[konkurs] Wina, wina, wina dajcie
Monika Wandzel
Dec 6, 2005, 5:56:01 AM
oraz ewentualnie innych napojów alkoholowych...
Konkurs tym razem rzeczywiście bardzo prosty - i nie-feministyczny. Skoro
robilam juz konkurs o jedzeniu - teraz pora o piciu. Jak jakims cudem
jeszcze kiedys
wygram - pewnie bedzie o deserach:)
W przypadku tej samej ilosci punktów - decyduje kolejność zgłoszeń.
FUT nie ustawiony - nie umiem. Zatem bardzo proszę nie przysyłać odpowiedzi
na grupę, tylko do mnie na priva (jak będzie odbijać jako spam - pisać,
podam
drugie konto). Uprasza się o nieściąganie z żadnych możliwych źródeł.

Termin nadsyłania: piątek, 9 grudnia 23:59:59
Po jednym punkcie za autora i tytuł, czyli w sumie 30 punkty do zdobycia.

1.
"Na, żryj i niech ci dupą wylizie - podsunął schabowego towarzyszowi.
- NIe mogę. To wieprzowina... Religia mi zabrania.
(...)
- Zabrania to zabrania - mruknął zniechęcony. - To ty z głodu nogi
wyciągniesz.. Może łyczek śliwowicy? - wyciągnął flaszkę mętnego bimbru.
- Niekoszerne - skrzywił się przybysz. - Ale spróbuj mojej - podał mu
piersiówkę.
Pejsachówka, 60% mocy, spłynęła w głąb gardła xxxx i przyjemnie rozgrzała
jego stare kości.
- A koszerne jak się robi? - xxxx z miejsca nabrał ogromnego uznania dla
żydowskich wyrobów spirytusowych.
- Trzeba naczynia i produkty umyć siedem rzy, nie wolno przygotowywać
zacieru ani pędzić podczas szabasu, przy produkcji nie mogą brać udziału
kobiety. Wreszcie proces technologiczny musi nadzorować przeszkolony
odpowiednio rabin - wyjaśnił cadyk.
- Sporo roboty - mruknął xxxx. - Ale chyba warto - pociągnął jeszcze jeden
łyk u uniósł lornetkę do oczu.

2.
Bankietowaliśmy hałaśliwie, wznosząc toasty na cześć wiosny. Oblegający
mało się powściekali ze złości. Tak upłynął pierwszy dzień bez wielkich
strat. Zginął, co prawda jeden z naszych, tłusty Guernau. Uparł sie
spacerować po wierzchu murów ze szklanką w ręku by wroga do jeszcze większej
pasji pobudzić. Był podpisty, a ledwo się ukazał, gruchnęła salwa - i
szklanka oraz jego mózg poszły w kawałki.

3.
Najwyraźniej dotknięta niewielkim wrażeniem, jakie wywarła na radcy jej
informacja, popłynęła w stronę foyer, wypuszczając dym jak parowiec,
natomiast sam Żorżyk, oskarzony przez XXX o picie wódki w szkole
powszechnej, spojrzał pogardliwie na jego zaproszenie.
- A waszej ekscelencji, radcy kryminalnemu - Żorżyk powoli odczytywał z
zaproszenia tytuł - przekazał swoje datki ów awanturnik, który usiłował
wejść bez zaproszenia?
- Tak, ponieważ jestem abstynentem - odparł XXX i minął zdegustowanego
Żorżyka.

4.
- Ostrzegam, że w tym zbójeckim bordelu żejdlik wina kosztuje trzy grosze,a
pół pinty piwa pięć pieniędzy.
- Ale wino jest dobre - Tauler łyknął z kubka. - Jak na zbójecki bordel i
szulernię.

5.
Tak właśnie doszło do tego, że pewnego poranka po obrzędach w kaplicy w
jakiś czas po zakończeniu swego pierwszego sezony w Mieście, młody Taras z
Czerwonych został szorstko poinformowany przez przełożonego Zielonych, iż
został przekazany Błękitnym i Białym za jednego prawego lejcowego i dwie
beczki sarnicyjskiego wina, w związku z czym jeszcze tego samego ranka ma
zabrać swoje rzeczy i przenieść się do kompleksu Błękitnych.

