[konkurs] Szkoła w literaturze (długie!)
AJK
Apr 28, 2004, 11:51:26 AM
"Pójdź, dziecię - ja cię uczyć każę"

Wiosna, maj za pasem, niech no tylko zakwitną kasztany, a media
zaczną nam po raz kolejny obrzydzać "Hej, za rok matura"
Czerwonych Gitar. Do szkoły każdy z nas chodził. Niektórzy
chodzili też do przedszkola, a niektórzy - o zgrozo - nawet na
studia trafili, magistry, doktory, profesory, cuda-niewidy...
Jak mówił poeta: Let's talk about sex... pardąsik... school.
Edukacja we wszelkich przejawach, z obu stron katedry i nie tylko,
czarne chmury, białe plamy i niebieskie mundurki.

1. FUT-a ustawiłem, sprawdziłem na pl.test :-)) ale na wszelki
wypadek - zwracajcie uwagę, czy odpowiedzi nie idą na grupę.
Nie powinny iść. Nie mogą iść. Gapa wysyłająca na grupę pójdzie
do kąta i będzie musiała 100 razy przepisać: "Będę uważał/-a na
FUT-a".

2. Oczywiście, korzystamy tylko z własnej pamięci. Żadnego
sprawdzania w książkach, żadnego googlowania, pytania rodziny,
znajomych itd.

3. Postaram się kwitować otrzymane odpowiedzi na bieżąco, ale nie
natychmiastowo, bo na modemie... Gdyby jednak w ciągu 24 godzin
potwierdzenie nie nadeszło - wysyłajcie odpowiedzi jeszcze raz.
W razie wstawek antyspamowych w adresie - proszę o ostrzeżenie.

4. Termin nadsyłania odpowiedzi: do środy, 5 maja, do godziny 12.00
w południe. Tydzień, bo długi weekend idzie, imprez, wyjazdów
będzie sporo, co już niektórzy sygnalizowali.
Wtedy też zostanie opublikowana lista uczestników i poprawne
odpowiedzi
Uroczyste odsłonięcie tablicy z wynikami nastąpi jak najszybciej.
Termin ostateczny - czwartek (6.05) w południe.

5. No, oczywiście, że konkurs jest łatwy. Tradycyjnie.


#=========================== START =================================
1. Po dwa punkty za autora i tytuł.

"Rodzice Janka z westchnieniem ulgi zabrali się do czytania
tygodników. Gdy zaczęli właśnie dyskusję na temat 'Walka o język
narodowy w Odrodzeniu', rozległ się straszny krzyk Janka. Porwali
się z krzeseł jak oparzeni i wpadli do pokoju dzieci. Zastali
Janka przywiązanego sznurem do krzesła. Henio i Bogdanek pchali
mu w usta plastelinę, a Andrzej rozścielał łóżko.
- Co robicie? - wrzasnęła przerażona matka Janka
Spojrzeli na nią wzrokiem zimnym jak stal.
- Nie widzisz? - powiedział Andrzej wyraźnie zażenowany
ignorancją rodziców. - Bawimy się w przedszkole."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
2. Autor, tytuł - po 2 pkt. Dodatkowo personalia narratora - 2pkt.

"Czasami mam gorączkę, a ciągnę na lekcje jak żołnierz na
posterunek. Bo też nasza szkoła jest najcudowniejsza na świecie.
W tym roku to się bardzo uspokoiło, ale jeszcze w początkach roku
partyzanci przynosili do szkoły broń i wódkę. Raz nawet przyszła
do dyrektora milicja, sprowadzona przez profesorkę biologii. Ta
nieodporna osoba omal nie zemdlała, kiedy Juhas zamiast
odpowiedzieć na pytanie 'Co wiesz o skrzypach i widłakach?',
wyciągnął zza paska wielki czarny rewolwer."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
3. Autor i tytuł - po 2 punkty. Dodatkowe 2 punkty za podanie
imienia wymienionego w tekście zasłużonego dzieciaka

"- Zebraliśmy zaledwie dwadzieścia siedem 'połówek' w ciągu
ostatnich trzech lat. Przyznacie, że to znikomy ułamek. Tymczasem
zamiast bystrych, energicznych następców otrzymujemy stadko
otępiałych i zniechęconych pętaków. I to wszystko przez tego
głupiego degenerata! Wydzielać książki, jakby to było lekarstwo na
kaszel!
- I to jakie książki - wtrącił Mówca - Zatkało mnie gdy (...)
rzucił mi tytułem w oczy: 'Zmiany w prawie celnym'... Na Wieczny
Krąg! Dzieciak, który przywiózł, na wagę, cztery szekale zapisków
o smokach był zmuszony uczyć się takich bzdur. Nic dziwnego, ze
chce wracać do domu."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
4. Autor i tytuł - po 2 punkty. 3 punkty za podanie powodu zebrania
się Rady Szkolnej

"Zastanawiał się nad taktyką i składem Rady Szkolnej. Z pewnością
zjawi się pani Chatterway, broniąca do ostatka swego postępowego
poglądu, że młodociani bandyci są wrażliwymi istotami ludzkimi
i wystarczy okazać im odrobinę zrozumienia, a przestaną bić
staruszki po głowie. Prawicę reprezentować będzie radny Blighte-
-Smythe, który, gdyby to od niego zależało, przywróciłby karę
śmierci za kłusownictwo i prawdopodobnie wprowadził chłostę dla
bezrobotnych.
Pomiędzy tymi biegunami znajdą się: dyrektor, nienawidzący
wszystkich i wszystkiego, co zakłóca jego niespieszny tryb życia,
główny inspektor, nienawidzący dyrektora i wreszcie pan Squidley,
przedsiębiorca budowlany, dla którego przedmioty ogólnokształcące
są przekleństwem i zbijaniem bąków, podczas gdy te małe nicponie
powinny spędzać dzień pracowicie na wnoszeniu kozłów z cegłami po
drabinach W sumie perspektywa stawienia czoła radzie przedstawiała
się ponuro. Będzie musiał postępować taktownie."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
5. Po dwa punkty za autora i tytuł. Dodatkowo po 2 punkty za
nazwiska egzaminowanego oraz krzyczącego egzaminatora.

