, by doprowadzić proces szybko do końca, z drugiej zaś strony
badania powinny być pod każdym względem gruntowne, a jednak wobec nerwowego
wysiłku, jakiego wymagają, nic powinny trwać zbyt długo. Dlatego znaleziono
wyjście w postaci szybko po sobie następujących, ale krótkich przesłuchań.
Wybrano niedzielę jako dzień badań, aby XY. nie doznał przeszkody w
pracy zawodowej. Z góry zakłada się jego zgodę, a jeśli życzy sobie innego
terminu, władze gotowe są pójść mu wedle możności na rękę. Te przesłuchania
są na przykład możliwe i w nocy, ale o tej porze XY -. nie będzie
prawdopodobnie dość rześki. W każdym razie, o ile XY. nie ma nic przeciwko
temu, staje na niedzieli. Oczywiście musi przyjść na pewno, chyba nie trzeba
mu na to specjalnie zwracać uwagi. Podano mu numer domu, w którym miał się
stawić - był to dom przy jakiejś odległej ulicy przedmieścia, na której XY.
nigdy jeszcze nie był."


10. Autor i tytuł - po 1 punkcie.
"KANCLERZ: Woźni!

WOŹNI: Sąd otwarty.

KANCLERZ
Oto jest księga praw. - Oto Zbawiciel
Na suchym drewnie krzyża rozpostarty.
Ucałuj księgę i krzyż!

WOŹNY:
Oskarżyciel.
Staje Lekarz zamkowy.

KANCLERZ: Ktoś jest?...

LEKARZ: Królewski lekarz.

KANCLERZ: O co sprawa?

LEKARZ: O jadotrucie.

KANCLERZ: Na kim?

LEKARZ:
Na Kostrynie.
Twój wodz, o pani można i łaskawa,
Otruty skonał; wielki rycerz ginie
Od jadu, co zowie się ludomorem.
Na jego ciele żelaznym kolorem
Wyszło tysiące plam; skonał otruty.

KANCLERZ: Kogoż posądzasz?

LEKARZ: Niech sąd szuka winnych."


11. Autor i tytuł - po 1 punkcie.
"Lecz nade wszystko - słowom naszym
Zmienionym chytrze przez krętaczy
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość."

Sąd uznaje, że sprawa została dostatecznie wyjaśniona. Zamykam rozprawę i
odraczam ogłoszenie wyroku.