6.
Czym to ja się spodziewał
pić z takimi jak wy?
Pierwszy będzie mi śpiewał,
drugi będzie mi wył.

Cyk! kompania! Na zdrowie!
Pijmy głębokim szkłem.
Ja wam dzisiaj o sobie opowiem
w barze "Pod Zdechłym Psem"...

I poniosło, poniosło, poniosło
na całego, na umór, na ostro.
I listopad pijany, i bies,
a mnie gardło się ściska od łez.

7.
- Znowu zapomniałem! - zawołał Asasello uderzając się w czoło. - Głowa do
pozłoty! Messer przecież przysłał dla was upominek - i zwrócił się do XXX -
butelkę wina. Proszę zwrócić uwagę, że jest to to samo wino, które pijał
procurator Judei, falern.
Jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, że podobny rarytas wywołał wielkie
zainteresowanie XXXX i XXXXX. Asasello odwinął z kawałka ciemnego
trumiennego złotogłowiu niezwykle omszały dzban. Powąchali, naleli wina do
szklanek, patrzyli przez nie pod światło, zamierające już przed burzą.

8.
Jechał więc smutny rycerz; za nim baczny
Na wszystko jechał Grześ - a wódka gdańska
W skórzanéj flaszy dźwięk dawała smaczny
I bełkotała ta nimfa szatańska
Właśnie jak gołąb, co z miłości grucha,
Lub poetyczna na Litwie ropucha.

Słysząc, jak słodko zapraszała flasza,
Spróbował jéj Grześ raz, dwa i trzy razy;
I w oczach mu się wnet zrobiła kasza
Z gwiazd, a sam księżyc był szperką, a głazy
Ludźmi. Więc jako żona Eneasza -
Został się w Troi, z konia spadł na ślazy,
I tak bohater zbył swojego sługi -
Ale za koniem jego szedł koń drugi...

9.
Wina mieliśmy dosyć, a że dobre było,
Cieszyliśmy się pięknie i nieźle się piło.
Trwała uczta do świtu. W południe się budzę,
Cięży głowa jak ołów, krztuszę się i nudzę.
Jejmość radzi herbatę, lecz to trunek mdlący.
Jakoś koło apteczki przeszedłem niechcący,
Hanyżek mnie zaleciał, trochę nie zawadzi.
Napiłem się więc trochę, aczej to poradzi:
Nudno przecie. Ja znowu, już mi raźniej było,
Wtem dwóch z uczty wczorajszej kompanów przybyło.
Jakże nie poczęstować, gdy kto w dom przychodzi?
Jak częstować, a nie pić? I to się nie godzi.
Więc ja znowu do wódki, wypiłem niechcący:
Omne trinum perfectum, choć trunek gorący
Dobry jest na żołądek. Jakoż w punkcie zdrowy,
Ustały i nudności, ustał i ból głowy.
Zdrów i wesół wychodzę z moimi kompany:
W tym obiad zastaliśmy już przygotowany.

10.
Niech Kubę głowa o to nie boli... niech tylko przyniesie dużo, a za każdą
dostanie zaraz do ręki po dziesiątce. Asencję postawię na zgodę, co?
- I po całym dziesiątku Jankiel zapłaci?...
- Moje słowo nie ten wiatr. A za te sześć... to Kuba miałby nie dwa
półkwaterki czystej, a cztery z arakiem i śledzia, i bułkę, i paczkę
machorki... rozumie Kuba?...
- Juści... cztery półkwaterki z arakiem i śledzia... i...juści, nie bydlem
przeciech, to miarkuję... rychtyk prawda! Cztery półkwaterki z harakiem... i
machorka, i bułków... i całego śledzia... - Mroczyła go już wódka i nieco
rozbierała.
- Przyniesie Kuba?...
- Cztery półkwaterki... i śledź... i... Przyniesę...


11.
- Okropny czas!... Przyjdź do mnie dziś wieczorem, a wypijemy po szklance
żałobnego płynu, który wymyślił mój piwniczy.
- Wiem, pewnie masz czarne piwo sydońskie?...
- Niech bogowie bronią, ażebyśmy w tym czasie używali trunków
rozweselających! Płyn, który wynalazł mój piwniczy, nie jest
piwem...Porównałbym go raczej do wina nasyconego piżmem i wonnymi ziołami.
- Bardzo stosowny napój, gdy pan nasz przebywa w dzielnicy zmarłych, nad
którą ciągle unosi się woń piżma i ziół balsamicznych.