"Urwał nagle i zdumiony spojrzał pod okno. Pan z nabrzmiałą twarzą
zerwał się z krzesła
- Nie, panowie! Ja już nie mogę! Już mam dosyć, Słuchaj no ty -
gwałtownie zwrócił się do [XXXX] - W karty umiesz grać? Wódkę
chlasz? Na dziwki chodzisz? Nieeee? No to pokłoń się tym panom -
szerokim gestem wskazał na obecnych - oni cię nauczą. A jak
będziesz dobrze w karty ciupał, dużo wódki fundował i dużo dziwek
obrabiał, to powiedzą, że jesteś morowym kelnerem i może zrobią
cię prezesem Związku. A jak cię zrobią prezesem Związku, to
będziesz egzaminował praktykantów i będziesz się ich pytał, jakie
są sztuki mięsa i co to są jajka po kelnersku. Do widzenia panom!
- szarpnął za klamkę, trzasnął drzwiami i znikł w świetlicy."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
6. Autor i tytuł - po dwa punkty.

"Czwartek
(...) Potem poszedłem do szkoły. Byłem w nastroju buntowniczym,
więc włożyłem czerwone skarpetki. To surowo zabronione, ale co
mnie to obchodzi.

Piątek
Panna Sproxton podczas apelu zauważyła moje czerwone skarpetki.
Stara Torba doniosła Wytrzeszczowi Scruttonowi. Wezwał mnie do
gabinetu, wygłosił mowę o niebezpieczeństwach nonkonformizmu i
odesłał mnie do domu, żebym przebrał się w regulaminowe czarne
skarpetki."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
7. Tytuł i autor - po 2 punkty. Dodatkowo 2 punkty za odpowiedź na
pytanie postawione w tekście: "Dlaczego ktoś miałby przyklejać
Cykorza?".

"? Cykorz! Co się z tobą dzieje?! Znów nie uważasz?
Pośpiesznie przetykałem sobie uszy.
- Czy nie rozumiesz, co się do ciebie mówi?! Wstań!
Poruszyłem się na ławce i próbowałem dźwignąć, ale bezskutecznie.
Nawet się nie zdziwiłem.
? Nie mogę wstać ? powiedziałem zrezygnowany i raczej beztrosko.
? Jak to nie możesz?! Dlaczego? ? denerwowała się Kowbojka.
Postanowiłem do końca zachować godność, spokój i formę.
- Obawiam się, że jestem przyklejony ? oświadczyłem rzeczowo.
Przez klasę przebiegł dreszcz śmiechu. Kowbojka posiniała.
? Kpisz sobie, Cykorz!
? Przykro mi ? rzekłem ? że pani profesorka tak myśli. Ale ja
chyba jestem przyklejony i boję się, że jak wstanę na siłę, to
rozedrę spodnie. Pani profesorka zobaczy.
(...)
? Kto przykleił Cykorza?! ? zapytała wreszcie groźnie Kowbojka
? Pani profesorko ? odezwał się z ostatniej ławki Bezczelny
Pacholec, podrzucając spiczastymi ramionami ? dlaczego ktoś miałby
przykleić Cykorza?!"

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
8. Pod dwa punkty za autora, tytuł i personalia zagrożonej studentki.
Dodatkowe dwa za miejsce, w którym mieściła się uczelnia

"? Jutro jesteś zapisana na egzamin z kodeksu, za dwa dni masz
sprawdzian z wychowania fizycznego. Musisz się upewnić, czy wielki
boss Crawford wie, że będziesz musiała powtarzać semestr, jeśli
się za tobą nie wstawi. Kiedy oznajmi ci: 'Dobra robota,
studentko', nie odpowiadaj przypadkiem: 'Cała przyjemność po mojej
stronie". Masz święte prawo powiedzieć mu prosto w oczy: 'Liczę,
że dopilnuje pan osobiście, żeby mnie nie cofnęli'. Rozumiesz, co
do ciebie mówię?
? Kodeks mogę zdawać w terminie poprawkowym.
? Wspaniale! I oblejesz go nie mając czasu się przygotować.
Myślisz, że cię nie cofną? Robisz sobie ze mnie żarty? Dziewczyno,
dadzą ci kopa w tyłek prędzej, niż się spodziewasz. Wdzięczność ma
krótką pamięć. Zmuś go, żeby powiedział: 'Nie będzie powtarzania
semestru'. Masz dobre oceny, zmuś go, żeby to powiedział. Nigdy
już nie znajdę sobie współlokatorki, która potrafi wyprasować
bluzkę na minutę przed rozpoczęciem zajęć."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
9. Po dwa punkty za autora, tytuł i pełne personalia narratora.

"Byłbym całkiem zapomniał powiedzieć, że nasza Akademia mieści się
w ogromnym parku, pełnym rozmaitych dołów, jarów i wąwozów, i
otoczona jest wysokim murem. (...) Ale ten mur nie jest to mur
byle jaki. Po tej stronie, która biegnie wzdłuż ulicy, jest
zupełnie gładki i tylko pośrodku znajduje się duża oszklona brama.
Natomiast w trzech pozostałych częściach muru mieszczą się długim
nieprzerwanym szeregiem jedna obok drugiej żelazne furtki,
pozamykane na małe srebrne kłódeczki.
Wszystkie te furtki prowadzą do rozmaitych sąsiednich bajek."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
10. Po dwa punkty za tytuł i autora. Dodatkowe dwa - za temat
pracy narratorki. Niekoniecznie szczegółowy, wystarczy ogólny
zarys.

"Filozofia? Filozof? nad wejściem do Collegium Broscianum, gdzie
mieści się szacowny Wydział Filozofii Uniwersytetu
Jagiellońskiego, powinno zostać wykute nawet nie 'Porzućcie
wszelką nadzieję', a słowa pewnego rabina słyszącego, że jego
uczniowie zaczynają się interesować nowinkami filozoficznymi:
'Tam, gdzie filozofia kończy swe dociekania, my dopiero
zaczynamy'. Nie jestem Mistykiem, a więc Gnostykiem czyli Magiem i
Hermeneitą. Jestem studentką antropologii, zatem dalej do roboty."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
11. Tytuł, autor - po dwa punkty za każde.

"W roku 1781 wdowa i dzieci po Everetcie Steeringu założyli
Akademię Steeringa, jak pierwotnie nazywała się szkoła. Krojąc swą
ostatnią świąteczną gęś Everett Steering oświadczył bowiem
rodzinie, że nic więcej nie ma do zarzucenia s w o j e m u
miastu jak tylko brak odpowiedniej akademii, która by
przygotowywała jego chłopców do wyższych studiów. O dziewczętach
nawet nie wspomniał."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
12. Po dwa punkty za autora, tytuł i personalia bohatera opowieści.