Wysoki Juror
	

[konkurs] Proszę wysokiego Sądu - ogłoszenie wyroku
Monika Wandzel
Jan 30, 2007, 5:20:27 AM
Hmmm, Prosze wstać, Wysoki Sąd idzie.
Witam wszystkich zebranych, będziemy ogłaszać teraz .. - Co?? Acha, nie ma
wyroku. No tak - odroczymy jeszcze o parę dni. Państwo poczekają spokojnie.
Tylko mi tu skarg na przewłokę postępowania nie składać. Bo i tak oddalone
zostaną.
Na razie podamy Szanownej Publiczności jak powinny wyglądać zeznania
idealnego świadka. Jednocześnie wyjaśniamy, iż takiego świadka po prostu nie
ma. No ale jakby był... Sąd się rozmarzył...
1. "- Dlaczego świadek zignorował to, co powiedziałem? Proszę Wysoki
Trybunał o
udzielenie świadkowi upomnienia i nakazanie mu, aby odpowiedział na moje
słowa.
- Wysoki Trybunale, miałem odpowiadać na pytania, ale oskarżenie nie zadało
mi żadnego pytania. Oskarżenie wypowiedziało tyko własny komentarz
interpretujący powstałą na statku sytuację. Czy mam ze swej strony ten
komentarz skomentować?
- Oskarżenie zeche sformułować pytanie adresowane do świadka, a świadek
winien wykazać maksimum dobrej woli przy zeznawaniu.
- Czy świadek nie uważa, że dowóda powinien był w powstałej sytuacji powziąć
konkretną decyzję i zakomunikować ją pilotowi w postaci rozkazu?
- Instrukcja, panie prokuratorze, nie przewiduje...
- Świadek ma zwracać się tylko do Trybunału.
- Słucham. Instrukcja, Wysoki Trybunale, nie przewiduje szczegółowo
wszystkich okoliczności, jakie mogą powstać na pokładzie. To jest zresztą
niemożliwe. Gdyby to było możliwe, wystarczyłoby, aby każdy członek załogi
na pamięć się jej nauczył i wtedy dowodzenie nie byłoby w ogóle potrzebne.
- Panie przewodniczący, oskarżenie protestuje przeciwko tego rodzaju
ironicznym uwagom świadka!
- Świadek zechce odpowiadać zwięźle i prosto na pytanie oskarżyciela.
- Słucham. A więc nie uważam, żeby dowódca musiał wydawać w owej sytuacji
specjalne rozkazy. Był obecny; widział i rozumiał, co się dzieje; jeśli
milczał, oznaczało to, że, wedle dwudziestego drugiego paragarfu instrukcji
pokładowej, zezwala pilotowi na działanie zgodne z jego rozeznaniem
własnym."
==============
Szanowni Państwo - zatem wyjaśniam, iż tekst o 22 paragrafie znalazł się w
tym wniosku dowodowym zupełnie przypadkowo i nie był in intencją Sądu. No
chyba że był on intencją tych złośliwych mecenasów strony przeciwnej...:)
Ale to już prosze pytanie kierować do pełnomocnika.
Zatem bynajmniej nie jest to Pan Heller i Jego 22 paragraf - choć część
świadków próbowała zmyslić w tym zakresie Jurora. Jest to w oczywistości
swej - Szanowny Pan Lem i spisane zeznania świadka Pirxa. W opowiadaniu
"Rozprawa" zostały spisane. Bardzo dużo świadków poznało kolegę Pirxa -
pewnie już razem gdzieś zeznawali.
A jak właściwie skończyło się z tym statkiem???


2. "Przesłuchanie Mathiasa Litte miało rozpocząć się o świcie następnego
dnia i
tym razem nie zaspałem. Ale kiedy pojawiłem się w izbie, zauważyłem, że kat
już krząta się przy palenisku. Dostrzegł mnie i zwrócił ku mnie twarz, czy
raczej złotą, roześmianą maskę, jaką na twarzy nosił.
- Ach, toż to inkwizytor, co odrzucił me powitalne ramiona. Lecz zaraz się o
Wesołego Kata talentach przekona. I nie bęzie już gardził biednym Gasparem,
kto z jego narzędzi zapozna się czarem.
Cofnąłem się za próg, bo nie zamierzałem rozmawiać z tą kretaturą ani
wypytywać jej o brata Sforzę oraz oskarżonego. Jednal zaraz uzłyszałem ze
schodów głos proboszcza Lambacha, który cierpliwie tłumaczył, że być może
szczera modlitwa z trupożercą wywrze lepszy skutek niż zadawanie mu
cierpienia. Wyraźnie słyszałem zaniepokojenie w jego głosie, gdyż zapewne
pierwszy raz miał uczestniczyć w przesłuchaniu połączonym z torturami."
=============
No tutaj świadkowie w większości uchylili się od odpowiedzi - powłując się
na brak skojarzeń i na niepamięć, że o pomroczności jasnej nie wspomnę.
Jeden świadek próbował wrobić kolegę Umberto Eco - ale nie daliśmy się
zwieść i żadne zarzuty Włochowi nie zostały postawione.
Jednak częśc świadków stanęła na wysokości zadania, wysiliła szare komórki i
poznała "kwadratowy styl" Jacka Piekary i Jego inkwizytora Mordimera.
Gorzej ze szczegółami było - ale i Wesołego Kata paru świadków sobie
przypomniało - toż to "Kości i zwłoki", spisane w tomie "Miecz aniołów".