12.
Pierwszym wrażeniem, jakie odczuł wracając do przytomności, była słodycz
rozpływająca się w ustach. Otworzył oczy. Tuż przy nich ujrzał czarne
źrenice panny Stelli. Zanim odzyskał całkowitą świadomość, jej usta
przylgnęły do jego warg i znowu poczuł na języku słodki płyn o mocnym
zapachu. Wino. Chciał zaczerpnąć powietrza i odepchnął Stellę. Zobaczył
wówczas wśród dymu białe postacie. Wynosiły z sąsiedniego pokoju stoliki,
zastawione butelkami i kieliszkami. Pani Koniecpolska, z małym flakonikiem w
ręku, kroplami odmierzała jakiś płyn, po czym do kieliszków nalewano wino.
Gdy już napełniono wszystkie, każda z pań wzięła jeden, a panna Stella
podała XXXX największy.
W pokoju panował teraz pogwar stłumionych rozmów. XXXX pociągnął tęgi łyk i
mlasnął językiem.
- Dziwne wino - zauważył.
- Syćmy się dobrodziejstwem peyotlu - emfatycznie zawołała panna Stella.
Kieliszki były już próżne i nalewano nowe.
- Co jest w tym winie? - zapytał XXXX. Stojąca obok panna Czarska usiadła na
poręczy fotela i musnąwszy ustami ucho XXXXX, powiedziała rozmarzonym
głosem:
- Boska trucizna peyotlu, boska... Czy czujesz war w żyłach, mój panie?
Prawda? I taki cudny śpiew, i takie kolorowe... Prawda?
- Prawda - stwierdził i wychylił kieliszek do dna.
Czuł, że dzieje się z nim coś niezwykłego. Opanowała go nagła radość,
wszystko stało się wokół piękne, barwne, nawet przysadkowata panna Stella
była powabna i kusząca.

13.
"Kiedy XXXX wrociła z kuchni, YYYY zapijała drugą szklankę, a zapraszana
serdecznie przez XXXXX, nie wzbraniała się wypić i trzeciej. Był w istocie
przepyszny.
- Najlepszy, jaki kiedykolwiek piłam - twierdziła YYY - O wiele lepszy od
płynu roboty pani Linde, która przecież tak bardzo chwali swoje wyroby.
Tamten jest zupełnie inny."

14.
Stryj otwierał wszystkie szafy, na samym końcu dopiero otwrozył szafkę pod
zlewem i przyniósł graniastą butelkę z jasnym likierem, a kiedy postawił ją
na rzeźnickim pieńku, powiedział z podziwem:
- Psiakrew, przecież to krupnik! To piją tyko porucznicy od dragonów i
najwspanialsze ślicznotki!
- Proszę bardzo, niech pan sobie weźmie, niech się pan napije - szepnęła
pani rzeźnikowa, wkładając ręce pod pachy.
Tatuś pogroził neonowym grzebieniem, fioletowe linie i zygzaki przecia=nały
powietrze, gdy grzmiał:
- Nigdy! Pani ... pani niech już nie pije! Nihdy, już nigdy!
Stryjaszek Pepi nalał sobie do garnuszka z błękitną "Pamiątką z Hlińska",
napił się, pokiwał głową, podał mi, upiłem łyk i przekonałem się, że likier
jest wyborny.

15.
- Cygaro cygarem - przerwał Sitnikow, który rozwalił się w fotelu i zadarł
nogę do góry - lecz prosilibyśmy o śniadanie. Okropnie jesteśmy głodni;
niech pani każe też przynieść nam butelkę szampana.
(...) Śniadanie ciągnęło się długo. Popierwszej butelce szampana poszła
druga, trzecia, a nawet czwarta. Eudoksja trajkotała bez wytchnienia;
Sitnikow dotrzymywał jej kroku.