"- Wtedy wszystkim paliło się we łbach, a on nie chciał być
gorszym od innych. W dzień służył gościom przy bufecie i prowadził
rachunki, a w nocy uczył się...
- Licha musiała to być usługa.
- Taka jak innych - odparł radca, niechętnie machając ręką. -
Tylko że przy posłudze był, bestia, niemiły; na najniewinniejsze
słówko marszczył się jak zbój... Rozumie się, używaliśmy na nim,
co wlazło, a on najgorzej gniewał się, jeżeli nazwał go kto 'panem
konsyliarzem'. Raz tak zwymyślał gościa, że mało obaj nie porwali
się za czuby.
- Naturalnie, handel cierpiał na tym.
- Wcale nie! Bo kiedy po Warszawie rozeszła się wieść, że subiekt
chce wstąpić do Szkoły Przygotowawczej, tłumy zaczęły tam
przychodzić na śniadanie. Osobliwie roiła się studenteria.
- I poszedł też do Szkoły Przygotowawczej?
- Poszedł i nawet zdał egzamin do Szkoły Głównej. No, ale co pan
powiesz - ciągnął radca uderzając ajenta w kolano - że zamiast
wytrwać przy nauce do końca, niespełna w rok rzucił szkołę..."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
13. Wszyscy znają, proste jak barszcz - po 1 punkcie za tytuł i
autora.
Dodatkowo: po 1 punkcie za nazwiska chętnych do zakupu oraz
3 punkty za kwotę, którą dysponowali.

"- A co byś powiedział, gdybyśmy kupowali sposoby na sztuki?
- Na sztuki?
- No powiedzmy, na razie jeden tylko sposób. Na przykład na
Żwaczka.
- To jest możliwe, ale nie za [i tu padła kwota - AJK]. Żwaczek
jest wart co najmniej półtora tatusia.
- A Dziadzia?
- Dziadzia tyle samo.
- Oszalałeś chyba. Chciałeś nam przecież sprzedać komplet za
trzech tatusiów, a teraz żądasz za jednego goga półtora tatusia.
- Od sztuki liczy się więcej powiedział niewzruszony Wątłusz -
komplet zawsze idzie taniej.
- Wiesz, że możemy dać tylko [tu znowu padła kwota - AJK].
- Nie ma o czym mówić wzruszył ramionami Wątłusz - Za tę
śmieszną kwotę nie kupicie żadnego sposobu."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
14. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa - za specjalizację,
którą wybrał narrator. Podkreślam: specjalizację.

"Zanim dostałem się do Domu Życia, musiałem złożyć egzaminy na
najniższy stopień kapłański na fakultecie teologicznym. Zajęło mi
to ponad dwa lata, gdyż równocześnie musiałem z ojcem odwiedzać
chorych i czerpać z jego doświadczenia nauki potrzebne w mej
przyszłej drodze życiowej. Mieszkałem w domu i wiodłem takie samo
życie jak przedtem, ale codziennie musiałem być obecny na jakimś
wykładzie."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
15. Po dwa punkty za autora i tytuł. Dodatkowo po dwa punkty za
nazwiska rozmówców

"- Czym się pan zajmuje?
(...)
- Studiuję
- Uniwersytet czy praca naukowa?
- Nie wygląda na to, ale te dwie rzeczy nie są ze sobą w
sprzeczności. Kończę pracę doktorską o templariuszach.
- Paskudny temat. Czy nie jest to przedsięwzięcie dla szaleńców?
- Ja zajmuję się prawdziwymi templariuszami. Dokumentami z
procesu. Ale co pan wie o templariuszach
- Pracuję w wydawnictwie, a do wydawnictwa przychodzą uczeni, ale
i ludzie stuknięci. Zawód redaktora polega na rozpoznaniu od
pierwszego wejrzenia stukniętych. Kiedy ktoś bierze na warsztat
templariuszy, prawie na pewno jest stuknięty.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
16. Po dwa punkty za autora, tytuł. 3 za miejsce (miasto), w którym
został wygłoszony poniższy wykład

"Panie i panowie! Zostałem oto zaproszony do wygłoszenia przed
gronem towarzyszy niewoli prelekcji pod tytułem 'Ja i mój
naród'. Wyznam szczerze, iż stawia mnie to w sytuacji trudnej i
niewdzięcznej. Muszę bowiem zadać sobie pytanie, czemuż to
właśnie mnie przypadł ten honor? Czyżbym wyróżniał się
czymkolwiek od świetnego grona, do którego mam zaszczyt
przemawiać? Jeżeli tak jest, to wyróżnienie to nie wypada z
pewnością na moją korzyść (...) ledwie zdołałem zapukać do drzwi,
na których wisi napis 'Życie dojrzałe. Osobom niedojrzałym wstęp
surowo wzbroniony, i nie odpowiedziano mi nawet jeszcze 'Proszę'.
gdy tymczasem wybuchła wojna i dostałem się do tej oto niewoli."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
17. Po dwa punkty za tytuł i autora. Dodatkowe dwa - za wyjaśnienie,
jak formalnie skończyła się cała sprawa.

"No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający pośpiech -
z biura prorektora do spraw studenckich przychodzi nota, w której
prorektor zawiadamia, że przeciwko profesorowi wniesiono skargę
na mocy artykułu 3.1. Regulaminu Uczelni. Profesor jest proszony o
zgłoszenie się do biura prorektora z możliwie najszybszym dogodnym
terminie. (...) Artykuł 3. dotyczy szykanowania bądź
prześladowania z powodu przynależności rasowej, etnicznej bądź
religijnej, płci, upodobań seksualnych bądź upośledzenia
fizycznego. Artykuł 3.1. zajmuje się szykanowaniem lub
prześladowaniem studentów przez wykładowców."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
18. Po dwa punkty za autora, tytuł i nazwisko profesora.

"Zawsze roztargniony, nie znał dobrze dźwięcznych nazwisk swoich
uczniów i mieszał je, nigdy nie wiedząc, które z nich do której
należy gęby. Przy egzaminowaniu odczytywał je z notesu.
Operacja ta odbywała się dwa razy tygodniowo, a na każde danie
wybierał trzech, nigdy więcej, nigdy mniej. Wywołany wychodził
z ławki, stawał tuż przy profesorskiej katedrze i tam brany był
na męki. Dlatego, choć z niechęcią, używamy tego bolesnego
słowa, że młody pawian bredził smętnie jak Piekarski na mękach.
Zdarzało się to jednak nad podziw rzadko. W innych klasach
bywało rozmaicie, w klasie siódmej jednakże historia stała na
wysokim poziomie. Zdawać się mogło, że trzydziestu wyjących
derwiszów zapałało niesłychaną do tej nauki namiętnością.
Dziwy, dziwy. Jeden z drugim recytował ze zdumiewającą
lotnością. Gadał dobrze jeden, gadał wybornie drugi i trzeci
świetnie gadał."