3. "Wydawało się, że Filip Piękny, pełniąc straszliwą czynność sprawowania
sądu, oderwał się od świata doczesnego i zdawał się raczej porozumiewać ze
światem bardziej rozległym niż świat widziany. (...)Król dał znać
strażnikowi pieczęci, który podjął czytanie wyroku.
"...ponieważ pomienione zeznania dowiodły cudzołóstwa wyżej wymienionych
damom Małgorzacie, małżonce Dostojnego Pana Króla Nawarry, i Blance,
małżonce dostojnego Pana Karola, zostaną one uwięzione w twierdzy Chasteau -
Gaillard na resztę dni, których spodoba się Bogu im użyczyć".
- Na całe życie - szepnęła Mahaut - skazane na całe życie?"
=================
Wysokiemy Sądowi wydawało sie, że Filip Piękny może kojarzyć się tylko z
Panem Druonem. Jednakże parę osób próbowało bezpodstawnie obciążyć zeznania
Pana Dumasa i jakąś Królową Margot. Sąd nie zna tej sprawy - więc się nie
wypowiada.
Maurice Druon wystarczająca dokładnie opisał sprawowanie władzy
sądowczniczej przez Filipa Pieknego w cyklu o "Królach przeklętych" w tomie
"Król z żelaza".


4. "- Wysoki Sądzie - zaczął Hopkins zdesperowanym tonem - co to ma
współnego z
niniejszą sprawą? Przybyłem tu w dobrej wierze, żeby wnieść oskarżenie
przeciw Fraulein N. o pogwałcenie fikcji literackiej klasy drugiej, a
zamiast tego zostaję wciągnięty w jaieś bzdurne rozmowy o malarzach
pokojowych. Nie sądzę, żeby ten sąd reprezentował sprawiedliwość...
- Pan nie rozumie - oznjamił sędzia wstając i podnosząc krótkie ramiona w
oratorskim geście - mechanizmu działania tego sądu. Zadaniem oskarżyciela
jest nie tylko przedstawienie sprawy ławie w sposób jasny i zwięzły, lecz
także pełne zaangażowanie się w postępowanie, jakie musi podjąć sąd, aby
osiągnąć swój cel.
Sędzia usiadł przy wtórze aplauzu tłumu.
- A teraz - ciągnął spokojnym głosem - albo powiesz mi pan, jaki kolor
wpisała Fraulein N. w tym notesie, albo będę zmuszony zaarasztować pana za
marnotrawienie czasu sądu."
==============
Przecież wyraźnie wskazano, że chodzi o "pogwałcenie fikcji literackiej" i
Pannę N. N - jak Next. Zatem nie żaden Pan Hopkins, Herling czy też Boll -
Sądowi zresztą zupełnie nieznane są związki tych osób z niniejszą sprawą.
jeśli któryś świadek ma informację - w jaki sposób pogwałcili oni te
fikcję - to prosze o odpowiedni donosik.
Tymczasem zeznawała Panna Next w "Skoku w dobrą książkę", spisane przez
Jasper Fforde.


5. "Pan Patkiewicz zapewne w celu dodania większej wagi słowom mówcy zaczął
poruszać uchem i skórą na głowie; co w sali wywołało nowy atak wesołości.
- Pierwszy raz widzę coś podobnego! - rzekł nasz adwokat.
- Taką sprawę? - spytał X.
- Nie, ale żeby człowiek uchem ruszał. To artysta!...
=============
No tak, tego można się było spodziewać - że ucho Pana Ptakiewicza poznali
wszyscy, pomimo utajnienia danych części świadków koronnych. Tak więc w
"Lalce" Prus spisał te facjecje z uszami. Że też sędzia pozwolił w ogóle na
takie zachowanie... Wysoki Juror nałożyłby grzywny na wszystkich.