Monika
	

[konkurs] Wina, wina, wina dajcie
Monika Wandzel
Dec 11, 2005, 4:29:35 PM
> 1.
> "Na, żryj i niech ci dupą wylizie - podsunął schabowego towarzyszowi.
> - NIe mogę. To wieprzowina... Religia mi zabrania.
> (...)
> - Zabrania to zabrania - mruknął zniechęcony. - To ty z głodu nogi
> wyciągniesz.. Może łyczek śliwowicy? - wyciągnął flaszkę mętnego bimbru.
> - Niekoszerne - skrzywił się przybysz. - Ale spróbuj mojej - podał mu
> piersiówkę.
> Pejsachówka, 60% mocy, spłynęła w głąb gardła xxxx i przyjemnie rozgrzała
> jego stare kości.
> - A koszerne jak się robi? - xxxx z miejsca nabrał ogromnego uznania dla
> żydowskich wyrobów spirytusowych.
> - Trzeba naczynia i produkty umyć siedem rzy, nie wolno przygotowywać
> zacieru ani pędzić podczas szabasu, przy produkcji nie mogą brać udziału
> kobiety. Wreszcie proces technologiczny musi nadzorować przeszkolony
> odpowiednio rabin - wyjaśnił cadyk.
> - Sporo roboty - mruknął xxxx. - Ale chyba warto - pociągnął jeszcze jeden
> łyk u uniósł lornetkę do oczu.
===========
..."popisze sie mestwem (tfu, chcialam powiedziec, niewiastwem) i bohatersko
wystrzele: Isaac Bashevis Singer. Co prawda styl mi srednio pasuje, ale
tematyka jakby odpowiednia, a przy tym i tak nikt inny nie przychodzi mi
glowy." - Ano nie
C.K. Dezerterzy - Kazimierz Sejda - takze nie
ale za to - Andrzej Pilipuk "Znalezisko" z tomu "Wezmisz czarno kure". Za
oba tytuly byl punkt. W Pilipiuka duzo strzalow, w tytul - juz mniej.


> 2.
> Bankietowaliśmy hałaśliwie, wznosząc toasty na cześć wiosny. Oblegający
> mało się powściekali ze złości. Tak upłynął pierwszy dzień bez wielkich
> strat. Zginął, co prawda jeden z naszych, tłusty Guernau. Uparł sie
> spacerować po wierzchu murów ze szklanką w ręku by wroga do jeszcze
> większej
> pasji pobudzić. Był podpisty, a ledwo się ukazał, gruchnęła salwa - i
> szklanka oraz jego mózg poszły w kawałki.

==================
1 poprawna odpowiedz. Dziwi mnie to - Romain Rolland "Colas Breugnon"

za to ciekawy strzal w - Trzech Muszkieterów - Aleksander Dumas;

> 3.
> Najwyraźniej dotknięta niewielkim wrażeniem, jakie wywarła na radcy jej
> informacja, popłynęła w stronę foyer, wypuszczając dym jak parowiec,
> natomiast sam Żorżyk, oskarzony przez XXX o picie wódki w szkole
> powszechnej, spojrzał pogardliwie na jego zaproszenie.
> - A waszej ekscelencji, radcy kryminalnemu - Żorżyk powoli odczytywał z
> zaproszenia tytuł - przekazał swoje datki ów awanturnik, który usiłował
> wejść bez zaproszenia?
> - Tak, ponieważ jestem abstynentem - odparł XXX i minął zdegustowanego
> Żorżyka.

> ==============
"Koniec swiata w Breslau" Marek Krajewski. I tylko jedno trafienie a autora,
w tytul zadnych. "- Brzmi jak Krajewski. Powiedzmy: Śmierć w Breslau. W
każdym razie Breslau w tytule powinno być. Pół punkciku?" hmmmmmm.....
A mnie sie latwe wydawalo.

Poza tym strzaly:
"Jedyny Żorż, jakiego kojarzę, był w Karierze Nikodema Dyzmy, ale to nie
to. Jakowaś Chmielewska?"

> 4.
> - Ostrzegam, że w tym zbójeckim bordelu żejdlik wina kosztuje trzy
> grosze,a
> pół pinty piwa pięć pieniędzy.
> - Ale wino jest dobre - Tauler łyknął z kubka. - Jak na zbójecki bordel i
> szulernię.

============
Andrzej Sapkowski "Bozy wojownicy". Sporo trafien.

> 5.
> Tak właśnie doszło do tego, że pewnego poranka po obrzędach w kaplicy w
> jakiś czas po zakończeniu swego pierwszego sezony w Mieście, młody Taras z
> Czerwonych został szorstko poinformowany przez przełożonego Zielonych, iż
> został przekazany Błękitnym i Białym za jednego prawego lejcowego i dwie
> beczki sarnicyjskiego wina, w związku z czym jeszcze tego samego ranka ma
> zabrać swoje rzeczy i przenieść się do kompleksu Błękitnych.