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
19. Autor i tytuł - po 2 punkty za każde. Dodatkowe 3 punkty za
podanie miejsca, w którym odbywała się konferencja

"- Jak liczne będzie moje audytorium?
- W konferencji bierze udział wszystkiego pięćdziesiąt siedem
osób.
Profesor Zapp omal nie połknął cygara
- Pięćdziesiąt siedem? Chyba żartujesz? To znaczy, że jechałem
prawie dziesięć tysięcy kilometrów, żeby mówić do pięćdziesięciu
siedmiu osób? (...) Wiesz ilu bywa słuchaczy na podobnej
konferencji w Stanach? Dziesięć tysięcy!. W październiku zeszłego
roku było w Nowym Jorku na takiej konferencji dziesięć tysięcy
osób
- Wątpię czy mamy w kraju aż tylu wykładowców.
- Musi ich być więcej niż pięćdziesięciu siedmiu. - warknął Zapp -
Chcesz wiedzieć, gdzie się podziewają? Zaszyli się w domu,
odnawiają mieszkanie, dłubią w ogródku a tych paru, którzy mają
trochę oleju w głowie, siedzi sobie na konferencjach gdzieś w
cieplejszych krajach i miejscowościach atrakcyjniejszych od tej."


#====
Do zdobycia - 120 punktów

#========================= KONIEC ================================
Młodzież prosimy o rozejście się do klas.

--
AJK ("Ja nie czytam - ja pochłaniam!")
	

[konkurs] Szkoła w literaturze (długie!)
AJK
May 5, 2004, 7:06:40 PM
"Pójdź, dziecię - ja cię uczyć każę"
Samokrytycznie: pacan jestem i tyle. Sam siebie powinienem
uczyć. Zwłaszcza obsługi maila. Za karę przepiszę 100 raz: "będę
patrzył, co i komu wysyłam". Wiadro popiołu na głowę. I baty mi.
Jestem kisiel.

A teraz - ad rem.

Pan woźny zadzownił. Koniec lekcji.


No przecież to naprawdę był łatwy konkurs! :-)


Opłacało się pokombinować, strzelać itd. Dotychczasowy prymus
(poczekajmy z oficjalnym ogłoszeniem na ew. reklamacje, maile
spóźnione, przetrzymane na serwerach) postanowił nie odpuszczać,
kojarzyć, strzelać i zdobył w ten sposób trochę punktów, chyba
nawet tym właśnie sposobem wygrał.

A teraz, droga młodzieży, czas na sprawy urzędowe.
W konkursie udział wzięli (w kolejności nadsyłania)


Grzegorz Bednarczyk - 28.04. - 11:08
(korekta: 29.04. - 08:32)
Tomasz Brzeziński - - 11:18
Krzysztof Kołaczkowski - - 15:17
Zenon Grodzki - - 15:40
Szymon Sokół - - 18:04
Jan Rudziński - - 21:36
Mała Mi - 29.04. - 08:16
Wojciech Setlak - - 17:49
Małgorzata Krzyżaniak - - 23:18
(korekty: 23:25, 23:49)
Ewa Marczyńska-Goldstein - 30.04. - 09:11
Mirosław Chojnacki - 01.05 - 18:08
Michał Jankowski - 04.05. - 23:03
ISIA - 05.05. - 08:07

Jeśli ktoś wysłał, a nie ma go na liście - niech alarmuje.

Starałem się rozstrzygać wątpliwości na korzyść odpowiadających.
Literówki w nazwiskach puszczałem (były cztery). Raz tylko odjąłem
punkt, bo Brzechwa to jednak Jan. Ale ani owe literówki, ani
pomylenie imienia Brzechwy wpływu na klasyfikację nie miały żadnego.

Wyniki indywidualne rozesłałem już rozesłałem mailem.
Przeliczyć, sprawdzić, reklamować w razie czego. Można ostro.
Należy mi się. Jestem kisiel.

> 1.


> Rodzice Janka z westchnieniem ulgi zabrali się do czytania
> tygodników. Gdy zaczęli właśnie dyskusję na temat 'Walka o język
> narodowy w Odrodzeniu', rozległ się straszny krzyk Janka. Porwali
> się z krzeseł jak oparzeni i wpadli do pokoju dzieci. Zastali
> Janka przywiązanego sznurem do krzesła. Henio i Bogdanek pchali mu
> w usta plastelinę, a Andrzej rozścielał łóżko.
> - Co robicie? - wrzasnęła przerażona matka Janka
> Spojrzeli na nią wzrokiem zimnym jak stal.
> - Nie widzisz? - powiedział Andrzej wyraźnie zażenowany
> ignorancją rodziców. - Bawimy się w przedszkole."

Maria Zientarowa, "Drobne ustroje".
Jeśli ktoś nie czytał - polecam. Czyta się szybko i wesoło,
przypomina sobie człowiek młode lata, a że po lekturze
podejrzliwie patrzy na dzieci w wieku przedszkolnym... Strzeżonego
Pan Bóg strzeże :-)
4 prawidłowe odpowiedzi.

2.


> "Czasami mam gorączkę, a ciągnę na lekcje jak żołnierz na
> posterunek. Bo też nasza szkoła jest najcudowniejsza na świecie.
> W tym roku to się bardzo uspokoiło, ale jeszcze w początkach roku
> partyzanci przynosili do szkoły broń i wódkę. Raz nawet przyszła
> do dyrektora milicja, sprowadzona przez profesorkę biologii. Ta
> nieodporna osoba omal nie zemdlała, kiedy Juhas zamiast
> odpowiedzieć na pytanie 'Co wiesz o skrzypach i widłakach?',
> wyciągnął zza paska wielki czarny rewolwer."

Halina Snopkiewicz, "Słoneczniki", Lilka Sagowska.
Uznawałem wszelkie wersje imienia: pełną (Lidia), zdrobniałą
(Lidka) i główną (Lilka).
Elementem naprowadzającym byli partyzanci. Jeśli ktoś czytał -
powinien zapamiętać ich wyczyny. A sama książka to jedna z
ulubionych lektur mojej młodości. Niektóre z numerów w niej
opisanych (wędrówki z ławkami po klasie, "kabaret" itd.) sam
stosowałem w szkole.
Dalsze losy głównej bohaterki i niektórych postaci drugoplanowych
można znaleźć w książce "Paladyni".
4 prawidłowe odpowiedzi.