6. "- Cichojta, ścierwy, bo ano sąd idzie!...
Jakoż i sąd wszedł; najpierw gruby, wysoki dziedzic z Raciborowic, a za nim
dwóch ławników i sekretarz, który usiadł przy bocznym stoliku pod oknem i
rozkładał papiery a patrzył na sędziów, jak stanęli przy wielkim stole,
okrytym czerwonym suknem, i nałożyli złote łańcuchy na grube karki....
Cicho się zrobiło, że słychać było tych, co na ulicy pod oknami gwarzyli.
Dziedzic rozłożył papiery, chrząknął, spojrzał na sekretarza i grubym,
donośnym głosem oznajmił, że sądy się rozpoczynają.
Potem sekretarz przeczytał sprawy na dzień dzisiejszy, coś szepnął
pierwszemu ławnikowi, ten oddał to sędziemu, który kiwnął głową potakująco.
Sądy się rozpoczęły.
(...)
Teraz szła sprawa Bartka Kozła z Lipiec o kradzież świni u Marcjanny
Antonówny Pacześ. Świadkowie: taż Marcjanna, syn jej Szymon, Barbara Piesek
itd.
- Świadkowie czy są? . zapytał ławnik.
- Jesteśmy! - zawołali chórem."
==============
Świadkowie chyba specjalnie próbowali zataić, co im wiadomo o sprawie
związanej z Lipcami. Niektórzy próbowali zmylić Jurora pisząc coś o
Sienkiewiczu niejakim, czy innej Brzezińskiej. Tymczasem Pan Reymont
dokładnie w "Chłopach" opisał - jak to z tym sądem było.

7. " - Rzecz jest delikatna, panie sędzio, i wysłowić ją nie łatwo. Niech
pan
każe raczej przeczytać pozew. O, proszę go wziąć z tej strony, tak będzie
godziwiej.
- Proszę czytać - powiedział sędzia zwracając się do sekretarza.
Sekretarz wziął papier i utwarłszy nos tym sposobem, jakim ucierają nosy
wszyscy sekretarze sądów powiatowych, czyli za pomocą dwóch palców,
rozpoczął czytanie:
- "Iwana, syna Iwana, Pererepenko, szlachcica i obywatela powatu
mirogorodzkiego, podanie w sprawie, według punków następujących:
1. Osławionego na całym świecie bezecnymi, do obrzydliwości doprowadzonymi i
wszelką miarę przekraczającymi występkami kryminalnymi, szlachcic Iwan, syn
Nikifora, Dowgoczchun, roku bieżącego 1810 dnia 7 lipca, zadał mi śmiertelną
obrazę, zarónow osobiście cześć moją znieważającą, jak równomiernie randze
mojej i nazwisku uwłaczającą. Rzeczony szlachcic, z samego wyglądu swojego
już obmierzły, charakteru jest przy tym swarliwego, tudzież wypełniony
wszelakiego rodzaju bluźnierstwy i wyzwiskami!."
=========
Skoro Perererepenko i Dowgoczchun - toż wiadomo, że u Gogola to było. Mylnie
śaldy prowadziły do Czechowa - tak, wszyscy próbuja biednego wrobić, Sąd
musi stanąć w jego obronie - że co, że jak Rosja i XIX wiek to Czechow? Tak?
A ładnie to tak uczepić się biednego? Co to Gogol gorszy? - jemu dołożyć nie
można? Nie mówiąc już o próbie donosu na Tołstoja, że niby w Wojnie i
pokoju. Też coś. Sąd pozwoli sobie nie komentować. A tytuł zeznań jest
piękny - "Opowieść o tym, jak się pokłócił Iwan Iwanowicz z Iwanem
Nikiforowiczem".