===================
Gavriel Kay "Władca cesarzy". Trafialnosc bardzo dobra.

> 6.
> Czym to ja się spodziewał
> pić z takimi jak wy?
> Pierwszy będzie mi śpiewał,
> drugi będzie mi wył.
>
> Cyk! kompania! Na zdrowie!
> Pijmy głębokim szkłem.
> Ja wam dzisiaj o sobie opowiem
> w barze "Pod Zdechłym Psem"...
>
> I poniosło, poniosło, poniosło
> na całego, na umór, na ostro.
> I listopad pijany, i bies,
> a mnie gardło się ściska od łez.

> =============

"Są w ojczyźnie rachunki krzywd/obca dłoń ich też nie przekreśli..." Ale
krwi nie odmówi nikt, wysączymy ja z piersi i pieśni..... ech, juz tak nie
pisza.... ech....
Władysław Broniewski "Bar pod zdechłym psem" - 4 trafienia, 2 pełne.

pytanie: Czy dostanę punkcik za Bajora? ;)
odpowiedz: - nie, chociaz Bajora lubie.


> 7.
> - Znowu zapomniałem! - zawołał Asasello uderzając się w czoło. - Głowa do
> pozłoty! Messer przecież przysłał dla was upominek - i zwrócił się do
> XXX -
> butelkę wina. Proszę zwrócić uwagę, że jest to to samo wino, które pijał
> procurator Judei, falern.
> Jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, że podobny rarytas wywołał wielkie
> zainteresowanie XXXX i XXXXX. Asasello odwinął z kawałka ciemnego
> trumiennego złotogłowiu niezwykle omszały dzban. Powąchali, naleli wina do
> szklanek, patrzyli przez nie pod światło, zamierające już przed burzą.

============
alez tak prosze Panstwa, oczywiscie - Michaił Bułhakow "Mistrz i
Małgorzata". 100% prawidlowych odpowiedzi - tego chyba jeszcze nie bylo.

"Banaaalne :) Będziesz miała 100% trafień." - i tak tez bylo:)))

>
> 8.
> Jechał więc smutny rycerz; za nim baczny
> Na wszystko jechał Grześ - a wódka gdańska
> W skórzanéj flaszy dźwięk dawała smaczny
> I bełkotała ta nimfa szatańska
> Właśnie jak gołąb, co z miłości grucha,
> Lub poetyczna na Litwie ropucha.
>
> Słysząc, jak słodko zapraszała flasza,
> Spróbował jéj Grześ raz, dwa i trzy razy;
> I w oczach mu się wnet zrobiła kasza
> Z gwiazd, a sam księżyc był szperką, a głazy
> Ludźmi. Więc jako żona Eneasza -
> Został się w Troi, z konia spadł na ślazy,
> I tak bohater zbył swojego sługi -
> Ale za koniem jego szedł koń drugi...

===========
Juliusz Słowacki "Beniowski". Znajomosc klasyki zaskakuje mnie. I gdzie ta
luka pokoleniowa?

Ale byl tez strzal w Waligorskiego.

> 9.
> Wina mieliśmy dosyć, a że dobre było,
> Cieszyliśmy się pięknie i nieźle się piło.
> Trwała uczta do świtu. W południe się budzę,
> Cięży głowa jak ołów, krztuszę się i nudzę.
> Jejmość radzi herbatę, lecz to trunek mdlący.
> Jakoś koło apteczki przeszedłem niechcący,
> Hanyżek mnie zaleciał, trochę nie zawadzi.
> Napiłem się więc trochę, aczej to poradzi:
> Nudno przecie. Ja znowu, już mi raźniej było,
> Wtem dwóch z uczty wczorajszej kompanów przybyło.
> Jakże nie poczęstować, gdy kto w dom przychodzi?
> Jak częstować, a nie pić? I to się nie godzi.
> Więc ja znowu do wódki, wypiłem niechcący:
> Omne trinum perfectum, choć trunek gorący
> Dobry jest na żołądek. Jakoż w punkcie zdrowy,
> Ustały i nudności, ustał i ból głowy.
> Zdrów i wesół wychodzę z moimi kompany:
> W tym obiad zastaliśmy już przygotowany.