> 3.


> "- Zebraliśmy zaledwie dwadzieścia siedem 'połówek' w ciągu
> ostatnich trzech lat. Przyznacie, że to znikomy ułamek. Tymczasem
> zamiast bystrych, energicznych następców otrzymujemy stadko
> otępiałych i zniechęconych pętaków. I to wszystko przez tego
> głupiego degenerata! Wydzielać książki, jakby to było lekarstwo na
> kaszel!

> - I to jakie książki - wtrącił Mówca - Zatkało mnie gdy ten Tkacz


> rzucił mi tytułem w oczy: 'Zmiany w prawie celnym'... Na Wieczny
> Krąg! Dzieciak, który przywiózł, na wagę, cztery szekale zapisków

> o smokach był zmuszony uczyć się takich bzdur. Nic dziwnego, że
> chce wracać do domu."

Odpowiedź: Ewa Białołęcka i "Tkacz Iluzji". Dzieciakiem zasłużonym
dla zbiorów naukowo-bibliotecznych był oczywiście Kamyk.
Były smoki, były "połówki", był Mówca, był Tkacz. Już choćby to
ostatnie powinno pozwolić na skojarzenie.
4 odpowiedzi prawidłowe i jedna... powiedzmy: mocno zagmatwana :-)

> 4.


> "Zastanawiał się nad taktyką i składem Rady Szkolnej. Z pewnością
> zjawi się pani Chatterway, broniąca do ostatka swego postępowego
> poglądu, że młodociani bandyci są wrażliwymi istotami ludzkimi i
> wystarczy okazać im odrobinę zrozumienia, a przestaną bić
> staruszki po głowie. Prawicę reprezentować będzie radny

> Blighte-Smythe, który, gdyby to od niego zależało, przywróciłby


> karę śmierci za kłusownictwo i prawdopodobnie wprowadził chłostę
> dla bezrobotnych.
> Pomiędzy tymi biegunami znajdą się: dyrektor, nienawidzący
> wszystkich i wszystkiego, co zakłóca jego niespieszny tryb życia,
> główny inspektor, nienawidzący dyrektora i wreszcie pan Squidley,
> przedsiębiorca budowlany, dla którego przedmioty ogólnokształcące
> są przekleństwem i zbijaniem bąków, podczas gdy te małe nicponie
> powinny spędzać dzień pracowicie na wnoszeniu kozłów z cegłami po
> drabinach W sumie perspektywa stawienia czoła radzie przedstawiała
> się ponuro. Będzie musiał postępować taktownie."

Odpowiedź: autor - Tom Sharpe. Problem natomiast był z tytułem.
Otóż, moi drodzy, nie "Wilt". "Wilt" to część pierwsza, w której
Henry Wilt nie miał możliwości stawać przed Radą Szkolną. Stawał
przed inspektorem Flintem :-)
"Świat według Wilta' lub "Alternatywa Wilta". Oba tytuły
funkcjonują na rynku - oba uznawałem.
Henry Wilt stawał przed Radą Szkolną (jako szef sekcji Przedmiotów
Ogólnokształcących), kiedy Rada omawiała sprawę filmu nakręconego
przez uczniów sekcji Wilta. Uczniowie klasy tokarsko-ślusarskiej
sfilmowali pozorowany stosunek jednego z nich z plastikowym
mechanicznym krokodylem. Jak stwierdził reżyser(podwładny Wilta):
"W ten sposób symbolicznie pieprzył całą reformistyczną
opiekuńczość państwową systemu kapitalistycznego".
Swoją drogą - cały przebieg zebrania jest nader pouczający:
pędzony przez uczniów trunek "Chateu Fenland", na którym może
jeździć samochód, łapanie drobiu na struny fortepianowe...

Sporo trafień w autora, dwa w powód zebrania Rady.
Jedna odpowiedź kompletna

> 5. "Urwał nagle i zdumiony spojrzał pod okno. Pan z nabrzmiałą


> twarzą zerwał się z krzesła
> - Nie, panowie! Ja już nie mogę! Już mam dosyć, Słuchaj no ty -
> gwałtownie zwrócił się do XXXX - W karty umiesz grać? Wódkę
> chlasz? Na dziwki chodzisz? Nieeee? No to pokłoń się tym panom -
> szerokim gestem wskazał na obecnych - oni cię nauczą. A jak
> będziesz dobrze w karty ciupał, dużo wódki fundował i dużo dziwek
> obrabiał, to powiedzą, że jesteś morowym kelnerem i może zrobią
> cię prezesem Związku. A jak cię zrobią prezesem Związku, to
> będziesz egzaminował praktykantów i będziesz się ich pytał, jakie
> są sztuki mięsa i co to są jajka po kelnersku. Do widzenia panom!
> - szarpnął za klamkę, trzasnął drzwiami i znikł w świetlicy."

Odpowiedź: Henryk Worcell, "Zaklęte rewiry", egzamin zdawał Roman
Boryczko, ale krzyczącym egzaminującym nie był Fornalski.
Fornalski egzaminował na zimno i starał się głównego bohatera
oblać. Wrzeszczał Porański z "Regalioru", ten, który na wizytówce
miał "parobek" :-)
Wiem, wiem, wredny jestem :-)
5 prawidłowych odpowiedzi i dwie połówki (tytuł)
W Porańskiego nie trafił nikt.

> 6.


> Piątek
> Panna Sproxton podczas apelu zauważyła moje czerwone skarpetki.
> Stara Torba doniosła Wytrzeszczowi Scruttonowi. Wezwał mnie do
> gabinetu, wygłosił mowę o niebezpieczeństwach nonkonformizmu i
> odesłał mnie do domu, żebym przebrał się w regulaminowe czarne
> skarpetki."

Odpowiedź: Sue Townsend, "Sekretny dziennik Adriana Mole'a, lat 13
i 3/4". Jedno łatwiejszych pytań - 6 pełnych odpowiedzi, cztery
razy tytuł. I strzał w "Buszującego w zbożu". Chyba będę to musiał
wreszcie przeczytać.

> 7. "(...)
> - Kto przykleił Cykorza?! ? zapytała wreszcie groźnie Kowbojka
> - Pani profesorko ? odezwał się z ostatniej ławki Bezczelny


> Pacholec, podrzucając spiczastymi ramionami ? dlaczego ktoś miałby
> przykleić Cykorza?!"