8. " - Klient mój, Pan SF, jest dżentelmenem, posesjonatem, któremu na pewno
na
myśl by nawet nie przyszło podawać w wątpliwość jakiekolwiek skierowane
przeciw niemu słuszne roszczenia. Spotkał się wszakże ze strony architekta z
takim traktowaniem sprawy domu, na którego budowę klirnt mój wyłożył już,
jak Jego Lordowskiej Mości wiadomo, około dwunastu tysięcy funtów, sumę
znacznie przewyższającą pierwotnie przewidziany koszt, że dla samej zasady -
moment ten pragnąłbym jak najsilniej podkreślić - dla samejzasady, w
interesie innych, uczuł się zniewolony do wszczęcia sprawy sądowej. Punkt,
jaki architekt przytacza w swojej obrocnie, nie zasługuje, pozwolę sobie
zaznaczyć wobec Waszej Lordowskiej Mości, na poważniejszą uwagę. - Tu radca
królewski Waterbuck odczytał odpowiednie ustępy korespondencji.
Klient jego, "człowiek o uznanym stanowisku", gotów jest świadczyć i
przysiąc, że ani nigdy nie powstała w jego głowie myśl, by zezwolić na
wydawanie jakichkolwiek bądź sum poza najdalej zakreśloną i najściślej
ustaloną granicą dwunastu tysięcy pięćdziesięciu funtów. Nie chcąc dłużej
marnowac cennego czasu Wyskoego Sądu, proponowałby bezzwłoczne wezwanie pana
F."
===========
No Szanowni świadkowie - że Pan SF, że architekt i że dawno to musiało
yć - skoro dom za 12.000 funtów stanął - to za mało? Sąd posunął się do
tego, że nawet nie zmienił inicjałów świadka - choć składane były stosowne
wnioski. No czyja żona kochała się w architekcie? To już musiało może imię
tej nieszczęsnej - Irena - paść? Toż to już obraza prawie byłaby.
Pan Soames Forsyte miał powyższą sprawę w Sadze oczywiście, przez Johna
Galsworthy'ego spisaną. I żaden Dickens, Doyle, Holmes ani Coperfield nie
mieli z tym nic wspólnego.

9. "XY. został telefonicznie powiadomiony, że najbliższej niedzieli ma
odbyć
się małe przesłuchanie w jego sprawie.
=============
Tu Sąd przyznaje się, że bardziej dane utajnił, niz prowadzący sprawę Juror
Franz Kafka. Bo jakże to tak - człowieka jako "K" opisać. To zero szacunku
dla oskarżonego. Nawet jeśli winny był. Co "Proces" dokładnie wykazał.


10. "KANCLERZ: Woźni!
WOŹNI: Sąd otwarty.
KANCLERZ
Oto jest księga praw. - Oto Zbawiciel
Na suchym drewnie krzyża rozpostarty.
Ucałuj księgę i krzyż!
WOŹNY:
Oskarżyciel.
Staje Lekarz zamkowy.
KANCLERZ: Ktoś jest?...
LEKARZ: Królewski lekarz.
KANCLERZ: O co sprawa?
LEKARZ: O jadotrucie.
KANCLERZ: Na kim?
LEKARZ:
Na Kostrynie.
Twój wodz, o pani można i łaskawa,
Otruty skonał; wielki rycerz ginie
Od jadu, co zowie się ludomorem.
Na jego ciele żelaznym kolorem
Wyszło tysiące plam; skonał otruty.
================
No skoro Kostryn i trucizna - to tylko ta wszystkim znana "Balladyna" mogła
to wszystko powyczyniać. Sądowi są znane jej poczyniania. Świadkom zresztą
także dośc dobrze - widać zapoznali sie z opisem tychże przez protokolanta
Słowackiego Juliusza poczynionym.

11. "Lecz nade wszystko - słowom naszym
Zmienionym chytrze przez krętaczy
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość."
=================
Nie Słonimski, prosze świadka, nie. Prosze tu sie nie obracać i min nie
robić - grzywnę nałożę. Oczywiście, że Julian Tuwim taką "Modlitwę" w
"Kwiatach polskich" spisał. Tylko szkoda, że wciąż słowa te pozostają
modlitwą i daleko im do rzeczywistości.


Wysoki Juror teraz będzie analizował dalsze zeznania. I patrzył, kto
najmniej nakłamał. Jak policzy - będzie wyrok.