=========
a jakze, jake - ksiaze biskup warminski
Ignacy Krasicki "Pijaństwo" - tez duzo poprawnych odpowiedzi.

>
> 10.
> Niech Kubę głowa o to nie boli... niech tylko przyniesie dużo, a za każdą
> dostanie zaraz do ręki po dziesiątce. Asencję postawię na zgodę, co?
> - I po całym dziesiątku Jankiel zapłaci?...
> - Moje słowo nie ten wiatr. A za te sześć... to Kuba miałby nie dwa
> półkwaterki czystej, a cztery z arakiem i śledzia, i bułkę, i paczkę
> machorki... rozumie Kuba?...
> - Juści... cztery półkwaterki z arakiem i śledzia... i...juści, nie bydlem
> przeciech, to miarkuję... rychtyk prawda! Cztery półkwaterki z harakiem...
> i
> machorka, i bułków... i całego śledzia... - Mroczyła go już wódka i nieco
> rozbierała.
> - Przyniesie Kuba?...
> - Cztery półkwaterki... i śledź... i... Przyniesę...

========
Władysław Reymont "Chłopi". Zgadywalnosc wysoka - 12 odpowiedzi
prawidlowych.


> 11.
> - Okropny czas!... Przyjdź do mnie dziś wieczorem, a wypijemy po szklance
> żałobnego płynu, który wymyślił mój piwniczy.
> - Wiem, pewnie masz czarne piwo sydońskie?...
> - Niech bogowie bronią, ażebyśmy w tym czasie używali trunków
> rozweselających! Płyn, który wynalazł mój piwniczy, nie jest
> piwem...Porównałbym go raczej do wina nasyconego piżmem i wonnymi ziołami.
> - Bardzo stosowny napój, gdy pan nasz przebywa w dzielnicy zmarłych, nad
> którą ciągle unosi się woń piżma i ziół balsamicznych.

========
Bolesław Prus "Faraon". I znowu swietny wynik.
ale takze proby inne:
- Baudolino - Umberto Eco;

> 12.
> Pierwszym wrażeniem, jakie odczuł wracając do przytomności, była słodycz
> rozpływająca się w ustach. Otworzył oczy. Tuż przy nich ujrzał czarne
> źrenice panny Stelli. Zanim odzyskał całkowitą świadomość, jej usta
> przylgnęły do jego warg i znowu poczuł na języku słodki płyn o mocnym
> zapachu. Wino. Chciał zaczerpnąć powietrza i odepchnął Stellę. Zobaczył
> wówczas wśród dymu białe postacie. Wynosiły z sąsiedniego pokoju stoliki,
> zastawione butelkami i kieliszkami. Pani Koniecpolska, z małym flakonikiem
> w
> ręku, kroplami odmierzała jakiś płyn, po czym do kieliszków nalewano wino.
> Gdy już napełniono wszystkie, każda z pań wzięła jeden, a panna Stella
> podała XXXX największy.
> W pokoju panował teraz pogwar stłumionych rozmów. XXXX pociągnął tęgi łyk
> i
> mlasnął językiem.
> - Dziwne wino - zauważył.
> - Syćmy się dobrodziejstwem peyotlu - emfatycznie zawołała panna Stella.
> Kieliszki były już próżne i nalewano nowe.
> - Co jest w tym winie? - zapytał XXXX. Stojąca obok panna Czarska usiadła
> na
> poręczy fotela i musnąwszy ustami ucho XXXXX, powiedziała rozmarzonym
> głosem:
> - Boska trucizna peyotlu, boska... Czy czujesz war w żyłach, mój panie?
> Prawda? I taki cudny śpiew, i takie kolorowe... Prawda?
> - Prawda - stwierdził i wychylił kieliszek do dna.
> Czuł, że dzieje się z nim coś niezwykłego. Opanowała go nagła radość,
> wszystko stało się wokół piękne, barwne, nawet przysadkowata panna Stella
> była powabna i kusząca.

==================
Tadeusz Dołęga - Mostowicz "Kariera Nikodema Dyzmy". i 11 trafionych.
i ......"A to mi sie kojarzy z Witkacym.".....