Odpowiedź: Edmund Niziurski, "Siódme wtajemniczenie"
Sporo odpowiedzi, że Niziurski, mniej, że "Siódme wtajemniczenie",
tylko jedna osoba prawidłowo podała powód przyklejenia Cykorza.
A Cykorz został przyklejony (żeby już nie wyliczać innych
przykrości), ponieważ usiłował pozostać neutralny w konflikcie
Matusów (klasy A) z Blokerami (klasy B) i odmawiał przystąpienia
do któregokolwiek stronnictwa. "Kto nie z nami - ten przeciw nam"
- tę maksymę wobec Cykorza stosowały oba stronnictwa. W tym
przypadku - działali Blokerzy.

> 8.
> "- Jutro jesteś zapisana na egzamin z kodeksu, za dwa dni masz


> sprawdzian z wychowania fizycznego. Musisz się upewnić, czy wielki
> boss Crawford wie, że będziesz musiała powtarzać semestr, jeśli
> się za tobą nie wstawi. Kiedy oznajmi ci: 'Dobra robota,
> studentko', nie odpowiadaj przypadkiem: 'Cała przyjemność po mojej
> stronie". Masz święte prawo powiedzieć mu prosto w oczy: 'Liczę,
> że dopilnuje pan osobiście, żeby mnie nie cofnęli'. Rozumiesz, co
> do ciebie mówię?

> - Kodeks mogę zdawać w terminie poprawkowym.
> (...)"

Odpowiedź: Thomas Harris, "Milczenie owiec", Clarice Starling i
Akademia FBI w Quantico.
Egzamin z kodeksu, wielki boss Crawford... A jeszcze przecież był
fuilm, gdzie wzszystko się powtarzało...
Sporo trafnych odpowiedzi, jeśli nie w całość, to przynajmniej w
tytuł i autora


> 9.


> "Byłbym całkiem zapomniał powiedzieć, że nasza Akademia mieści się
> w ogromnym parku, pełnym rozmaitych dołów, jarów i wąwozów, i
> otoczona jest wysokim murem. (...) Ale ten mur nie jest to mur
> byle jaki. Po tej stronie, która biegnie wzdłuż ulicy, jest
> zupełnie gładki i tylko pośrodku znajduje się duża oszklona brama.
> Natomiast w trzech pozostałych częściach muru mieszczą się długim
> nieprzerwanym szeregiem jedna obok drugiej żelazne furtki,
> pozamykane na małe srebrne kłódeczki.
> Wszystkie te furtki prowadzą do rozmaitych sąsiednich bajek."

Odpowiedź: Eee... po co mam pisać? Wszyscy odpowiedzieli. Raz tylko
zdarzyło się, że odpowiadający nie pamiętał nazwiska narratora. No
i raz pomylone imię Brzechwy (sugestia? skoro wszyscy na "A"? :-))
No, dobra, porządek musi być: Jan Brzechwa, Akademia pana Kleksa",
Adaś Niezgódka.

> 10.


> "Filozofia? Filozof? nad wejściem do Collegium Broscianum, gdzie
> mieści się szacowny Wydział Filozofii Uniwersytetu
> Jagiellońskiego, powinno zostać wykute nawet nie 'Porzućcie
> wszelką nadzieję', a słowa pewnego rabina słyszącego, że jego
> uczniowie zaczynają się interesować nowinkami filozoficznymi:
> 'Tam, gdzie filozofia kończy swe dociekania, my dopiero
> zaczynamy'. Nie jestem Mistykiem, a więc Gnostykiem czyli Magiem
> i Hermeneitą. Jestem studentką antropologii, zatem dalej do
> roboty."

Odpowiedź: Manuela Gretkowska, "My zdies' emigranty". Wystarczyło
odpowiedzieć , ze tematem pracy była Maria Magdalena" (dla
ciekawych pełny tytuł: "Le personnage de Sainte Marie-madeleine
dans la gnose judeo-chretienne". Trzeba tłumaczyć?)
Gretkowska ma obecnie taką opinię, jaką ma, ale kiedyś, kiedy na
wykładach czytało się pod ławką powielaczowy "Brulion", kiedy "My
zdies' emigranty" ukazało się w księgarni - była wydarzeniem
literackim i "zapowiadała się".
Myślałem, że wskazówki typu "Nie jestem Mistykiem, a więc


Gnostykiem czyli Magiem i Hermeneitą. Jestem studentką

antropologii" (te wielkie litery przy Bardzo Mądrych i
Bardzo Efektownych Określeniach oraz płeć) i wzmianka o UJ, jakoś
Was naprowadzą na autorkę, stąd było pytanie dodatkowe.
Przekombinowałem chyba
Dwa celne strzały w autorkę i jedna odpowiedź, która, co prawda,
ozdobiona została wieloma pytajnikami, ale niepotrzebnie - była
pełna i jak najbardziej prawidłowa.

> 11.


> "W roku 1781 wdowa i dzieci po Everetcie Steeringu założyli
> Akademię Steeringa, jak pierwotnie nazywała się szkoła. Krojąc swą
> ostatnią świąteczną gęś Everett Steering oświadczył bowiem
> rodzinie, że nic więcej nie ma do zarzucenia s w o j e m u miastu
> jak tylko brak odpowiedniej akademii, która by przygotowywała jego
> chłopców do wyższych studiów. O dziewczętach nawet nie wspomniał."

Odpowiedź: John Irving, "Świat wg Garpa". Początki szkoły, w
której Garp zaczął i zakończył swą karierę. 7 odpowiedzi, raz
pomylony tytuł. Pytanie ciut wredne z mojej strony, ale skoro
Irving tyle razy przewijał się ostatnio na grupie...

> 12.
> "(...) - Wcale nie! Bo kiedy po Warszawie rozeszła się wieść, że


> subiekt chce wstąpić do Szkoły Przygotowawczej, tłumy zaczęły tam
> przychodzić na śniadanie. Osobliwie roiła się studenteria.
> - I poszedł też do Szkoły Przygotowawczej?
> - Poszedł i nawet zdał egzamin do Szkoły Głównej. No, ale co pan
> powiesz - ciągnął radca uderzając ajenta w kolano - że zamiast
> wytrwać przy nauce do końca, niespełna w rok rzucił szkołę..."