Wyoski Juror
	

[konkurs] Proszę wysokiego Sądu - ogłoszenie wyroku
Monika Wandzel
Feb 5, 2007, 12:38:01 AM
Proszę wstać, wyrok zostanie ogłoszony:
Zeznawało 24 świadków - oceniając prawdomówność, nieuchylanie się od
odpowiedzi oraz przee wszystkim przydatnośc zeznań dla toku postępowania -
Wysoki Juror przyznał 14 miejsc, gdyż wiarygodnośc wielu świadków była
porównywalna, tylko terminy zeznań różne:

14 miejsce zajął świadek Falka - i otrzymał 3 punkty. Brawo dla świadka za
odwagę i świetny debiut. Byle tak dalej, a prk będzie się rozwijać.

Teraz świadkowie będą szli łeb w łeb...
13 miejsce - świadek Jan Rudziński, odpowiedział co prawda szybko - ale
chyba sporo zataił z tego, co jest mu wiadome. Otrzymał punktów 6.

12 miejsce - świadek Leszek Maszczyk, też pewnie nie powiedział wszystkiego,
ale 7 punktów dostał.

11 miejsce - świadek Dagmara Kuliś, i punktów 8. Ładnie tak lektury przed
Sądem ukrywać?

10 miejsce za punktów 9 - świadek emkawu. Pewnie pod pseudonimem kryje
resztę odpowiedzi.

9 miejsce przypadało za punktów 10. I tu aż 5 świadków zeznawało zgodnie:
- Szymon Sokół
- Miłosz Młynarz
- Hanna Burdon
- Piotr Boratyn
- Coinnneach Odhar

Na 8 miejscu - 2 świadków, którzy zdobyli po 11 punktów
- Grzegorz Bednarczyk
- Joanna Czaplińska

Także 7 miejsce oblegane - bo i tu 5 świadków. Wysoki Juror zaczyna
podejrzewać jakąś zmowę o komunikowanie się pod salą sądowa... Bo skąd
wszyscy po 10 punktów??
- Dobronata
- woy
- Marcin Fastyn
- Paweł Wolniewicz
- Marta Kowalewska

Na 6 miejscu - też 2 świadków. To się zaczyna we wzór układać, a punktów -
13.
- Jolanta Leroch
- Mr Z.

I zaczyna się końcówka ostra.
5 miejsce - świadek Popey i punktów 15.

4 miejsce - świadek Gosia Wolniewicz, która zeznała za 16 punktów.

3 miejsce - świadek Michał Jankowski, punktów 18.

2 miejsce - świadek, który upomniał sie o 1 punkta i śmiał poddawać w
wątpliwość protokoły. Świadek Tomasz Radko wywalczył w ten sposób 19
punktów.

Świadkiem najbardziej przydatnym dla postępowania, który zajął 1 miejsce -
okazał się Marcin J. Skwark. Zdobył 21 punktów - czyli odpowiedział na
prawie wszystkie pytania.


Teraz sprawy organizacyjne:
- świadek Marcin J. Skwark złożył wniosek o zwolnienie go z układania
następnego konkursu. Proszę o publiczne rozpatrzenie wniosku, Wysoki Juror
się przychyla - tu nikogo do niczego się nie zmusza
- jeśli miejsce 2 lub następne 3 też będą składać podobne wnioski - to
Juror ma osobe, która w trakcie zeznawania wyraziła wolę organizowania
konkursu.

Wysoki Juror
	

[konkurs] Proszę wysokiego Sądu - ogłoszenie wyroku
Monika Wandzel
Feb 5, 2007, 5:32:34 PM
>> Także 7 miejsce oblegane - bo i tu 5 świadków. Wysoki Juror zaczyna
>> podejrzewać jakąś zmowę o komunikowanie się pod salą sądowa... Bo skąd
>> wszyscy po 10 punktów??
>
> Chyba po 12, Wysoka Eminencjo?
>
Oczywiście, ze po 12. Obliczenia były dobre, toż to oczywista omyłka
pisarska w wyroku tylko.

Monika