> 13.
> "Kiedy XXXX wrociła z kuchni, YYYY zapijała drugą szklankę, a zapraszana
> serdecznie przez XXXXX, nie wzbraniała się wypić i trzeciej. Był w istocie
> przepyszny.
> - Najlepszy, jaki kiedykolwiek piłam - twierdziła YYY - O wiele lepszy od
> płynu roboty pani Linde, która przecież tak bardzo chwali swoje wyroby.
> Tamten jest zupełnie inny."

===========
Lucy Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórza". Mimo wykreslenia imion - latwe,
za latwe.
Ale ciekawe bylo: "Bez sensu, ale kojarzy mi się znowu Prus i Emacypantki"
(oraz: A to rozumiem taki drobny psikus dla panow, ktorzy uwierzyli, ze
konkurs nie jest feministyczny? ;-)

> 14.
> Stryj otwierał wszystkie szafy, na samym końcu dopiero otwrozył szafkę pod
> zlewem i przyniósł graniastą butelkę z jasnym likierem, a kiedy postawił
> ją na rzeźnickim pieńku, powiedział z podziwem:
> - Psiakrew, przecież to krupnik! To piją tyko porucznicy od dragonów i
> najwspanialsze ślicznotki!
> - Proszę bardzo, niech pan sobie weźmie, niech się pan napije - szepnęła
> pani rzeźnikowa, wkładając ręce pod pachy.
> Tatuś pogroził neonowym grzebieniem, fioletowe linie i zygzaki
> przecia=nały powietrze, gdy grzmiał:
> - Nigdy! Pani ... pani niech już nie pije! Nihdy, już nigdy!
> Stryjaszek Pepi nalał sobie do garnuszka z błękitną "Pamiątką z Hlińska",
> napił się, pokiwał głową, podał mi, upiłem łyk i przekonałem się, że
> likier jest wyborny.

========
Bohumił Hrabal "Taka piękna żaloba". W Hrabala sporo strzalow, w tytul -
tylko 2. a mnie sie wydawalo latwe.
Probowano w:
- Ota Pavel i "Smierc pieknych saren"? Tak mi sie jakos ze stryjaszekim Pepi
kojarzy

> 15.
> - Cygaro cygarem - przerwał Sitnikow, który rozwalił się w fotelu i zadarł
> nogę do góry - lecz prosilibyśmy o śniadanie. Okropnie jesteśmy głodni;
> niech pani każe też przynieść nam butelkę szampana.
> (...) Śniadanie ciągnęło się długo. Popierwszej butelce szampana poszła
> druga, trzecia, a nawet czwarta. Eudoksja trajkotała bez wytchnienia;
> Sitnikow dotrzymywał jej kroku

.==========
Nawet rzadko probowano trafic:
- Pojęcia nie mam. Jerofiejew? Akunin?
- :-( Moze Dostojewski?
- No strzelę chociaż w autora: Czechow.

Iwan Turgieniew "Ojcowie i dzieci"- i tylko jedna poprawna odpowiedz. Nie
lubimy klasyki rosyjskiej?


W konkursie wzielo udzial 15 uczestnikow, kazda zagadka znalazla
rozwiazanie.

Monika
	

[konkurs] Wina, wina, wina dajcie
Monika Wandzel
Dec 13, 2005, 5:58:16 AM
Mysle, ze wszystkie reklamacje, ktore mialy splynac- splynely. I pora
oglosic wyniki.
A zatem....
Szanowni Peerkowicze
Zwyciezca został:
1. WOY!!!!!!
Brawo!!!
zdobywajac 22 punkty.

za nim miejsce na podium zajeli:
2. Grzegorz Mucha - 20pkt
3. Marcin J. Skwark - 20 pkt
decydowala kolejnosc odpowiedzi

i nastepnie chwalebne miejsca zajmowali nastepni odwazni:
4. Tomasz Radko - 18 pkt
5. Ania Ladorucka - 17 pkt
6. Kinga - 16 pkt
7. ISIA - 15 pkt
8. Michał Jankowski - 15 pkt
9. Kaja Kałużyńska - 14 pkt
10. Grzegorz Bednarczyk - 12 pkt
11. Ryszard laczmarek - 12 pkt
12. Szymon Sokół - 11 pkt
13. Asia Witek - 10 pkt
14. aatenka - 8 pkt
15. Igor Wawrzyniak - 6 pkt

Gratuluje wszystkim

Monika