Odpowiedź: Bolesław Prus, "Lalka", Stanisław Wokulski.
8 odpowiedzi pełnych plus dwie bez nazwiska Wokulskiego.
Jak na lekturę - nieźle :-)

> 13.
> "(...)


> - Oszalałeś chyba. Chciałeś nam przecież sprzedać komplet za
> trzech tatusiów, a teraz żądasz za jednego goga półtora tatusia.
> - Od sztuki liczy się więcej powiedział niewzruszony Wątłusz -
> komplet zawsze idzie taniej.
> - Wiesz, że możemy dać tylko [tu znowu padła kwota - AJK].
> - Nie ma o czym mówić wzruszył ramionami Wątłusz - Za tę
> śmieszną kwotę nie kupicie żadnego sposobu."

Odpowiedź: Edmund Niziurski, "Sposób na Alcybiadesa". Kupowali
Ciamciara (narrator), Zasępa, Słabiński i Pędzelkiewicz.
Dysponowali zawrotną kwotą 47 złotych i 10 groszy.
Bałem się, że nikt nie odpowie na pytania dodatkowe, ale okazało
się, że i nazwiska zostały Wam w pamięci, i sama kwota (choć z
rożną dokładnością).
Jedna odpowiedź była pełna: 9 punktów na 9 możliwych
A ja, układając pytania, musiałem sprawdzać kwotę :-)

> 14.


> "Zanim dostałem się do Domu Życia, musiałem złożyć egzaminy na
> najniższy stopień kapłański na fakultecie teologicznym. Zajęło mi
> to ponad dwa lata, gdyż równocześnie musiałem z ojcem odwiedzać
> chorych i czerpać z jego doświadczenia nauki potrzebne w mej
> przyszłej drodze życiowej. Mieszkałem w domu i wiodłem takie samo
> życie jak przedtem, ale codziennie musiałem być obecny na jakimś
> wykładzie."

Odpowiedź: Mika Waltari, "Egipcjanin Sinuhe". A główny bohater
został trepanatorem.
Myślałem, że Dom Życia, stan kapłański wystarczą do skojarzeń z
Egiptem. Plus ojciec lekarz - do skojarzenia autora i tytułu.
A tymczasem tylko dwie osoby trafiły. W tym jedna także
specjalizację. Jedna typowała "Czarnoksiężnika z Archipelagu"

> 15.


> "- Czym się pan zajmuje?
> (...)
> - Studiuję
> - Uniwersytet czy praca naukowa?
> - Nie wygląda na to, ale te dwie rzeczy nie są ze sobą w
> sprzeczności. Kończę pracę doktorską o templariuszach.
> - Paskudny temat. Czy nie jest to przedsięwzięcie dla szaleńców?
> - Ja zajmuję się prawdziwymi templariuszami. Dokumentami z

> procesu. Ale co pan wie o templariuszach?

> - Pracuję w wydawnictwie, a do wydawnictwa przychodzą uczeni, ale
> i ludzie stuknięci. Zawód redaktora polega na rozpoznaniu od
> pierwszego wejrzenia stukniętych. Kiedy ktoś bierze na warsztat
> templariuszy, prawie na pewno jest stuknięty.

Odpowiedź: Umberto Eco, "Wahadło Foucaulta". Rozmawiali Belbo
(pracownik wydawnictwa) i Casaubon (piszący doktorat). Chwilę
potem Belbo dokonał rozróżnienia między szaleńcami a matołkami,
głupcami i tępakami.
Sądziłem, że to będzie łatwe pytanie, a tu... 1 pełna odpowiedź
oraz dwie z podaniem tytułu i autora. Oraz strzały w "Inquisitora"
Inglota, "Klub Dumas" Pereza-Reverte i "Małą handlarkę prozą"
Daniela Pennac.

> 16.


> "Panie i panowie! Zostałem oto zaproszony do wygłoszenia przed
> gronem towarzyszy niewoli prelekcji pod tytułem 'Ja i mój naród'.
> Wyznam szczerze, iż stawia mnie to w sytuacji trudnej i
> niewdzięcznej. Muszę bowiem zadać sobie pytanie, czemuż to właśnie
> mnie przypadł ten honor? Czyżbym wyróżniał się czymkolwiek od
> świetnego grona, do którego mam zaszczyt przemawiać? Jeżeli tak
> jest, to wyróżnienie to nie wypada z pewnością na moją korzyść
> (...) ledwie zdołałem zapukać do drzwi, na których wisi napis
> 'Życie dojrzałe. Osobom niedojrzałym wstęp surowo wzbroniony, i

> nie odpowiedziano mi nawet jeszcze 'Proszę', gdy tymczasem


> wybuchła wojna i dostałem się do tej oto niewoli."

Odpowiedź: Stanisław Dygat, "Jezioro Bodeńskie", Konstancja.
Dobra, wiem, że "szkoła" mogła sugerować inne książki (był
strzał w "Ferdydurke", ale... Liczyłem, że zdanie "tymczasem
wybuchła wojna i dostałem się do niewoli" przypomni się tym,
którzy czytali - nim powieść się zaczyna, nim się kończy, zdanie
owo powtarza się w tej książce paręnaście razy.
No i film... Świetna rola Krzysztofa Pieczyńskiego i rewelacyjnie
zagrany ten właśnie wykład
A tymczasem wybuchła wojna i... padła tylko jedna odpowiedź. Ale
za to odpowiedź pełna.

> 17.


> "No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający pośpiech -
> z biura prorektora do spraw studenckich przychodzi nota, w której
> prorektor zawiadamia, że przeciwko profesorowi wniesiono skargę na
> mocy artykułu 3.1. Regulaminu Uczelni. Profesor jest proszony o
> zgłoszenie się do biura prorektora z możliwie najszybszym dogodnym
> terminie. (...) Artykuł 3. dotyczy szykanowania bądź
> prześladowania z powodu przynależności rasowej, etnicznej bądź
> religijnej, płci, upodobań seksualnych bądź upośledzenia
> fizycznego. Artykuł 3.1. zajmuje się szykanowaniem lub
> prześladowaniem studentów przez wykładowców."

Pytanie-rzeźnia. :-))
Jedyna prawidłowa odpowiedź napłynęła dziś bladym świtem (a już
myślałem, że nikt nie trafi)
...
Jeden strzał w Silverberga "Rodzimy się z umarłymi", jeden w Toma
Sharpe'a oraz jedna próba strzału w "Głupca na wzgórzu" Matta
Ruffa.
Napięcie sięgnęło zenitu?
...
No to, odpowiadam, żeby Zuzanka mogła spokojnie spać :-)
"Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.

> 18.


> "Zawsze roztargniony, nie znał dobrze dźwięcznych nazwisk swoich
> uczniów i mieszał je, nigdy nie wiedząc, które z nich do której
> należy gęby. Przy egzaminowaniu odczytywał je z notesu. Operacja
> ta odbywała się dwa razy tygodniowo, a na każde danie wybierał
> trzech, nigdy więcej, nigdy mniej. Wywołany wychodził z ławki,
> stawał tuż przy profesorskiej katedrze i tam brany był na męki.
> Dlatego, choć z niechęcią, używamy tego bolesnego słowa, że młody
> pawian bredził smętnie jak Piekarski na mękach. Zdarzało się to
> jednak nad podziw rzadko. W innych klasach bywało rozmaicie, w
> klasie siódmej jednakże historia stała na wysokim poziomie. Zdawać
> się mogło, że trzydziestu wyjących derwiszów zapałało niesłychaną
> do tej nauki namiętnością. Dziwy, dziwy. Jeden z drugim recytował
> ze zdumiewającą lotnością. Gadał dobrze jeden, gadał wybornie
> drugi i trzeci świetnie gadał."

Odpowiedź: Kornel Makuszyński, "Szatan z siódmej klasy" i
oczywiście profesor Gąsowski. Jedno z łatwiejszych, jak się
okazało, pytań - 6 odpowiedzi pełnych, 5 bez nazwiska profesora.

> 19.


> "- Jak liczne będzie moje audytorium?

> - W konferencji bierze udział wszystkiego 57 osób.


> Profesor Zapp omal nie połknął cygara
> - Pięćdziesiąt siedem? Chyba żartujesz? To znaczy, że jechałem
> prawie dziesięć tysięcy kilometrów, żeby mówić do pięćdziesięciu
> siedmiu osób? (...) Wiesz ilu bywa słuchaczy na podobnej
> konferencji w Stanach? Dziesięć tysięcy!. W październiku zeszłego
> roku było w Nowym Jorku na takiej konferencji dziesięć tysięcy
> osób
> - Wątpię czy mamy w kraju aż tylu wykładowców.
> - Musi ich być więcej niż pięćdziesięciu siedmiu. - warknął Zapp -
> Chcesz wiedzieć, gdzie się podziewają? Zaszyli się w domu,
> odnawiają mieszkanie, dłubią w ogródku a tych paru, którzy mają
> trochę oleju w głowie, siedzi sobie na konferencjach gdzieś w
> cieplejszych krajach i miejscowościach atrakcyjniejszych od tej."


Odpowiedź: Książka, od której zacząłem przygodę z Davidem Lodge'em
- "Mały światek". Mam na niej nawet autograf autora :-)
A konferencja odbywała się na uniwersytecie w Rummidge.
Zastanawiałem się, czy nie powinienem wyciąć nazwiska Morrisa
Zappa, bo przecież pojawiał się on także w "Zamianie", a
charakterystyczny jest bardzo, ale jak się okazało - chyba
powinienem dołożyć nazwisko jego rozmówcy.

Trzy odpowiedzi zawierające autora i tytuł. I jedna pełna.
Zastanawiające, że jedynej pełnej odpowiedzi udzielił absolwent
mojego macierzystego wydziału. "Mały światek"... genius loci? :-)


========= koniec ========

I to tyle, droga młodzieży. No, dobra, może nie było to
najłatwiejsze, ale przecież aż takie trudne też nie? Gdyby było
naprawdę trudne nie skończyłoby na jednym "ty potworze" i jednej
klątwie garmażeryjnej pod moim adresem. :-))


--
W imieniu Rady Pedagogicznej i komisji egzaminacyjnej konkursu
AJK
	

[konkurs] Szkoła w literaturze (długie!)
AJK
May 6, 2004, 7:02:32 PM
> "Pójdź, dziecię - ja cię uczyć każę"
Rada Pedagogiczna i Komisja Egzaminacyjna konkursu szkolnego
pl.rec.ksiazki, w obecności przedstawiciela kuratorium,
oznajmiają, co następuje:

Konkurs zakończony. Pytania zadane, odpowiedzi padły, reklamacje
dotarły i - jeśli były podstawy (były :-)) - zostały uwzględnione.

Trzynaścioro uczestników.
Próg 50% możliwych do zdobycia punktów - przekroczony (Nie mówcie,
że to był trudny konkurs - ja wygrałem "morze" mając 1/3
możliwych punktów. Niecałą 1/3 :-)).
Dwa piękne "rzuty na taśmę" - czyli odpowiedzi na ostatnią chwilę.
Pytanie-rzeźnia skończyło jak OberNazgul - padło z kobiecej ręki.
Organizator (czyli ja, gdyby ktoś pytał) jest ciaaaapa i powinien
bardziej uważać na to, co robi.

"Zrobił jeszcze jedną pauzę, zanim wypowie to imię,
zastanowił się, czy powiedział wszystko, co należało, wiedział
bowiem, że (...) skoro tylko padnie imię wybrańca, nic z tego,
co powie nie będzie już usłyszane.
- Czy to już wszystko? - bezgłośnie szepnął do siebie - Tak, to
wszystko. Zatem..."

...wyniki:

1. Zenon Grodzki - 67
===================================
2. Michał Jankowski - 60
3. Tomasz Brzeziński - 54
4. Grzegorz Bednarczyk - 52
5. Mała Mi - 47
6. Małgorzata Krzyżaniak - 43
ISIA - 43
8. Mirosław Chojnacki - 32
9. Krzysztof Kołaczkowski - 31,5
10. Jan Rudziński - 31
11. Wojciech Setlak - 26
Ewa Marczyńska-Goldstein - 26
13. Szymon Sokół - 23


Świadectwo z czerwonym paskiem i tytuł Prymusa otrzymuje
Zenon Grodzki.

Fanfary, werble, entuzjazm tłumów, pełne uwielbienia spojrzenia
kobiet, pełne szacunku spojrzenia mężczyzn, szał ciał i uprzęży.
"Dekoracje również."
Dodatkową nagrodą jest prawo zorganizowania następnego etapu.
Oczywiście, łatwego :-)

Dziękuję wszystkim za udział, odpowiedzi, strzały na pewniaka
i strzały w ciemno, za kombinowanie i zgrzytanie zębów.
I za wyrozumiałość :-)
Gratulacje dla wszystkich!

Rada Pedagogiczna
Komisja Egzaminacyjna
--
AJK